Gra o Tron
Pandannabelle/Deviantart

Dokąd zmierzasz Gro o Tron?

Na początku uprzedzam, że w tym artykule pojawią się spoilery na temat serialu i książek. Jeżeli jeszcze tego nie załapaliście to napiszę jeszcze raz, TU SĄ SPOILERY z książek i serialu. Takie, za które obdziera się ze skóry i wycina kawałki ciała. Jak nadal czytacie, to super.

Podstawowy problem jaki mam z “Grą o Tron” polega na tym, że serial z sezonu na sezon serwuje coraz więcej różnic w stosunku do materiału źródłowego. Normalnie bym się pieklił, ale w tym wypadku jestem to w stanie zrozumieć. Powieści Martina nie są pasjonującą lekturą na każdej stronie. Zdarzają się tam przestoje i wydarzenia, o których nie warto wspominać. Producenci serialu musieli zdecydować się na dostosowanie historii do wymogów telewizji, a to z kolei pociągnęło za sobą konieczność pominięcia niektórych wątków czy zmiany tych, na które się zdecydowano. Zresztą David Benioff i Dan Weiss od początku zaznaczali, że pierwszy sezon był najłatwiejszy, a teraz zaczęły się schody.

Jak z nich nie spaść

To nie będzie łatwe, bo jak się powiedziało A, to często trzeba powiedzieć B. Każda zmiana w stosunku do oryginału powoduje, że w kolejnych sezonach wiele wątków może nas jeszcze zaskoczyć i wcale nie muszą to być zaskoczenia pozytywne. Weźmy spotkanie Brienne i Ogara. Zakończone walką, którą Ogar przegrywa. W książkach nic takiego nie miało miejsca, co ważne Brienne nie wiedziała na pewno, że Arya żyje, bo jej celem była Sansa. Teraz już wie i powstaje pytanie, co z tą wiedzą może zrobić? O ile w ogóle twórcy zdecydują się coś z nią robić, ale to chyba jest koniecznie, jeżeli postać Brienne ma być obecna dalej.

Tyrion pozbawiający życia swojego ojca spisał się na medal, ale na koniec delikatnie zaniemówiłem, kiedy doszło do spotkania z Jamiem. Scenarzyści postawili na pełne miłości wyznanie braterskiego przywiązania, ale tak do jasnej cholery nie było. Bracia rozstali się w mało przyjemnej atmosferze po tym, jak Jamie wyjawił bratu prawdę na temat Tyshy. Niby nic, a jednak w książkach ta scena robi większe wrażenie właśnie przez to, jak to wszystko zostało rozegrane. Zupełnie jak w przypadku Cersei dobijającej ojca wyznaniem o tym, kto aktywnie uczestniczył w spłodzeniu jego wnuków. Fajnie się to oglądało, ale nie bardzo rozumiem intencji zmiany tego w stosunku do pierwowzoru – wszak w książkach nie powiedziała ojcu o swoich brzydkich zabawach z bratem.

Tak jak nie widzę tego w jaki sposób sensownie zostanie wpleciony w całą narrację wątek Aryi, który w książce jest naprawdę ciekawy. Oczywiście można go potraktować jak potraktowano wątek Brana – swoją drogą super, że to zrobiono, bo nuda to w książkach straszna – ale z drugiej strony taki ruch będzie tylko ze szkodą dla wydarzeń związanych z najmłodszą Starkówną, która nie będzie już się tak nazywać pobierając nauki w pewnej wyjątkowo tajemniczej szkole. To z kolei powoduje, że musimy spodziewać się jeszcze więcej cięć. Jeszcze większej ilości odstępstw od literatury.

Serial w obecnej formie przestaje funkcjonować jako wypadkowa publikacji. Zaczął być osobnym bytem, który podąża swoją ścieżką. Finał 4. sezonu jest dla mnie dowodem na to, że tak naprawdę scenarzyści już nie tyle starają się sprzątać po Martinie, co po prostu muszą to zrobić. Nadmiary postaci, wątków, w których przeciętny widz i tak się gubi nie są “Grze o Tron” potrzebne. W godzinę nie udaje się pokazać wszystkiego, co powinno się zaprezentować, gdybyśmy chcieli być wierni pierwowzorowi. To przy okazji spora słabość serii, która zaczyna się rozłazić w szwach, gdy twórcy próbują w odcinku umieścić za dużo.

Samo gęste

Zadanie ogarnięcia całego bałaganu jest jeszcze trudniejsze biorąc pod uwagę to, co teraz będzie materiałem wyjściowym. “Uczta dla Wron” jest – nie bójmy się tego napisać – po prostu nudna. Interesujące wątki są tak naprawdę dwa. Ten związany z Aryą i Greyjoyami, którzy wejdą w posiadanie rogu potrafiącego zapanować nad smokami – to będzie ciekawe. Wątpię, aby wymieszano wydarzenia z dwóch tomów Uczty z tymi zawartymi w “Tańcu ze smokami”. Chociaż może to jest jakieś rozwiązanie? A jeżeli tak, to jak długo będzie to trwało?

Jak nie tak, to niech chociaż starają się jakoś sensownie połączyć oba tomy Uczty. Taki zabieg pomoże lepiej, sprawniej, przedstawić to z czym książki sobie nie radzą rozwadniając to, co istotne milionami pierdółek, o których i tak często nie pamiętamy. Tym bardziej, że główny wątek serialu zaczyna się powoli rozmywać. Serial potrzebuje czegoś jeszcze oprócz momentu, w którym dochodzi do kilku zgonów lubianych i tych mniej lubianych bohaterów.

Nie chcę być w skórze scenarzystów, którzy muszą walczyć z dziełem Martina. To co uczynił niektórym postaciom w kolejnych książkach jest ciężkie do przełknięcia i momentami sprawiało mi fizyczny ból podczas czytania. Dlaczego brnąłem dalej? Bo robiłem to, co zaczyna robić serial. Oddzielałem to, co niepotrzebne od tego, co mnie interesuje i na tym się głównie skupiałem. Zostawało tzw. “samo gęste”. Może uda się w ten sposób przebrnąć do końca czego życzę sobie i każdemu, kto “Grę o Tron” ogląda.

PS Na koniec zadam tylko jedno pytanie do twórców, którzy i tak mnie nie czytają – Gdzie jest Lady Stoneheart?

Fot. tytułowe – Pandannabelle/Deviantart

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=”Najlepsze książki fantasy – Część 1″ url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-sagi-fantasy-cz-1/” target=”_self” nofollow=”false”]

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
How To Beat The Heat