Wszystko z nami w porządku
Wszystko z nami w porządku

Chcesz zacząć tworzyć gry? Obejrzyj “Wszystko z nami w porządku”

Rok produkcji
2017
Reżyser
Borys Nieśpielak
Gatunek
Dokument
Obejrzyj

Historii o zwycięstwach jest sporo. Cieszą oczy. Wlewają w nasze serca przekonanie, że nam też się uda. Substytuty czekolady lub wystąpień nabuzowanych coachów posługujących się okrągłymi słówkami, które przynoszą nam chwilowe ukojenie szerzą mylne przekonanie, że możemy wszystko. Tymczasem nie każdy z nas może być architektem, nie każdy może być chirurgiem, nie każdy w końcu może tworzyć gry. Co w takim razie każdy z nas może robić? Może próbować. Najlepiej śledząc nie historie wielkich zwycięstw, co dokładnie analizując te zdecydowanie częstsze opowieści. O porażkach.

Film “Wszystko z nami w porządku” w reżyserii Borysa Nieśpielaka nie jest ani historią wielkiego sukcesu, ani sromotnej porażki. To film o próbowaniu. Pozycjonujący się z narracją gdzieś po środku spektrum między śpimy na milionach, a nic nam totalnie nie wyszło. Jest w swej normalności zarówno momentami bolesny, jak i przede wszystkim taki, jakie są nasze życia. Zwyczajny. Co w wypadku wydarzeń na ekranie jest gigantycznym plusem całej produkcji.

Wielkie marzenie

Problem z nami jest taki, że zapominamy, iż nieśmiertelność pisana jest tylko garstce ludzi. Przy czym sukces nie musi, a nawet chyba nie powinien, równać się nieśmiertelności. Każdy może go mierzyć na swój sposób i co innego uznać za sukces. Dla jednych będzie to sprzedanie miliona egzemplarzy swojej gry, a dla innych dziesięć tysięcy kopii w domach rozentuzjazmowanych nabywców. “Wszystko z nami w porządku” zaprasza nas na wspólne obserwowanie ostatniej prostej dzielącej twórców gry “Lichtspeer” od premiery. Zwieńczenia ponad dwóch lat ciężkiej pracy. Patrzymy jak planując poprawki poważnych błędów. Jak ustalają promocję, zastanawiają się czy prasa o nich napisze, czy youtuberzy zechcą zagrać w to nad czym tak ciężko pracowali. W końcu czy ktoś ich grę w ogóle kupi, a jeżeli kupi, to ile sztuk uda się sprzedać.

W pewnym sensie dzięki filmowi na godzinę stajemy się częścią życia Rafała Zaremby i Bartka Pieczonki. Choć wiedziałem, jak wszystko się skończy i znam, a nawet grałem w “Lichtspeer”, to i tak im kibicowałem. Zupełnie jakbym pierwszy raz o nich słyszał, a gra była dla mnie nowością. Bohaterowie dzielą się swoimi obawami. Szczerze opowiadają o ich wcześniejszej drodze oraz zdradzają, ile kosztowało ich przygotowanie gry i skąd tak naprawdę wzięły się te niemałe przecież pieniądze. Ich otwartość, ale i naturalność sprawiają, że słuchanie tego, co mają do powiedzenia jest naprawdę cenną lekcją dla każdego, kto myśli, że dobry pomysł na grę załatwia wszystko. Że teraz to już tylko dziwki, koks, tajski boks.

Wesoło i straszno

Spokojnie. Powyższe może sugerować, że “Wszystko z nami w porządku” to przygnębiająca historia dwójki marzycieli. Przestroga przed każdym, kto chce próbować. Wskoczyć w ich buty. Nie. To po prostu cenne studium przypadku, które pokazuje nam z czym się trzeba liczyć. Wielkie firmy nie powstały od tak. Startupy ciągle upadają. Studia niezależne tak samo. I tych drugich jest zdecydowanie więcej niż tych, które odniosły sukces. Czy to oznacza, że nie ma sensu próbować? Nic z tych rzeczy. Próbować, szczególnie, gdy do tego próbowania można się dobrze przygotować i postarać zminimalizować ryzyko. Tego nigdy się nie pozbędziemy w stu procentach, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, jak działa branża i to, że nie uderzyliśmy z wielką siłą w samo dno jest już w pewnym sensie pierwszym małym zwycięstwem. I w sumie o tym należy pamiętać.

“Wszystko z nami w porządku” zyskuje nie tylko z powodu tego, że stara się pokazać nam proces tworzenia gier bez zbędnego koloryzowania. Zyskuje też z powodu tego, jak zrealizowano dokument. Narracja jest płynna, sposób kręcenia koresponduje z wydarzeniami na ekranie. Przypomina momentami spontaniczne nagrania członka ekipy, który postanowił udokumentować proces powstawania gry, nad którą sam pracuje. Uzupełniony przez muzykę stworzoną przez Macieja Zakrzewskiego. Całość składa się na film, który może zainteresować również tych, których branża gier, a już w szczególności gier niezależnych, nie interesuje.

Co dalej?

Wydaje mi się, że przesłaniem i nauką, jaką możemy wyciągnąć z “Wszystko z nami w porządku” jest to, że faktycznie wszystko jest w porządku. W sensie, że podstawą jest samoświadomość. Trzeźwe ocenianie swojej sytuacji. Zbieranie doświadczeń oraz próbowanie. W trakcie filmu pada jedno zdanie, które szczególnie zapadło mi w pamięć. Stwierdzenie, że wielu z tych, którzy odniosło sukces ostatecznie nie wie, dlaczego tak się stało. Nie potrafią go zdyskontować. Nie potrafią powtórzyć. Dlatego, gdy wiemy dlaczego jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy i wiemy, co będzie z nami dalej to wtedy możemy powiedzieć, że wszystko z nami w porządku. I to moi drodzy też może być sukces.

PS. Klucz do obejrzenia filmu na platformie Steam otrzymałem od reżysera, Borysa Nieśpielaka. Grę “Lichtspeer” polecam. Można ją wyrwać np. na pecety na przykład na wspomnianym Steamie. Kosztuje mniej niż kilka piw z browaru Koczkodan, które być może wypijacie w trakcie jednego wieczoru, gdy wychodzicie ze znajomymi.

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=”O, tutaj kupisz Lichtspeer” url=”https://store.steampowered.com/app/434740/Lichtspeer/” target=”_self” nofollow=”false”]

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
4 Beauty Products to Obsess Over Right Now