Dziesięciu małych żołnierzyków w pięknym serialu BBC

Nie wiem, czy tytuł najlepiej sprzedającej się pisarki ciągle należy do Agaty Christie, ale jeżeli tak jest, to słynna autorka pewnie przegrywa pod względem popularności tylko z Biblią, czyli kalibrem zdecydowanie boskim. Tak czy inaczej jak każdy pisarz – biorąc pod uwagę oczywiście tych, którzy pisać niewątpliwie potrafią – ma swoje magnum opus. W przypadku Christie można wskazać dwa tytuły, które mogą bić się o to miano:

Agata Christie
Taka niepozorna, a taka mordercza/Fot. Domena Publiczna
  • “Zabójstwo Rogera Ackroyda” – jeden z najlepszych kryminałów wszech czasów, a do tego jedna z najlepszych książek w ogóle.

  • “Dziesięciu małych żołnierzyków” lub jak ktoś woli “I nie było już nikogo” – świetny kryminał, który sama Christie uznawała za wyjątkowe dzieło w swojej karierze.

Zdania są podzielone. Krytycy wskazują częściej na pierwszą pozycję. Popkultura pewnie powinna wskazać na pozycję drugą. Dlaczego? Bo koncepcja przedstawiona w książce Christie to nic innego, jak baza na której budowały kolejne pokolenia – choć to też nie jest tak, że Christie nie inspirowała się swoimi poprzednikami, jak choćby sir Arturem Conanem Doylem.

Oto osiem niezwiązanych ze sobą osób trafia na odciętą od świata wyspę. Następnie ktoś pozbawia je życia w jaki się szybko okazuje nieprzypadkowy sposób. Jest tajemnica, wzajemne oskarżenia i zaskakujący finał. Motyw zgrany później w dziesiątkach produkcji telewizyjnych i książkach. Oczywiście zmieniały się istotne elementy jak liczba bohaterów, miejsce etc., ale sam sens pozostawał ten sam. To jak udało jej się poprowadzić narrację, wykorzystać motyw popularnego wierszyka, a następnie wszystko zakończyć w dla siebie charakterystyczny sposób jest dowodem na to, jak wyjątkową autorką była. Bo nawet gdy pisała po pseudonimem, to odnosiła sukcesy. Była talentem jakie rodzą się bardzo rzadko. Dość jednak wychwalania jej literackiego kunsztu. Przejdźmy do tego, co następuje po tym wstępie. Przejdźmy do mięsa.

Raz dziesięciu żołnierzyków pyszny obiad zjadło, nagle jeden się zakrztusił – I dziewięciu pozostało”,

“Tych dziewięciu żołnierzyków tak wieczorem balowało, Że aż jeden rano zaspał – Ośmiu, tylko pozostało”,

“Ośmiu dziarskich żołnierzyków po Devonie wędrowało, jeden zostać chciał na zawsze… No i właśnie tak się stało”,

“Siedmiu żołnierzyków zimą do kominka drwa rąbało, Jeden zaciął się siekierą – Sześciu tylko pozostało”,

” Sześciu wkrótce znęcił miodek; Gdy go z ula podebrali Pszczoła ukłuła jednego – I tylko w piątkę zostali”.

I nie było już nikogo
Tacy piękni/Fot. BBC

Pięknie Was wszystkich pozabijam

Ekranizacji powieści “Dziesięciu małych żołnierzyków” było już kilka. Nawet parodia w serialu “Family Guy” czy gra komputerowa. Rzecz w tym, że wiele z nich dość luźno traktowało wydarzenia opisane w książce. Z tego powodu z radością mogę napisać, że serial zrealizowany przez BBC i zatytułowany “And Then There Were None” do książkowego pierwowzoru podchodzi z dbałością o szczegóły. Są wprawdzie rozbieżności – na przykład inspektor William Blore w książce winny był innego kalibru przewinienia niż wskazane jest to w serialu i ginie też w inny sposób – ale szczerze mówiąc są to detale, które nie powinny razić żadnego fana pierwowzoru. Z kolei ci, którzy nie czytali będą bawić się jeszcze lepiej, bo nie znają zakończenia, a przecież o to w tej całej zabawie chodzi, aby na końcu dowiedzieć się, kto zabił.

Pisanie o tym, że BBC dostarczyło serial – choć to za dużo powiedziane, bo to raptem 3 godzinne odcinki – który jest dobry podpada pod zwykłą oczywistości. Już obsada robi wrażenie, bo na ekranie pojawiają się m.in.:

  • Charles Dance,
  • Miranda Richardson,
  • Toby Stephens,
  • Aidan Turner – uwaga dla mężczyzn przygotujcie się na sceny bez koszuli, które wpędzą Was w kompleksy, ale nie ma się czemu dziwić, Turner jest po prostu diablo przystojnym facetem.
  • Sam Neill,
  • Noah Taylor.

Aktorzy po pierwsze świetnie pasują do swoich ról – Dance jako surowy sędzia, a Richardson jako zgryźliwa dama z wyższych sfer lub jak ktoś woli zwykła dewota, no przecież oni się urodzili dla takich kreacji – to jeszcze to świetne dopasowanie odbija się na tym, jak przekonująco grają. A grają cudnie i oglądając ich na ekranie wierzymy, że Toby Stephens jest lekarzem z problemami, a Maeve Dermody grająca Verę Claythorne stopniowo popada w obłęd związany z wyrzutami sumienia i wydarzeniami, których stała się częścią.

” Pięciu sprytnych żołnierzyków W prawie robić chce karierę; Jeden już przymierzył togę… I zostało tylko czterech”,

“Czterech dzielnych żołnierzyków raz po morzu żeglowało; Wtem wychynął śledź czerwony, Zjadł jednego, trzech zostało”,

“Trójka miłych żołnierzyków Zoo sobie raz zwiedzało; Gdy jednego ścisnął niedźwiedź  – Dwójka tylko pozostała”,

“Dwóch się w słonku wygrzewało pod błękitnym, czystym niebem, ale słońce tak przypiekło, że pozostał tylko jeden”,

” A ten jeden, ten ostatni tak się przejął dolą srogą, że aż z żalu się powiesił, I nie było już nikogo”!

Ich występy dopełnione są świetną scenografią i pięknymi zdjęciami. Niby jesteśmy ograniczeni do jednej wyspy i domu na niej położonego, ale w żadnym punkcie serialu nie poczujemy nudy. Zasługa w tym przede wszystkim w dynamice prowadzenia akcji, która z kolei związana jest ze stopniowym budowaniem napięcia. To z kolei dodatkowo jest wspierane poprzez fakt realizacji raptem trzech odcinków, co jest bardzo dobrą decyzją, bo ta historia nie mogła zostać rozciągnięta ponad te trzy godziny. Sprytnie wpleciono w całość retrospekcje dotyczące każdego z bohaterów, co urozmaica rzeczywistość przedstawioną i pozwala nam poznać bohatera bliżej – choć nie powinniśmy się do nich przyzwyczajać. Wspomniałem też o zdjęciach. Cóż mogę napisać, są wspaniałe. Selekcja kadrów, skupianie się na detalu, oszczędne wykorzystywanie szerokich planów, co sprawia, że jak już wjedzie nam szeroki plan na przykład na uderzające o wybrzeże wyspy fale to możemy wydać z siebie jęk zachwytu. Widać, że operatorem był esteta, co znowu jest plusem, bo bardzo dobrze pasuje do klimatu serialu i międzywojennej elegancji.

I nie było już nikogo
Płyną/Fot. Robert Viglasky, BBC

Wątpliwości filozofa

Choć powieść Agaty Christie jest przede wszystkim zręcznie zrealizowanym kryminałem, to niesie za sobą drugie dno. Kolejny bowiem raz otrzymujemy dzieło traktujące o zbrodni oraz karze. Bohaterowie powieści zostają przez swojego gospodarza oskarżeni, a później sami muszą stawić czoło po pierwsze innym bohaterom, którzy może i znaleźli się w podobnej sytuacji, ale nie uważają, aby to oni byli tymi najgorszymi. A po drugie własnym wyrzutom sumienia. Wszystko zaczyna się od fazy wyparcia, ale im dalej w las tym więcej do bohaterów dociera. To, co zrobili, jak mają z tym żyć i czy faktycznie na swoją dalszą egzystencję zasługują. Można wręcz zadać sobie pytanie, czy ważniejsze nie są wspominane wyrzuty sumienia niż fakt śmierci bohatera, która w pewnym momencie zaczyna przypominać moment uwolnienia i coś, co wcale nie musi być takie złe.

Wybaczcie mi posługiwanie się mimo wszystko ogólnikami, ale nie chcę za wiele zdradzać z fabuły – choć niektóre elementy, o których nie napisałem, co bardziej dociekliwi i tak są w stanie wywnioskować składając w całość to, co napisałem. Serial “And Then There Were None” to kawał solidnej produkcji prosto od BBC. Ze świetną obsadą, na bazie rewelacyjnej książki i zrealizowany z odpowiednim kunsztem i dbałością o detale. Jeżeli kochacie zagadki i nie chcecie oglądać jednego serialu przez pół życia, bo ten zwyczajnie nie może się skończyć, to sięgajcie po “And Then There Were None”. Wrażenia gwarantowane.

Przeczytaj:

[button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/kiedy-przestac-ogladac-serial/”]Kiedy przestać oglądać serial[/button] [button color=”red” size=”big” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/binge-watching-jasne-i-ciemne-strony-szalu-ogladania/”]Czy binge-watching jest zdrowy?[/button]
  • Chwilę mi zajęło zanim zorientowałam się, że “żołnierzyki” to moje “murzynki”. Serio tak to wygląda w nowszych przekładach? Nie to żeby mi strasznie przeszkadzało, ale sentyment pozostaje 😉

    • O zmianę tytułu w ogóle prosił wnuk pisarki, więc od jakiegoś czasu wersja z murzynkami nie pojawia się już na nowych wydaniach książki. Dodatkowo tych wersji jest więcej, bo sama wyliczanka ma za bohaterów i murzynki, i Indian, czy właśnie żołnierzyki 🙂

  • Mój ulubiony kryminał autorki i kryminał w ogóle. Obejrzałam prawie od razu po premierze i naprawdę byłam zachwycona tym jak dokładnie twórcy potraktowali fabułę. Aidan Turner musiał zagrać bez koszulki, co to by był za serial bez tego? 😛

    Pozdrawiam.