Co z tym Gotham, czyli co działa, a co ssie w pilocie serialu

Na początek chcę napisać jedną rzecz – bogu niech będą dzięki za Hulu. No to skoro wyznania i wzywanie boga mamy za sobą przyszła pora na szybkie spisanie tego, co mi się w “Gotham” spodobało, a co posysa jak główny wampir w “The Strain”. Użyję punktów, bo tak będzie przejrzyściej i wygodniej. Chyba.

Za co Batman dałby złamać sobie rogi:

  • Pingwin
    Popatrzcie w tą szczerą i oddaną twarz

    Pingwin – cholera, pewnie piszę to w złym momencie, ale Robin Taylor jest ZAJEBISTY. Wygląda na rasowego wariata i choć przynajmniej na razie nie przypomina Pingwina jakiego znam i lubię, to ma w sobie magnetyzm, który sprawia, że stał się jednym z powodów, dla których będę “Gotham” regularnie oglądać. Ostatnia scena pilota lepsza być już nie mogła.

  • Edward Nygma – czy możesz pojawić się na ułamki sekund w trakcie odcinka i sprawić, że przewinę scenę z tobą w roli głównej, aby jeszcze raz usłyszeć jak zadajesz pytanie? Oczywiście! Wystarczy, że zadajesz je tak, jak robi to Cory Michael Smith. Drugi z panteonu ikonicznych wrogów Batmana wydaje się kraść show. Czekam na więcej!
  • Donal Logue – Harvey Bullock to śliska szuja i w wykonaniu Logue’a właśnie taki jest. Kocham całym serduchem.
  • Akcent Alfreda – to nie żart. Kocham akcent Seana Pertwee’a. To tyle i aż tyle. Kto wie ten rozumie, reszta ma problem.
  • Powaga/rozrywka – dziękuję ci FOX za to, że robisz poważniejszy serial niż “Arrow”. Z lepszymi aktorami – pamiętacie jak pisałem o tym, co mnie boli w “Arrow”? – z trochę gęstszym klimatem. Przy okazji Gotham balansuje na granicy przyjemnej, niezobowiązującej rozrywki. To z jednej strony dobrze, a z drugiej strony… cóż o tym będzie później.
  • Easter eggs – nawiązań do komiksów jest sporo i mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach pojawią się kolejne. Morderstwo Wayne’ów. Bruce owinięty w koc, który wygląda jak peleryna, ulica Grundy, Kapitan Essen (w komiksach druga żona Gordona), mieszkanie Barbary – to jest bardzo ciekawe, bo Jim i Barbara będą mieli córkę (tak, wiem że spoiler, ale to trochę tak jakbym Wam napisał, że Bruce będzie Batmanem), również Barbarę, która ostatecznie zostanie Wyrocznią. Jej siedzibą będzie wieża zegarowa Gotham, a tarcza zegara pojawia się za oknem Barbary. Jest tego więcej, przypatrujcie się, a może sam wszystkie kiedyś wypiszę…
Śmierć Wayne'ów
Kadr jak z komiksów

Dobra, to są te rzeczy, które mi się strasznie podobały. Teraz będzie mniej miło, bo przyszła pora na…

Kaszany:

  • Dialogi – nie jestem detektywem na miarę Batmana, ale mam taką teorię, że na potrzeby serialu pisze je gimnazjalista. Ewentualnie jakiś średnio utalentowany student, który bardzo się stara, ale mu nie wychodzi. Jak podrywa tak jak pisze dialogi, to chłopak nigdy nie zaliczy.
  • Gdzie jest syf, smród i ubóstwo. Gdzie mhrok – gdzieś przeczytałem, że serial wzoruje się m.in. na “Siedem” Finchera. Serio? W którym miejscu? To przez padający deszcz? Nie odmawiam mu klimatu, ale wszystko jak na razie jest zbyt kolorowe – może to te filtry użyte w postprodukcji?
  • Jim Gordon – w jednej ze scen Fish Mooney mówi mu, że w oczach ma niebezpieczeństwo. Na moje oko, to jedyne, co on w tych oczach ma to pustkę. Sorry Ben, ale po ponad 40 minutach mam ochotę chwycić kij i skrócić Twoje cierpienia.
Edward Nygma
Ten pan kradnie show. Mówię Wam
  • Rozrywka – nie zrozumcie mnie źle, rozrywka to ważna rzecz, ale przez cały odcinek odnosiłem wrażenie, że twórcy nie wiedzą, czy to ma być klimatyczna historia z nawiązaniami do komiksów, czy oklepany procedural na drogiej licencji. Jak serial skręci w drugą uliczkę, to i akcent Alfreda nie pomoże.

Plusów jest jak widzicie trochę więcej niż minusów, więc pilot oceniam na mocne 6,5/10. Mam obawy, czy dobra oglądalność w przypadku “Gotham” długo się utrzyma, ale może duch Nietoperza czuwa nad miastem. Liczę na to i przeklinam po cichu, że na kolejny odcinek trzeba czekać tydzień.

PS. W zdjęciu tytułowym celowo uciąłem głowę Benowi McKenziemu. Jak na niego patrzę, to mam wrażenie, że on ma ciągle zatwardzenie. Zupełnie jak Stephen Amell.

Solomon Grundy
Niestety jego pewnie nie zobaczymy

PS 2. A to wyliczanka, którą każdy fan Batmana powinien znać:

Solomon Grundy,
Born on a Monday,
Christened on Tuesday,
Married on Wednesday,
Took ill on Thursday,
Worse on Friday,
Died on Saturday,
Buried on Sunday.
This is the end
Of Solomon Grundy.

  • Ja jestem mocno zaskoczony pilotem, na szczęście pozytywnie. Największym minusem jest niestety Gordon, który jako postać wydaje się dość płaski i oklepany, aktor też dupy nie urywa, na szczęście ten seriel nie jest tylko o nim. PS mam nadzieję, że nie będą szli w stronę procedurala.

    • High five. Mój postulat – mniej Gordona, więcej przeciwników Batmana i jesteśmy w domu. W ogóle to powinien być serial przestępców 🙂

  • Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się ze wszystkim co zostało napisane. Fakt, że jest trochę “kolorowy” może świadczyć o tym, że celują w różne grupy wiekowe, gdzie “Siedem” było raczej dla starszej widowni. A co do Bena McKenzie, to za każdym razem jak go widzę, to mam przed oczami obraz biednego chłopaczka, który mieszka w Kalifornii, w “Życiu na fali” 🙂

    • Wiedziałem, że skądś znam tą facjatę 🙂 To może ktoś mógłby mu powiedzieć, że nie gra już w “Życiu na fali” tylko jest legendarnym Jamesem Gordonem 🙂

  • Nox

    W sumie, to wszystko prawda. Nie zgodzę sie tylko z klimatem Gotham. Po pełnym słońca “Mrocznym rycerzu”, twórcy “Gotham” zrobili zwrot w dobrą stronę i pokazali bardziej brudne, deszczowe i ponure miasto. A kolorowe, nieco kojarzące się z “Blade Runnerem” ulice też mi pasują.
    Trochę mi się zlewają odcinki, ale dodałbym jeszcze do plusów Selinę Kyle. Wygląda fajnie (przypomina młodą Michelle Pfeiffer), jest zwinna i zadziorna – fajna postać.
    Co do minusów, nadal nie rozumiem zabiegu z Ivy Pepper – sądząc po jen obecności na plakacie, to nie jest wyłącznie easter egg, więc zmiana imienia jest dla mnie conajmniej dziwna, choć zwykle nie mam nic przeciwko swobodnemu traktowaniu materiału źródłowego.
    I na koniec: Gordon Gordonem, ale oby nie ciągnęli za bardzo wątku Jim/Bruce, bo panicz Wayne jest ok, ale wyłącznie w ilościach minimalnych. W większej dawce może być śmiertelny, jak filmowy Harry Potter.

    P.S. Rymowanka o Grundym pojawiła sie w “Arrow”, ale to pewnie wszyscy wiedzą.

    • Ostatnio mój brat zwrócił mi uwagę na to, że choć w “Gotham” jest dzień, to słońce nigdy nie wygląda zza chmur. Obejrzałem 3 i 4 odcinek i cholercia, ma rację. Powoli zaczynam się przekonywać do wizji twórców i podoba mi się ich dba o detale – np. komputery na posterunku do stare maszyny z monitorami CRT 🙂

      Nie wiem, co będzie z Ivy. Mam nadzieję, że dostanie “swój” odcinek. Czekam na ten z Zaszem oraz liczę na więcej Nygmy.

      Wątek Jim/Bruce to padaka i chyba nic tego nie zmieni 🙂