Binge-watching – jasne i ciemne strony szału oglądania

Kiedy w latach 90. oglądałem seriale takie jak “MacGyver” czy “Z archiwum X” marzyłem o tym, aby zamiast czekać na kolejny odcinek mógłbym po prostu włączyć wszystkie i oglądać jeden po drugim. Telewizje, które były wtedy dostępne nie dawały takiej możliwości. Mówiło się trudno i czekało na kolejny epizod. Później przyszła pora na legalne i te mniej legalne sposoby na pozyskiwanie całych sezonów ulubionych seriali. W ten sposób obejrzałem kilka serii, których wcześniej z różnych powodów nie miałem odhaczonych jako “obejrzane w całości”. Nie pamiętam, który z nich obejrzałem jako pierwszy w ciągu jednego czy dwóch dni, ale najlepiej wspominam oglądanie “Twin Peaks”. Jak usiadłem z żoną jednego dnia, tak skończyliśmy następnego. Jeden odcinek za drugim, z krótkimi przerwami, które dyktował organizm. Choć było to męczące, to jakość serialu sprawiła, iż czułem się po prostu dobrze i jak widzicie dobrze też to wspominam. Co było później? Później pojawił się Netflix.

Co to w zasadzie jest binge-watching?

Coś, co aktualnie zaczyna być zupełnie normalne przy premierze nowych seriali, jeszcze kilka lat temu dla stacji, które je produkują było absolutnie nie do pomyślenia. Jak można nakręcić cały sezon, a następnie udostępnić wszystkie odcinki tego samego dnia. Tak się nie godzi. Przecież od lat oglądanie polegało na nerwowym wyczekiwaniu kolejnego odcinka. Rozmowach w środku tygodnia na temat tego, co się wydarzyło w poprzednim epizodzie i co może wydarzyć się w kolejnym. Netflix ze swoimi premierami i ofertą pełnych sezonów za niewielką opłatą sprawił, że coraz więcej widzów zaczyna być przyzwyczajona do tego, że to oni decydują o tym, jak, kiedy i jak długo oglądają swój ulubiony tytuł.

Binge-watching to w wolnym tłumaczeniu szał oglądania. Według Wikipedii to zjawisko kompulsywnego oglądania serialicharakteryzujące się oglądaniem po kilka odcinków serialu z rzędu  z wykorzystaniem nośników pamięci lub on-lineNie istnieje definicja określająca binge-watching przez minimalną ilość obejrzanych odcinków, jednak w badaniu przeprowadzonym przez serwis Netflix 73% ankietowanych wskazało jako binge-watching oglądanie od dwóch do sześciu odcinków pod rząd.

Dla przeciętnego widza taki sposób konsumpcji jest tak naprawdę normalny i wcale nie jest to wynalazek Netflixa, bo wszelkiego rodzaju maratony seriali są rzeczą powszechną od momentu, gdy mogliśmy je oglądać za pomocą nośników takich jak DVD. Nie wiem, czy zastanawialiście się, dlaczego w ogóle decydujemy się na oglądanie seriali w taki sposób. Pomijając oczywiście fakt, że jeżeli serial się nam podoba jest jeszcze jeden bardzo ważny powód. Z punktu widzenia psychologii chodzi o to, że w ten sposób bardziej wiążemy się emocjonalnie z bohaterami seriali, które oglądamy. Przeżywamy wydarzenia, które są ich udziałem, czerpiemy z tego większą satysfakcję, ale i towarzyszą nam silniejsze emocje. Tłumaczył, to psychiatra Norman Doidge, autor książki “Mózg, który zmienia się sam”, który uważa, że to po prostu kwestia chemii. Kiedy dzielimy z bohaterami emocje na przykład radość, to chcemy to podtrzymać. Dochodzi do konkretnych reakcji chemicznych w mózgu, a my oglądamy dalej.

House of cards
“House of Cards” – jeden z najczęściej wymienianych seriali do oglądania ciurkiem

Binge-watching można w ten sposób porównać do czytania książki. Ulubiony serial jest na wyciągnięcie ręki, sezony poukładane na zgrabnych wirtualnych półeczkach czekają na każdego, kto zdecyduje się po nie sięgnąć. Tak jak książki, które gdy są świetne nie dają nam się oderwać. Pochłaniamy kolejne strony tak, jak teraz pochłaniamy kolejne odcinki. Po prostu jak coś jest dobre, to chcemy więcej, więcej i więcej. Coraz częściej łapiemy się na tym, że oglądamy w ten sposób nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że możemy.

Różne odcienie szarości

Dla wielu z Was pewnie to, co dalej napiszę może się okazać dziwne, ale taki sposób konsumowania seriali ma też swoje negatywne skutki. Do takich wniosków dochodzili ostatnio m.in. naukowcy z Uniwersytetu w Texasie, którzy podczas badań osób, które w ten sposób oglądają serie znaleźli powiązanie między binge-watching, a skłonnością do depresji czy poczucia osamotnienia. Badania przeprowadzono na 316 osobach w wieku od 18 do 29 lat. Zadano im proste pytania o to, jak oglądają seriale, a następnie badano ich stan psychiczny właśnie pod kątem depresji. Co się okazało? Yoon Hi Sung, jeden z naukowców, o wynikach mówi tak:

Choć wiele osób sprzecza się, że binge-watching jest nieszkodliwym przyzwyczajeniem, wyniki naszych badań wskazują, że nie powinno się na to zjawisko patrzeć w ten sposób. Zmęczenie czy problemy takie jak otyłość są związane z binge-watching i powinny wzbudzać naszą uwagę.

Hi Sung zaznacza, że podobnie jak wiele innych przyzwyczajeń, które z początku wydają się nieszkodliwe tak i kompulsywne oglądanie może stać się przyczyną nie tylko problemów zdrowotnych, ale i tych związanych z relacjami między ludźmi. Podobne wnioski były publikowane m.in. w “Journal of the American Heart Association”, gdzie wskazywano na to, że kompulsywne oglądanie przede wszystkim jest niezdrowe. Z dwóch podstawowych powodów. Ograniczania aktywności fizycznej i “wspomagania się” niezdrowym jedzeniem. Dodatkowo jak ze wszystkim tak i z oglądaniem nie należy przesadzać, bo choć wszystkim zawsze wydaje się, że są odporni, to i tu czai się ryzyko uzależnienia. Pojawia się też pewien paradoks, bo choć jak wspomniałem na powyżej odczuwamy większą więź z bohaterami, to przy okazji może się okazać, że czerpiemy z serialu mniejszą przyjemność niż, gdybyśmy go oglądali tradycyjnie. [g1_progress_icon icon_subset=”fontawesome-web-application-icons” icon=”eye” stop=”3″ max=”10″ size=”m” direction=”right” class=”align=right”]

30% badanych postrzega binge-watching jako coś złego

[/g1_progress_icon]

Wynika to z czegoś, co w psychologii nazywane jest jako “hedonic adaptation” – nie wiem, jak to prawidłowo przetłumaczyć na język polski. Jest to zjawisko, które dotyka nas każdego dnia i w skrócie sprowadza się do tego, że szybko powracamy do pewnego poziomu szczęścia pomimo wydarzeń pozytywnych i negatywnych. Według Soni Lyubomirsky, profesor psychologii na University of California, polega to na tym, że kupując coś nowego na początku bardzo się z tego cieszymy. Ekscytujemy się nowością, ale im więcej z niego korzystamy, tym mocniej odczuwamy obojętność. Dlatego oglądając nowy serial czujemy się świetnie, ale z każdym kolejnym odcinkiem entuzjazm opada do wspomnianego normalnego poziomu. Dlatego według niej tak ważne jest robienie sobie przerw między odcinkami. Innego zdania na ten temat jest Jonathan Fader, psycholog kliniczny z Union Square Practice w Nowym Jorku. Według niego w przypadku świetnego serialu gratyfikacja jaką otrzymujemy z kolejnymi odcinkami jest tak duża, że poziom naszego szczęścia nie zmniejsza się. Jesteśmy po prostu zadowoleni z tego, że możemy obcować z serialem, który lubimy i od razu dowiadujemy się, co dzieje się z bohaterami, których los nas obchodzi.

Nie zmienia to jednak faktu, że trend na oglądanie kompulsywne jest bardzo dobrze widoczny. W ankietach przeprowadzanych przez Netflix dwa lata temu ponad 60% pytanych przyznawało się do tego, że właśnie w ten sposób zdarza się im oglądać seriale. Nic też nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. W taki sposób dystrybucji nowych seriali wpisują się kolejni dostawcy, jak choćby Amazon. Z tego powodu coraz częściej można się spotkać z radami, jak zdrowo podejść do oglądania.

Suits - serial
“W garniturach” świetnie się ogląda w całości

Oto 5 rad, prosto od magazynu “TIME”, które sprawią, że binge-watching nie odbije się na waszym zdrowiu:

  • Po pierwsze róbcie przerwy. Nie chodzi tu tylko o oglądanie, ale i o pracę. Warto wstać raz na pół godziny od biurka czy z kanapy. Poprawia to krążenie i metabolizm. Jest też dobre dla serca.
  • Po drugie nie przesadzajcie z przekąskami. Wiem, że czasami nie ma nic lepszego niż paczka chipsów i ulubiony browar, ale trzeba znać umiar.
  • Po trzecie nie stawiajcie tylko na powyższe. Warzywa też są dobre. Polecam marchewkę, którą chrupie się wyjątkowo przyjemnie.
  • Po czwarte pijcie wodę. Naprawdę. Jak już robicie maraton, to nawadniajcie się.
  • Po piąte pomyślcie o czymś, co zmusi was choć do odrobiny ruchu. Na przykład gra, w której pijecie łyk wody za każdym razem jak na ekranie pojawia się wasza ulubiona postać.

To oczywiście tylko propozycje. Trzeba też pamiętać o tym, że to, co aktualnie staje się coraz popularniejszą modą może wkrótce przestać być tak popularne. Doświadczenie uczy, że binge-watching jest charakterystyczne dla seriali, które potrafią utrzymać widza dzięki świetnej fabule. To logiczne, bo przecież nikt nie ma ochoty na całe ciasto, jeżeli czuje, że jeden kawałek mu w zupełności wystarczy.

Jak zwykle we wszystkim potrzebny jest umiar i tego się trzymajmy.

Przeczytaj koniecznie:

[g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/nie-na-temat/jak-uruchomic-netflixa-na-pc-ps3/” linking=”new_window” size=”m” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd3333″]Jak uruchomić Netflixa – Poradnik[/g1_button] [g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/jak-obejrzec-caly-sezon-house-of-cards-za-jednym-zamachem-poradnik/” linking=”new_window” size=”m” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd3333″]Jak obejrzeć cały sezon “House of Cards” i nie zwariować?[/g1_button]
  • Swistak

    Ja na poczatku miesiaca robilem wlasnie maraton z House of cards. Nie raz sie meczylem, ale cos w tym bylo, ze chcialem dowiedziec co jeszcze frank wymysli albo co go spotka.
    I mam prosbe. W tekstachznajduja sie pewne czesci zdan, ktore maja sie wyrozniac jasnym, niebieskim kolorem. Jestem slabowidzacy i mam problem z kontrastem. Czesto mam problem, by te czesci zdan przeczytac. Moze to i ladnie wyglada ale…. Jest mozliwosc bys zmienil to na jakis bardziel kontrastowy kolor z bialym?

    • Ciemniejszy niebieski byłby dla Ciebie ok?

      • Swistak

        Powinno byc ok. Dzieki 😀

  • Mój pierwszy kontakt ze zjawiskiem binge-watching, czyli po prostu maraton serialowy to chyba House – nadrabiałam 4 sezony i mój rekord to wtedy 5 odcinków pod rząd. Szczerze, po tym seansie było mi wręcz niedobrze:) Optymalnie to 2-3 pod rząd, więcej to już odczuwalny dla organizmu wysiłek, choć pokusa faktycznie jest często ogromna.