Mad Max: Fury Road
Filmy 2015

Filmy, które muszę obejrzeć w 2015

Jestem już stary i niedługo umrę, dlatego żeby wszystko spamiętać muszę robić listy. W przeszłości było łatwiej. Pamiętałem wszystko. Rzucilibyście tytułem filmu, a ja bym Wam powiedział, w którym roku go wyprodukowano, wymienił aktorów z obsady, reżysera, scenarzystę, a w skrajnych wypadkach nawet twórcę muzyki. Naprawdę. Miałem łeb jak sklep do danych związanych z kinem. Czas jest jednak nieubłagany i teraz zamiast mieć wszystko w głowie robię sobie listy z cyklu “co by nie zapomnieć”. Tworzyłem takowe na IMDB i Filmwebie, ale ostatecznie po kilku tygodniach już mi się nie chciało. Dlatego stwierdziłem, że skoro mam bLOg to po prostu zrobię ją tutaj. Partiami, które będę dostarczać stopniowo. Przy okazji może ta lista przyda się i Wam, gdy będziecie szukać czegoś, co będzie miało premierę w 2015. Głównie bazuję na datach w USA, ale zacznę od dwóch filmów, które już miały premierę za oceanem, ale do Polski trafią w styczniu 2015.

1. The Drop

Uwielbiam kryminały. Jeżeli do tego dołożycie Jamesa Gandolfiniego i Toma Hardy’ego – gdybym był kobietą, to pewnie chciałbym wyjść za niego za mąż – grających w filmie na podstawie scenariusza napisanego przez Dennisa Lehane’a to w zasadzie dostajemy coś, co obejrzeć trzeba. Na deser będzie też Noomi Rapace, która wygląda jakby ciągle chciała płakać i jedyne, co można zrobić jak się ją widzi to albo przytulić, albo zastrzelić. Scenariusz powstał na podstawie opowiadania Lehane’a “Animal Rescue” i chwała bogu najwyższemu, że przygotował go sam autor. Bohaterem filmu jest Bob Saginowski – czekam na jakieś polskie teksty autorstwa Toma – który stoi za barem w miejscu, do którego trafiają brudne pieniądze krążące po mieście. Wszyscy dobrze poinformowani ludzie wiedzą, że bar nie jest zwykłym barem, ale najciemniej jest pod latarnią, więc problemów nie ma zbyt wiele. Niestety zawsze znajdą się ci, którzy postanawiają przyjść nie po swoją kasę. Po napadzie na bar Bob prowadzi prywatne śledztwo w okolicy odkrywając coraz lepiej strzeżone tajemnice ludzi, którzy zrobią wszystko, aby przeżyć. Jeżeli wierzyć IMDB to premiera w Polsce ma nastąpić 20 stycznia 2015. Mam nadzieję, że tak będzie.

2. Foxcatcher

Drugą moją słabostką są dramaty sportowe. Z tego powodu “Foxcatcher” to w zasadzie must see bez względu na to czy interesuję się zapasami, czy nie. Choć ta dyscyplina sportu jest mi kompletnie obojętna, to historia jaka zostaje opowiedziana w filmie już mi obojętna nie jest. Jakoś przeboleję Czajnika w jednej z głównych ról, jeżeli na ekranie pojawi się Steve Carell w mało komediowej roli i wiecznie zmęczony życiem Mark Ruffalo. Reżyserem filmu jest Bennett Miller, który już drugi raz z rzędu sięga po tematykę sportową. Wcześniej wyreżyserował bardzo dobre “Moneyball” odsłaniając kulisy zawodowej ligi baseballa. Jak pisze w swojej recenzji Michał Walkiewicz – redaktor naczelny Filmweb.pl:

„Foxcatcher” jest kinem świetnie nakręconym, wzorowo zagranym, o idealnie rozłożonym napięciu, wydaje się w zasadzie zbędne. Dla twórcy „Capotiego” i „Moneyball” to wszystko jest ledwie rozgrzewką przed pierwszym gwizdkiem.

Czytając jego recenzję mam apetyt na seans. W Polsce film pojawi się 30 stycznia. Streszczać historii nie będę, bo wystarczy, że wpiszecie w Google hasło John du Pont i wszystko dostaniecie jak na wirtualnym talerzu.

Tyle jeżeli chodzi o filmy, które już miały swoją premierę w USA. Teraz przejdziemy do tych, które się tam dopiero pojawią w przyszłym roku.

3. Stracharz (Seventh Son)

Nie będę kreował się na jakiegoś fana uzbeckiego kina niemego. Lubię dobre kino. Filmy czysto rozrywkowe mogą być dobre i naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak wielu ludzi udaje (?), że nie ogląda takich filmów, a tym bardziej nie przyznają się, że na nie czekają. Na “Stracharza” czekam z kilku powodów, którymi są:

  • Jeff Bridges
  • Jeff Bridges
  • Jeff Bridges
  • Jeff Bridges
  • Jeff Bridges
  • Jeff Bridges

I Jeff Bridges w filmie fantasy. No po prostu how cool is that, jak mawiają w Laponii. Mam lekką obsesję na punkcie tego aktora, bo wydaje mi się, że on się kinem wyjątkowo dobrze bawi. Nawet jak gra w kiepskich filmach to dobrze wie i sprawia wrażenie, że ma to głęboko gdzieś. Mam nadzieję, że “Stracharz” zapisze się do grupy tych dobrych, bo w końcu film, w którym są mordercze fantastyczne istoty i wkurwiona Julianne Moore jako wiedźma, z którą raczej nie warto się kłócić, słaby być nie może. Fabuła wygląda na odpisaną z kilkudziesięciu filmów fantasy, które pojawiły się na przestrzeni lat, ale co to mnie obchodzi. W ogóle w przypadku kina fantasy mam wrażenie, że fani wpadają w amok na wieść o filmie na podstawie Tolkiena, a z jakąś dziwną wzgardą traktują inne produkcje twierdząc, że nuda, że kalka, że to nie “Władca Pierścieni”. Ten zbiorowy onanizm obserwuję przy okazji ekranizacji Hobbita. Jak na razie wyszły z tego dwa co najwyżej średnie filmy i tysiące fanów już brandzlują się na myśl o trzecim, który jest tak samo potrzebny jak część druga. Ładne wydmuszki, ale co ja tam wiem…

Na koniec dodam, że film jest luźną adaptacją pierwszego tomu “Kronik Wardstone” autorstwa Josepha Delaney’a. Nie wiem jak przedstawia się jakość tych książek, bo ich zwyczajnie nie czytałem, ale może kogoś zainteresują. Pod warunkiem, że lubicie fantasy pisane z myślą o młodzieży.

4. Kingsman: Tajne służby (The Secret Service)

Długo zastanawiałem się, dlaczego kobiety kochają Colina Firtha. Było to spowodowane głównie tym, że nie oglądałem komedii romantycznych, w których grał. Na szczęście nie grywa tylko w filmach o miłości, a od czasu do czasu zdarza mu się wystąpić w filmie akcji. Tym razem ramię w ramię z Markiem Strongiem, Michaelem Cainem, Samuelem L. Jacksonem i Markiem Hamillem pojawił się na planie filmu reżyserowanego przez Matthew Vaughna. Ten ostatni pan jak kupił mnie “Przekładańcem” tak oglądam wszystko, co wyreżyseruje lub wyprodukuje. Musicie wiedzieć, że Vaughn produkował m.in. “Porachunki” i “Przekręt” Ritchiego, więc zna się na swojej robocie, a przynajmniej ja w to głęboko wierzę. O czym będzie Kingsman? Będzie o nastolatku, który dostaje się pod skrzydła weterana wywiadu. To taka szalona wariacja na temat przygód Jamesa Bonda. Dodatkowym plusem filmu jest fakt, że powstaje na podstawie komiksu “The Secret Service” stworzonego przez Marka Millara i Dave’a Gibbonsa. Tych dwóch panów to żywe legendy, które stoją za wieloma przełomowymi tytułami i ten komiks też im się udał. Vaughn sam jest fanem komiksów i bardzo dobrze “czuje” ich charakter, więc o ekranizację jestem spokojny. Szykuje się świetna zabawa.

5. The Gunman

Pozostając w temacie szpiegów coś dla fanów międzynarodowych spisków szykuje Pierre Morel. Reżyser całkiem strawnych “Uprowadzonej” i “Pozdrowień z Paryża” zrobił z Seana Penna tajnego agenta, który musi oczyścić swoje dobre imię i uwolnić się od agencji, dla której pracuje. Na ekranie oprócz Penna pojawi się Idris Elba:

Javier Bardem:

 

Morel udowodnił już, że wie jak kręci się dobre kino akcji, więc i tym razem powinno być podobnie. Zresztą z taką obsadą naprawdę trzeba się postarać, aby coś zepsuć.

6. Agent 47

Tu sprawa wygląda tak, że seria Hitman to kawał świetnych gier, ale nie miała szczęścia do ekranizacji. Tym razem ma być inaczej. Film, który reżyseruje kompletnie zielony jak szczypiorek Aleksander Bach, ma być wierniejszy pierwowzorowi, ale fani w to nie wierzą, bo jak tylko zobaczyli pierwsze zdjęcia Ruperta Frienda jako Agenta 47 to zadali pytanie:

Gdzie jest jego fryzjer, który nie potrafi go porządnie ogolić?

Cóż nie będę ukrywał, że nie jest to ten rodzaj łysiny, którym szczyci się 47, ale jestem w stanie to przełknąć o ile fabularnie film będzie miał ręce i nogi. O Frienda się nie boję, bo w “Homeland” świetnie gra postać podobną do Agenta. Wycofany zabójca, który swoje misje traktuje bardzo poważnie.

Rupert Friend jako Agent 47
Reiner Bajo//R.Bajo – © TM and © 2014 Twentieth Century Fox Film Corporation. All rights reserved

Zresztą po poprzednim podejściu naprawdę nie może być gorzej. Jak jesteście zainteresowani kwestią ekranizacji gier, to popełnił tekst na ich temat na łamach blog.cdp.pl. Jego tytuł mówi wszystko, czyli dlaczego ekranizacje gier są słabe.

7. Tomorrowland

Film dwukrotnego laureata Oscara Brada Birda to ambitny projekt o dwóch związanych przeznaczeniem osobach, które ruszają zbadać pewne miejsce zawieszone w czasie i przestrzeni, które istnieje w ich wspólnej świadomości. Jak widzicie skrót fabuły brzmi przynajmniej jak połączenie “Incepcji” z klasycznym kinem science-fiction. W rolach głównych George Clooney i Hugh Laurie, więc to o dwa powody więcej do tego, aby go obejrzeć. Jedyne, co mnie w nim przeraża to fakt, że w produkcję zaangażowany jest Damon Lindelof, czyli człowiek, który potrafi koncertowo spierdzielić zarówno film, jak i serial, przy którym pracuje. Na szczęście nie jest jedynym producentem, więc może nie będzie tak źle.

8. Avengers: Age of Ultron

Kolejny pewniak. Muszę się Wam jednak przyznać, że jestem w grupie ludzi, którzy uważają, że pierwsza część była taka sobie. Bawiłem się dobrze, ale z tego filmu kompletnie nic nie pamiętam. Dlatego do Age of Ultron podchodzę z dystansem. Dla Marvela to będzie bardzo ważny film, bo wiele wskazuje na to, że może być zwiastunem zmiany składu drużyny i wstępem do kolejnych produkcji, które przedstawią nam bohaterów takich jak Doctor Strange czy Black Panther. Oni oczywiście się jeszcze w Age of Ultron nie pojawią (chociaż, kto to tak naprawdę wi), ale nadchodzi świeża krew a AoU i chyba będzie zamknięciem pewnego rozdziału w całym projekcie Marvela. Z perspektywy fana komiksów jest to film ważny też z tego powodu, że zaprezentuje jednego z ciekawszych i najważniejszych wrogów z jakimi walczyli Avengers. Ultron to wynalazek Hanka Pyma – Ant-Mana – ale na potrzeby filmu jego twórcą ma być Stark. Niestety coś podczas jego tworzenia poszło nie tak, jak trzeba i jako sztuczna inteligencja zyskał świadomość. Niestety efekt był taki, że nie można go nazwać przyjacielem superbohaterów.

Avengers Age of Ultron
Być albo nie być?

9. Mad Max: Fury Road

Filmy z Mad Maxem to klasyka kina postapokaliptycznego. Strasznie się ucieszyłem, kiedy okazało się, że nowy film z serii reżyseruje George Miller, czyli człowiek odpowiedzialny za starą trylogię z Melem Gibsonem. Szkoda, że Mel się w filmie nie pojawi, ale Hardy też się do roli Maxa nadaje. Dodatkowo nawet jak fabuła będzie zwyczajnie leżeć i kwiczeć, to przynajmniej dostaniemy efektowne sceny pościgów na pustyni. Zresztą zobaczcie sami:

W tej części Max rozpacza po stracie żony i dziecka. Jak zwykle mało mówi, ale po co ma w ogóle coś mówić skoro od gadania wrogowie raczej nie umrą. Liczę na masę akcji i świetne zdjęcia, a na koniec seansu chcę po prostu poczuć piach w zębach.

10. Sicario

Ktoś mi polecił film “Pogorzelisko”. Po seansie nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Villeneuve mną pozamiatał i od tamtej pory jest w grupie reżyserów, których filmy łykam jak młody i bardzo głodny pelikan. “Sicario” będzie dramatem kryminalnym, w którym główne role zagrają Emily Blunt – dla wielu mężczyzn ten film zyskał +10 do seksowności – Josh Brolin i Benicio Del Toro. Historia skupia się na agentce CIA, która bierze udział w tajnej operacji mającej na celu obalenie narkotykowego bossa. Oczywiście jak to u Villeneuve bywało tak i tym razem nie oczekujcie prostych rozwiązań. Będzie krew, przemoc i wątpliwe moralnie wybory. Jaram się na samą myśl.

Sicario zamyka dziesiątkę tych, o których muszę pamiętać. Kolejne filmy będę dorzucać stopniowo w innych odsłonach. Jestem ciekawy, jakie Wy macie filmy, na które czekacie w 2015?

Tu macie drugą część listy:

[powerkit_button size=”md” style=”primary” block=”false” title=”Filmy, które trzeba obejrzeć w 2015 – Część 2″ url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/filmy-ktorych-nie-chcecie-przegapic-w-2015/” target=”_self” nofollow=”false”]

 

More Stories
Filmy 2017
10 filmów, które możesz wpisać do swojego kalendarza na 2017