“Blade Runner” wielkim filmem jest. Koniec kropka. Nawet mimo to, że Ridley Scott potrzebował kilkudziesięciu lat, aby pokazać jego ostateczną wersję. Taką, która będzie zgodna z pierwotną wizją. Choć na pewno znajdą się tacy, którzy filmu nie lubią  – w końcu są ludzie, którzy nie lubią na przykład miodu* – to mimo wszystko nie można przejść obojętnie wobec tego, co tak naprawdę jest rdzeniem historii o Deckardzie.

Ten rdzeń to elementarne pytania, które zadajemy sobie od czasu do czasu. Jeżeli ich sobie nie zadajemy, to być może powinniśmy zacząć. W końcu temat tego, kto jest, a kto nie jest człowiekiem powraca jak bumerang od setek lat. Przy różnych okazjach. Niestety bardzo często związanych z wydarzeniami z gatunku tych przykrych. Rozważania o człowieczeństwie i celu naszego istnienia to tylko jedna z płaszczyzn filmu. Filmu, który nie daje nam prostych odpowiedzi czy recept. Zamiast tego prowadzi swoją narrację tak, abyśmy spróbowali odnaleźć te odpowiedzi samodzielnie. Stąd krótka droga do nawiązań do filozofii, ale o co konkretnie chodzi dowiecie się oglądając film.

Chwila dla sponsora

Powrót na YouTube zawdzięczam kanałowi TNT, który z okazji swoich 2. urodzin przygotował konkurs. Jak potrzebujecie nowego telewizora – zawsze jest miejsce na nowy telewizor – to już wiecie jakim konkursem się zainteresować.

Weź udział w konkursie

* To nie ludzie, to zwierzęta. Naprawdę, jak można nie lubić miodu. No bez przesady. To przechodzi ludzkie pojęcie. Ja rozumiem filozoficzne pytania o pochodzenie człowieka, o to dokąd zmierzamy, ale miód? MIÓD? Jakim trzeba być potworem, aby nie lubić miodu…

Total
63
Shares