Filmowe uniwersum DC powstaje od dupy strony

Jak bardzo bym nie zaklinał rzeczywistości, to efekt zawsze będzie taki sam. Marvel punktuje DC pod względem koncepcji na rozwój swojego filmowego uniwersum. Walka przypomina trochę masakrę na ringu, gdzie jeden pięściarz jest bardzo ruchliwy i trafia często, a drugi tylko przyjmuje ciosy i zalewa się coraz bardziej krwią. Puchnie, poci się, ale mimo to po każdej rundzie ma jeszcze dość sił, aby się odgrażać. Oglądając zwiastun “Batman v Superman: Dawn of Justice” – o ten konkretnie zwiastun:

oraz czytając komentarze fanów, przypadkowych widzów, czy słuchając najnowszego odcinka podcastu “Zombie vs. Zwierz”:

dochodzę do wniosku, że jeżeli DC i Warner ulepią z tego, co aktualnie robią coś sensownego, to będzie to wielki wyczyn. Godny jakichś nagród, nie wiem jakich, ale na pewno będą ze złota i będą bardzo ciężkie. Rzecz w tym, że najpierw te nagrody trzeba wygrać, a w tej chwili jest dupa i trzy metry mułu.

Mam genialny pomysł na uniwersum! A nie… jednak nie. Sorry nie było tej planszy!

Na początek wrócę do umieszczonego powyżej siódmego odcinka podcastu, w którym toczy się dyskusja na temat zwiastuna “Dawn of Justice” i tego o co tam może chodzić, dlaczego Superman jest taki jaki jest i tak dalej, i tak dalej. Dla przeciętnego widza ten zwiastun był… no po prostu był. Nie było tam podstarzałego Hana Solo, więc nie było powodu, aby się tym ekscytować. Dla bardziej obeznanych w temacie ten zwiastun zapala jednak lampkę, która mówi:

Aha! Mocno bazują na “Powrocie Mrocznego Rycerza” Franka Millera.

Powrót Mrocznego Rycerza
Czy Superman krwawi?/Fot. DC Comics

Kto czytał komiks ten wie o co chodzi z upadłym bogiem, podstarzałym i zmęczonym Batmanem, czy Supermanem, który stał się chłopcem na posyłki rządu. Miller przedstawił w tym komiksie dystopijną wizję świata, w którym Bruce Wayne chcąc nie chcąc musi ubrać kostium raz jeszcze. “Powrót” jest genialnym komiksem, który powinien przeczytać w zasadzie każdy. To mocna, mroczna opowieść, która trzyma za gardło od początku do końca. Świetny materiał na film, ale… No właśnie, ale nie jako baza dla filmu, który ma być mocnym otwarciem dla budowanego uniwersum. Nie powinno się rozpoczynać tworzenia spójnego świata, w którym wkrótce mają się pojawić inni superbohaterowie od historii zasadzającej się w dystopijnej wizji genialnego twórcy. Tak się nie robi, a przynajmniej ja uważam, że tak się robić nie powinno. Bo co to jest za punkt startu – wiem, że teoretycznie “Man of Steel” nim był, ale patrząc na wszystkie plany DC to oni są jeszcze w ciemnym lesie – gdy na przeciw siebie stawiasz dwa konie pociągowe wydawnictwa. Bohaterów, którzy nie potrzebują promocji. Oni po prostu wystarczy, że są. Gdy robisz film z Batmanem to w zasadzie sprawę rozbudzenia zainteresowania u widzów masz z góry załatwioną. Bruce Wayne jest ikoną, którą znają wszyscy. Dosłownie wszyscy. DC stwierdziło, że jak zaczynać, to jak u Hitchcocka od trzęsienia ziemi. Pytanie tylko, czy takie trzęsienie ziemi faktycznie było im potrzebne. Dając widzom na samym początku film mroczny, ciężki od deszczu i mokrych peleryn automatycznie wystawiasz się na strzał krytyki, która śmieje się, że ciągle jest za jasno. Nawet ja, stary fan DC, łapię się za głowę jak widzę w jakim kierunku to wszystko zmierza. Pod tym względem Marvel miał lepszy pomysł wybierając ścieżkę lekkiej rozrywki, by stopniowo wprowadzać cięższe, mroczniejsze elementy – jak choćby ostatnio bardzo dobry “Daredevil” – w ich produkcjach jest zabawa, ale przy okazji pokazują nam, że hej, my też potrafimy pokazać krew i Nowy Jork w deszczu. Tylko u nas, jak pada to mimo wszystko jeszcze widać bohaterów.

Wszystkie małe i duże problemy

Jason Momoa
Jak się mówi po dothracku: Którędy do Bytomia?/Fot. materiały promocyjne Warner Bros.

Powyższy problem nie jest decydujący, bo jakimś cudem może się okazać, że Zack Snyder wespnie się na wyżyny swojego talentu i zafunduje nam film przynajmniej tak dobry jak “Watchmen: Strażnicy”. W najgorszym przypadku dostaniemy ładną od strony wizualnej wydmuszkę pokroju “Sucker Punch” tylko tu będzie gorzej, bo na ekranie nie będzie uzbrojonych lolitek prezentowanych w slow motion. Podobnych pułapek jest więcej, a dla porządku pozwoliłem sobie je wypisać w punktach, aby nie stracić wątku:

  • DC nie ma wizjonera – Warner nie ma osoby takiej jak np. Kevin Feige czy Joss Whedon. Teoretycznie Snyder jest ich reżyserem, któremu powierzają ważne projekty (dwie części Justice League na przykład), ale praktycznie jest to robione kompletnie bez ładu i składu. Sam Snyder to dla mnie reżyser z cyklu “na dwoje babka wróżyła”. Jego forma jest bardzo nierówna. Brakuje tam prawdziwego wizjonera. Kogoś, kto czuje komiks na tyle, aby wszystko ze sobą spiąć w logiczną całość. Szczerze mówiąc, gdybym miał wybierać na ich miejscu, to sięgnąłbym na przykład po Matthew Vaughna. Problem w tym, że on nie kręci sequeli.
  • Człowiek ze Stali nie był takim sukcesem na jaki liczyli. Nie był to ich Iron Man – włodarze Warnera i DC mają olbrzymi problem z kasą. Nie chodzi o to, że im jej brakuje. Bardziej o to, że mają spore oczekiwania finansowe wobec swoich projektów, które często tych oczekiwań nie spełniają. “Człowiek ze Stali” zarobił sporo, ale był przy okazji artystyczną porażką, która pod względem ocen i opinii widzów nie ma startu do wspomnianego “Iron Mana”. DC zamiast wystartować z kopyta przespało strzał startera.
  • Superman i Batman trochę przeszkadzają – wiem, że to brzmi dziwnie, ale DC na razie nie jest na dobrej drodze, jeżeli chodzi o przedstawianie widzom swoich bohaterów. Paradoksalnie Marvel był w lepszej sytuacji, bo nie posiadając praw do wielu swoich topowych herosów, został zmuszony do przerobienia w gwiazdy swoich drugoligowych bohaterów takich jak: Iron Man czy Thora. W DC sprawa z popularnością herosów wygląda trochę inaczej. Środek ciężkości przeniesiony jest na parę ikon i teraz trzeba wprowadzić rezerwowych. Aquaman, Cyborg czy całe Suicide Squad są znani fanom komiksów, ale przeciętny widz na razie nie uważa, że oni są sexy. Iron Man czarował ich luzem i talentem Roberta Downey Jr.. Aquaman z kolei jest obiektem żartów, że zacznie mówić po dothracku. Niby są seriale z całkiem udanym “Arrow” czy “Flashem”, ale aktorzy w nich – z całym szacunkiem – nie są osobami, na których chcesz budować przyszłą potęgę filmowego uniwersum. DC to wie powierzając rolę Flasha w filmach Ezrze Millerowi – swoją drogą, to bardzo dobry ruch.
Suicide Squad
Tak wyglądają ludzie, którzy grają postacie, które macie w dupie
  • Za bardzo się starają i nie mają logicznego planu – przykład Dawn of Justice pokazuje, że DC i Warner bardzo chcą, ale mam wrażenie, że jak na początek chcą za dużo. Posługując się analogią piłkarską napiszę, że budują swoją drużynę na zasadzie kupna 11 gwiazd i rzucenia ich na boisko, aby wygrywali już, teraz. Co do planu to popatrzcie na to: pojawia się “Batman v Superman”, by za dwa lata pokazać nam teoretycznie najmocniejszą pozycję, czyli “Justice League”. W tym samym roku siekną nam “Wonder Woman”, ale rok wcześniej pokażą “Suicide Squad”, który ma niewiele wspólnego z kolejnymi filmami pod kątem bohaterów. Owszem będą tam ich przeciwnicy, ale po co przed “Justice League” kręcić film o grupie do zadań specjalnych, którą znają głównie zatwardziali fani komiksów? Teraz popatrzcie na Marvela, który zanim pokazał “Avengers” zaprezentował pięć filmów składających się w logiczną całość. Niech tę część podsumują dwie liczby: 5 lat = 30 filmów. Dziękuję, pozdrawiam, nie mam więcej pytań.
    Wonder Woman
    Za plecami pierdyknął mi Eyjafjallajökull/Fot. Warner Bros.
  • Traktują się zbyt poważnie – uwielbiam poważne komiksy. Dlatego kocham Batmana. Niestety DC pod względem filmów traktuje się zbyt poważnie, wpadając w pompatyczność, machanie amerykańskimi flagami i ciemność, której jest tam tyle, że trzeba sprawdzać ustawienia gammy w telewizorach. Nie dają widzom odetchnąć, nie ma czasu na chwilę zwykłej, niezobowiązującej rozrywki. Jest tylko “great power and greater responsibility” parafrazując mojego ukochanego wujka Bena.
  • Nie ma żadnego uniwersum – powiedzmy to sobie wprost, nie ma go, nie istnieje. Wiem, że starają się je zbudować, ale w tej chwili wszystko sprowadza się do napinania się i kopania się po głowach. Seriale mogły być dobrym fundamentem dla uniwersum. Skoro kilka ich radzi sobie całkiem dobrze, to czemu tego nie wykorzystać. Może jest to trochę karkołomny proces, ale sukces Marvela i to, że fani tak się tym ekscytują, jest prosty. Tam wszystko się ze sobą zazębia. Czasami drobne smaczki i nawiązania do innych produkcji robią lepszą robotę niż napakowany gwiazdami film z bohaterami, których wszyscy mają w dupie – tak, mam tu na myśli na przykład Suicide Squad, którego Jared Leto raczej nie będzie zbawieniem.

Tak to wygląda z mojej perspektywy. Bardzo, ale to bardzo chcę się mylić. Uważam, że mając kapitalnych herosów jakimi są m.in. Superman, Batman, Aquaman czy Green Lantern można zrobić sporo. Tylko trzeba mieć plan. Logiczny i przemyślany. Wprowadzany z chirurgiczną precyzją. Niestety na razie plan DC bardziej przypomina szarżę naszej kawalerii z szablami na czołgi. Śmiałe to i godne naszej uwagi, ale jakie by nie było, to ostatecznie po wszystkim nie ma za bardzo co zbierać i tylko koni żal.

Przeczytaj:

[tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/grzechy-akademii-czyli-swietne-filmy-ktore-nie-dostaly-oscara/”]Świetne filmy, które nie dostały Oscara[/tw-button] [tw-button size=”large” background=”” color=”red” target=”_self” link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/gdzie-kupowac-komiksy-w-internecie/”]Gdzie kupować komiksy w Internecie[/tw-button]
  • Rob

    zgoda z autorem sam się za głowę złapałem po tym trailerze i nawet gdzieś napisałem że w DC władzę przejął spisek emo gotów 😉 słyszę te ich głosy ma być mhrocznie więcej mhrooku ;p a ten trailer dla mnie widza i osoby może nie znającej się na komiksach wywołał face palm i WTF, zwłaszcza w sprawie charakterów postaci ,ja się pytam gdzie jest nasz harcerzyk superman co to za bredzenie o bogu kulcie supka itp itd (to się mi za chiny nie chce z utrwalonym przez filmy animacje obrazem ultra porządnego clarka połączyć) ,jakby tego było mało ostatnia zmiana w reżyserce WW bo stara chciała zrobić epickie kino akcji, a WB i DC życzą sobie kameralnego dramatu (w domyśle psychologicznego znowu WTF??) aż strach pomyśleć co będzie dalej .a ich polityka wobec seriali też jest bezsensowna bo z jednej strony mówią że tv i kinowe uniwersa są rozłączne z drugiej nie chcą pozwolić na pojawienie się postaci tu i tu co skutkuje tym że np.w arrow muszą szyć bo nie wolno pewnych postaci pokazać więc trzeba użyć zastępstw,tu nawiasem mogliby wyciągnąć wnioski z faktu że najlepiej sobie radzi serial flash gdzie nie mamy mroku dającego się ciąć nożem tylko połączenie humoru i akcji i to jest moim zdaniem właściwy patent dla DC pozdrawiam 🙂

  • HoracyF

    O tak, nie ma jak kolorowy film o batmanie. Autor tego wpisu zachowuje się jakby ten film już widział a widzieliśmy trailer o długości 2 min. Nie ma wspólnego uniwesum – autor sam napisał że powstał dopiero jeden film z tego uniwersum: “Man of steel”. Dobra… ten tekst to wróżenie z fusów.

  • Ja to tylko tu zostawię: http://pl.wikipedia.org/wiki/Szar%C5%BCe_kawalerii_polskiej_na_niemieckie_czo%C5%82gi, bo naprawdę nienawidzę tego mitu.

    Wracając do tematu, osobiście nie przepadam za komiksowym “Powrotem Mrocznego Rycerza”, bo uważam że zrobił więcej złego niż dobrego dla nowożytnego DC. To głównie dzięki temu komiksowi Batman to obecnie angst i trzy tony mroku, wiecznie umierający nieletni i inne kwiatki, których szczerze nienawidzę i przez które od Batwersum trzymam się najdalej jak mogę. Ekranizowanie tego akurat komiksu to dla mnie durny skok na kasę, dekonstruowanie uniwersum które nie istnieje i żerowanie na fejmie oryginału. Co tym bardziej mnie boli, bo lubię DC, lubię ich uniwersum (minus Batman), lubię ich bohaterów i nie mogę patrzeć na to co się z nim wyprawia. Mam wrażenie jakbyśmy znowu wrócili do mrocznych lat 90. w których każdy superbohater musiał być smutny i musiał mieć swoje tragiczne backstory.

    DC przegra wyścig zbrojeń, bo musi go przegrać. Prędzej fanom znudzą się kolejne ekranizacje niż oni zbudują coś spójnego.

    • Dlatego tak bardzo chcę się mylić. Chcę za kilkanaście miesięcy wszystko odszczekać i napisać, że każda ich decyzja ma sens. No i jeszcze kwestia restartów, oni ciągle coś restartują, mam nadzieję, że się trochę opamiętają w przyszłości.

      PS. Dobrze, że wrzuciłaś link, bo nie każdy może zrozumieć, że mi on po prostu ładnie pasował na zakończenie 🙂

      • Sorry, ale za każdym razem gdy widzę jakieś odniesienie do tych nieszczęsnych koni i czołgów bez przypomnienia, że to durny mit to czuję się w obowiązku doinformować wszystkich, którzy nie załapali. To tak zupełnie obok tekstu 😉

        Wracając do filmów, Marvel też niedługo będzie musiał wszystko zrestartować. To już naturalna kolej rzeczy :p

        • Dobrze, dobrze, bo ja nie pomyślałem o tym, że jak ja coś wiem, to nie znaczy, że inni też 🙂

          Wracając do restartu, to dla mnie takim “soft restartem” jest nadchodząca zmiana warty, jeżeli chodzi o część bohaterów. Brak Starka etc. Jedno, co muszę napisać, to fakt, że cały projekt MCU to moje marzenie z czasów dzieciństwa, gdy jarając się Batmanami Burtona marzyłem, aby ktoś zrobił coś tak wielkiego. No i wziął w końcu i zrobił, tylko szkoda, że nie dla DC 🙂

  • Nox

    Dzisiaj przeczytałem, że do BvS chcą jeszcze wrzucić flashback z Jokerem zabijającym Robina. Nie ma to, jak wcisnąć do filmu pierdyliard postaci bez żadnego sensownego “bekstory”. Ech… Czyżby WB/DC zapomniało, że kinowego filmu aktorskiego nie można zrobić na takich zasadach, jak średniometrażowej animacji prosto na DVD?