Hearthstone recenzja
Hearthstone recenzja

Hearthstone: Heroes of WarCraft – karcianka dla każego

Z karciankami jest tak, że dobry pomysł w zasadzie z miejsca gwarantuje sukces. Chodzi o trzy rzeczy, które sprawiają, że ludzie chcą w nie grać. Element rywalizacji i sprawdzania się na tle innych. Aspekt kolekcjonerski, który pcha nas do gry i płacenia, aby odkrywać nowe, potężniejsze karty. W końcu chodzi o odrobinę hazardu i dreszcz podniecenia, gdy otwieracie świeżo zakupiony booster. Co w nim będzie, czy za wydane pieniądze otrzymam jakąś wyjątkową kartę? Jeżeli ktoś jest w stanie przełknąć to, że oprócz umiejętności w karciankach musicie mieć też trochę szczęścia, to wtedy tego jedyną decyzją, jaką musicie podjąć jest to w co chcecie grać. Czy wolicie grę offline czy online. Jeżeli to drugie, to być może wyborem, który warto dokonać jest Hearthstone: Heroes of Warcraft.

Prawie rok temu podczas PAX 2013 w Bostonie Blizzard zapowiedział wydanie tego tytułu, a do tego czasu stopniowo zbierał kolejnych graczy, którzy mogli go testować w trakcie bety. Przez ten czas w grze zmieniało się coraz więcej. W końcu była gotowa do tego, aby wejść w etap pełnej wersji. Osobiście grałem w Hearthstone: Heroes of Warcraft w tracie testów beta, ale nie będę ukrywać, że grałem krótko. Czułem – być może błędnie – że zbyt wiele zależy od ślepego losu. Po powrocie mogę powiedzieć, że dobrze zrobiłem robiąc sobie przerwę. Pełna wersja wydaje się być lepiej zbalansowana.

Pierwszą rzeczą, którą należy zapisać na plus jest fakt, że gra jest diabelnie prosta. Chodzi mi o podstawy, które są potrzebne do tego, aby rozpocząć zabawę. Tym bardziej, że prowadzi gracza w zasadzie za rączkę. Zaczynając od tutoriala, a na pojedynkach odblokowujących kolejne talie kończąc. Podstawowym celem gracza jest uszczuplenie zasobów życia przeciwnika z 30 punktów do zera. Dokonać tego możemy za pomocą zaklęć oraz stworów przyzywanych na pole walki. Za każde płacimy kryształami many. Z kolejnymi turami otrzymujemy ich coraz więcej. Im mocniejsze karty, tym wyższy koszt ich użycia. Oprócz tego każda klasa postaci oferuje umiejętności specjalne np. leczenie czy przyzwanie stworów.

Rdzeniem każdej karcianki są oczywiście karty i to one decydują o tym, jak będziecie sobie radzić w trakcie walki. Ta może być trudna, wręcz niemożliwa do wygrania, gdy macie źle złożoną talię. Albo dużo łatwiejsza, gdy odkryjecie odpowiednie powiązania między kartami i dopasujecie je do własnego stylu gry. Hearthstone: Heroes of Warcraft nie ustępuje w kwestii budowy talii innym tego typu tytułom. Podobnie jak w grach typu Magic: The Gathering czy Cthulhu CCG, tak i tutaj kluczem do zwycięstwa nie jest stworzenie talii z samymi potężnymi acz drogimi stworami. Liczy się synergia i równowaga. Odpowiedni dobór potworów, zaklęć, sekretów, które zbliżą was do zwycięstwa. To właśnie jest najprzyjemniejsza część gry. Fakt, że liczba kombinacji jest ogromna. Karty klasowe uzupełnione przez te neutralne idą w setki, to z kolei daje masę możliwości.

Odkrywanie co działa, a co nie w starciu z żywym przeciwnikiem sprawia radość i pcha nas do kolejnych pojedynków. Otrzymujemy za to złoto, które możemy przeznaczać na dwie rzeczy. Pakiety kart oraz wejście na arenę. Za obie oczywiście możecie płacić prawdziwymi pieniędzmi, ale wierzcie mi, że są na świecie świetni gracze, którzy nie wydali na Hearthstone: Heroes of Warcraft nawet centa. Tak jak napisałem na wstępie otwieranie pakietów w karciankach takich jak Magic: The Gathering zawsze było dla mnie najprzyjemniejszą częścią. Tu jest podobnie. Wydaję złoto, kupuję pakiet, otwieram i… z drżeniem palców odkrywam kolejne karty. Cieszę się jak dziecko, gdy znajdę tam unikalną kartę. Pakiety zawierają 5 kart z czego jedna zawsze jest rzadka. Oczywiście może być ich więcej, ale trzeba mieć po prostu sporo szczęścia. Karty, których nie chcecie możecie przerabiać na magiczny pył, a ten z kolei wykorzystywać do stworzenia tych kart, na których wam zależy. Opanowanie tej sztuki jest konieczne, jeżeli chcecie stworzyć potężne talie. Na niektóre trzeba wydać po kilka, kilkanaście tysięcy punktów pyłu, ale ostatecznie okazuje się, że warto było się w to bawić. Oczywiście nikt nie każe z tego korzystać. Zawsze możecie bazować tylko na kartach wyciąganych z pakietów, ale wierzcie mi, że prędzej czy później zaczniecie konstruować talie właśnie za pomocą pyłu.

Nim to zrobicie warto też wybrać klasę, która najbardziej wam odpowiada. Tych jest dziewięć, a każda charakteryzuje się trochę innym stylem gry. Na przykład kapłan stawia na leczenie, podczas gdy Łotr posiada sporo kart zadających dotkliwe obrażenia przeciwnikowi i jego potworom. Swoją ulubioną klasę wybierzecie po wielu meczach, do których i tak jesteście zmuszeni, bo zebranie wszystkich podstawowych kart dla klasy wymaga awansowania jej na konkretny poziom. To da wam jakiś ogląd na to, jak gra się daną klasą i być może pomoże w przyszłym wyborze.

Ten z kolei będzie istotny w momencie, gdy zdecydujecie się grać na Arenie. Tu robi się naprawdę ciekawie. Po pierwsze dlatego, że nie korzystacie z własnej talii. Podczas wejścia na arenę tworzycie ją od podstaw z kart podsyłanych przez grę. Dostajecie trzy karty, wybieracie jedną i tak do momentu, gdy uda się skompletować deck. To sprawia, że arena jest mocno losowa, ale przy okazji dostarcza niesamowitych emocji i pozwala na odkrycie kombinacji, o których wcześniej pewnie byśmy nie pomyśleli. Drugą rzeczą związaną z areną jest fakt, że nie obowiązują tu wszystkie zasady znane ze standardowych pojedynków. Na przykład nie ma limitu danej karty na talię. Trzecią rzeczą, która sprawia, że arena to sporo frajdy są nagrody. Może to być złoto, pakiety eksperckie lub pył do stworzenia nowych kart. Oczywiście pod warunkiem, że dobrze wam idzie. Obecność na arenie trwa albo do trzech przegranych spotkań, albo do dwunastu zwycięstw.

Hearthstone: Heroes of Warcraft nie traktuje tematu walk śmiertelnie poważnie. Twórcy starają się przemycić do gry humor. Przykładem mogą być opisy kart, które prezentują świat Hearthstone z przymrużeniem oka. Warto podkreślić, że polscy tłumacze odwalili kawał dobrej roboty. Z drugiej strony mam wrażenie, że nie do końca wiadomo, czy ma to być tytuł puszczający oko do fanów fantasy i miłośników Warcrafta, czy może poważniejsza produkcja. Wygląda to trochę tak, jakby twórcy nie mogli się zdecydować, w którą stronę pójść.

Jeżeli miałbym wskazać najpoważniejszą wadę, to wskażę na kwestię wyjaśniania, co jak działa. Napisałem, że gra jest prosta u podstaw i bardzo dobrze je wyjaśnia, jednak później jest już gorzej. Wiele kart ma konkretne cechy, których działanie jest opisane. Niestety zdarza się, że pewne kombinacje cech odkryjecie dopiero na polu walki. Weźmy umiejętność ukrycia. Powoduje ona, że zagrana karta nie może być atakowana do momentu, gdy sama nie zaatakuje. Co jednak stanie się, gdy postanowicie obdarzyć ją np. prowokacją? Ta cecha sprawia, że przeciwnik musi zaatakować stronnika z prowokacją nim zabierze się za inne postacie. Nawet jak nic się nie stanie, to i tak wypadałoby o tym napisać.

Brakuje mi w takim wypadku jakiegoś rozszerzonego zestawu zasad, z którymi mogę się zapoznać w przerwach między pojedynkami. Być może za jakiś czas przyjdzie pora i na to. Szanse na to są spore, bo z tego, co widzę Blizzard dba o swoje nowe dziecko. Nowe karty, kolejne łatki balansujące rozgrywkę, czy przygody, które mają być formą kampanii dla pojedynczego gracza to część z zaplecza kształtującego grę. Jest to też zapowiedź, że Hearthstone traktowane jest poważnie i warto poświęcić mu trochę więcej czasu. Przydałyby się też jakieś rozgrywki czysto turniejowe, z drabinką do pokonania i nagrodami dla najlepszych, ale może i to w końcu się pojawi.

Nie spodziewałem się, że mój powrót do gry będzie aż tak przyjemny. Stało się jednak inaczej i trochę jestem przerażony, bo zaczynam dostrzegać u siebie początki choroby, na jaką zapadłem, gdy zaczynałem grać w League of Legends. Hearthstone: Heroes of Warcraft daje sporo frajdy i przy okazji wykorzystuje znaną i bardzo popularną markę, co tylko działa na jego korzyść. Jest w tym potencjał na bardzo poważną grę turniejową, w którą można zagrać bez wydawania złamanej złotówki. Choć cierpi na wszystkie schorzenia znane karciankom od lat, to przy okazji uzależnia i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.

Recenzja Herthstone: Heroes of WarCraft pierwotnie pojawiła się w serwisie Gamezilla.pl, z którym związany jestem od pięciu lat.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
Powrót Mrocznego Rycerza
Liternik – cichy bohater komiksów