Krótka historia o tym, jak to bibliotekarka i uczniowie namówili Francisa Forda Coppolę na film

Czasami mam wrażenie, że nic nie znaczę. Że nic nie mogę. Że jestem małym żuczkiem, bez większego wpływu na coś więcej niż moje tu i teraz. Pewnie w większości wypadków tak jest, ale zostawmy ten melancholijny bełkot. Przygotujcie się bowiem na historię, która jest dowodem na to, że jak masz marzenie i bardzo czegoś chcesz, to… kurde, znowu mi się Grzesiuk czy Grzesiak załącza.

Outsiderzy

W 1967 roku pojawiła się w USA książka “Wyrzutki” napisana przez Susan Eloise Hinton. Książka zdobyła uznanie do tego stopnia, że stała się lekturą. Sukces Hinton krył się w tym, że napisała książkę będącą uniwersalną opowieścią o przyjaźni. Dwa skłócone gangi. Śmierć. Przemoc. Niekoniecznie w tej kolejności. Wszystko podane w formie, która sprawia, że książkę się po prostu dobrze czyta. Hinton świetnie rozumiała tych, o których pisała, bo gdy tworzyła “Wyrzutków” miała 18 lat. Choć nie wiem, czy jest to prawda, ale zaryzykuję stwierdzenie, że to jest być może jedna z niewielu lektur w USA, po którą uczniowie sięgają z przyjemnością. Niedługa, z interesującymi bohaterami z krwi i kości. Na pewno ma w swojej ojczyźnie wielu fanów, którzy do niej wracają czy nawet uważają za jedną z najlepszych książek jakie przeczytali.

Punkt widzenia nastolatków jest najczęściej interpretowany przez dorosłych. Obserwacje Susie Hinton na temat problemów, przez które przechodzą nastolatki są wspaniałe. – Patrick Swayze

Jedną z takich fanek była Jo Ellen Misakian. Na co dzień bibliotekarka mieszkająca we Fresno w Kalifornii, która miała marzenie. Skromne w sumie. Marzyła, aby jej ukochana książka doczekała się ekranizacji. Różnica między nami a Misakian jest taka, że gdy my po prostu marzymy i czekamy aż ktoś chwycić za nasz ukochany komiks czy książkę i przerobi je na film Jo Ellen bierze sprawy w swoje ręce. W zasadzie to w dziesiątki rąk. Wymyśliła bowiem, że można skłonić kogoś do wzięcia się za projekt jej marzeń, jeżeli pokaże, ile osób popiera ten pomysł. W tym celu stworzyła petycję, pod którą podpisało się ponad 100 uczniów.

Mając petycję uznała, że zasięgnie rady u znajomego dziennikarza z lokalnej gazety “The Fresno Bee”. Pytanie było krótkie. Który reżyser według niego byłby zainteresowany wyreżyserowaniem “Outsiderów”? Pewnie krzykniecie, że jej znajomy odpowiedział, że będzie to Coppola! Jak mawiał Wołoszański, nie uprzedzajmy faktów. Dziennikarz zasugerował, aby napisała do redakcji magazynu “Parade”. Konkretnie do redaktora odpowiedzialnego za dział filmowy. Tym kimś był Lloyd Shearer. Jo Ellen napisała do niego zgodnie z radą i dostała odpowiedź:

Napisz do autorki książki – koniec odpowiedzi. Być może, bo nie wiem, jak naprawdę brzmiała

Co zrobiła bohaterka tekstu? Oczywiście napisała do Susan Eloise Hinton. Niestety w tym miejscu pojawił się problem. Pisarka nie odpisała. Zrobiło się smutno.

Czarny rumak

Ludzie zdeterminowani potrafią przenosić góry. Czasami góry przychodzą do nich, jak w przypadku Mahometa, który oprócz tego z jakichś przyczyn łaził za górami. Misakian nie mając odpowiedzi od Hinton zastanawiała się, co zrobić dalej. Pomysł wpadł dzięki “Newsweekowi”. Przeglądając jeden z numerów trafiła na recenzję filmu “Czarny rumak”. Producentem wykonawczym był Francisa Forda Coppoli. Film zainteresował ją do tego stopnia, że uznała, że to właśnie Coppola nadaje się na stanowisko reżysera “jej” produkcji. Poszła do biblioteki i znalazła adres, z którym związany był reżyser. Oczywiście nie był to adres domowy, a adres nowojorskiego biura Paramount Pictures. Była przezorną kobietą, bo oprócz listu wysłała również książkę. W końcu Coppola mógł jej nie czytać ze względu na to, że jak on był nastolatkiem, to Hinton jeszcze nie było na świecie.

List do Coppoli
Tak wyglądał list wysłany do biura studia/Fot. Lettersofnote

Czy liczyła na to, że ktoś jej odpowie? Na pewno. List wraz z książką trafiły do wspomnianego biura. Nowojorski oddział nie był szczególnie obciążony podobnymi prośbami, z których większość do gotowe scenariusze “hitów”. Rzadko bywał tam sam Coppola, ale jak już wpadł to przeglądał korespondencję. Podczas jednej ze sporadycznych wizyt przejrzał listy i znalazł ten od Misakian. Zaintrygowała go i zapytał producenta Freda Roosa, z którym odwiedził biuro, czy kojarzy książkę. Nie kojarzył, a dodatkowo nie miał zamiaru w ogóle jej czytać, czy czegokolwiek się o niej dowiadywać. Jednak Coppola mimo wszystko poprosił go, by sprawdził. Przekonał się, czy “Outsiderzy” to dobry materiał na film.

Roos był upartym człowiekiem i bardzo długo nawet nie zajrzał do książki. Los jednak chciał, że podczas jednego z lotów wyjątkowo zmęczony uznał, że musi odwrócić swoją uwagę od spraw zawodowych. Miał przy sobie książkę Hinton, więc stwierdził, że raz się żyje. Da jej szansę. Limit to dziesięć stron. Jeżeli przez tyle stron go nie wciągnie, to już do niej nigdy nie wróci. Wiecie co. Wciągnęła i to tak, że Roos “połknął” cała książkę. Pierwsze co zrobił to oddał ją Coppoli i powiedział, że powinien to przeczytać.

List
Jeden z listów, które Misakian otrzymała od Roosa/Fot. Lettersofnote

Błądzić rzeczą ludzką

Coppola podzielał zdanie Roosa. Książka zasługuje na film. Panowie się zgadzali, więc nie tracili więcej czasu i ruszyli z przygotowaniami. Od listu, który trafił do Nowego Jorku minęły trzy miesiące. Nasz niewierny Tomasz odpisał Jo Ellen tak:

„Francis Ford Coppola(…) był pod wielkim wrażeniem żarliwego zainteresowania, jakie Pani i Pani uczniowie okazaliście tej książce. Zajmujemy się już tą sprawą, o czym może się Pani przekonać na podstawie dołączonej opinii naszego wewnętrznego recenzenta. Wydaje się on zgadzać z Panią oraz z Pani uczniami” – “Listy niezapomniane, tom 2” w tłumaczeniu Jakuba Małeckiego, wyd. SQN.

Nie skończyło się tylko na jednym liście i krótkim dzięki, ale teraz pocałujcie nas w dupę. Nie. Bibliotekarka i uczniowie byli na bieżąco informowani o tym, co dzieje się z filmem. Zwieńczeniem tych wydarzeń był przedpremierowy pokaz filmu, który odbył się w marcu 1983 roku w sali gimnastycznej szkoły Lone Star w Fresno. Coppola rozważał przybycie do uczniów, ale ostatecznie z tego zrezygnował, bo uznał, że oni czekali na film ze swoimi ukochanymi bohaterami, a nie na jakiegoś nudnego typka z Hollywood. Uznał też, że lepiej będzie jak pojawią się aktorzy tym samym na pokaz stawiło się kilku aktorów z obsady. Leif Garrett, Patrick Swayze, Ralph Macchio, Darren Dalton i C. Thomas Howell dostarczyli taśmę i sporo radości widzom. Podobno seans był udany, a Misakian nie kryła wzruszenia. Tym bardziej, że cała ta historia sprawiła, że dzieciaki z Fresno jeszcze chętniej czytały książki. W końcu gdzieś tam mogła się czaić jakaś, którą trzeba zekranizować.ut

Wyrzutki
Wyrzutki

Obsada marzeń

Powyższa historia to dowód, że życie jest naprawdę zaskakujące. Na koniec warto napisać kilka słów o samym filmie. Produkcją filmu zajęła się firma należąca do reżysera, czyli Zoetrope Studios. O tym, jak wielkie szczęście mieli pomysłodawcy niech świadczy fakt, że nad firmą ciągle widniało widmo rozdętego budżetu innego filmu mistrza, czyli “Tego od serca”. Ostatecznie podjęto decyzję, że jeżeli w ogóle film ma trafić do produkcji, to musi się to odbyć minimalnym kosztem.

Pani Hinton chciała 5.000 dolarów za prawa do książki. Nie mieliśmy takich pieniędzy i mogliśmy jej zapłacić 500 dolarów. – Lucy Fisher, wiceprezes Zoetrope

Coppoli udało się zebrać na planie fantastyczną obsadę. Obok siebie stanęli:

  • Matt Dillon,
  • Emilio Estevez,
  • Rob Lowe,
  • Ralph Macchio,
  • Patrick Swayze,
  • Tom Cruise,
  • C. Thomas Howell,
  • Tom Waits,
  • Diane Lane – tutaj powinno pojawić się serduszko.

Gdzieś tam na ekranie pojawia się Flea z Red Hot Chili Peppers i Sophia Coppola. “Outsiderzy” czy też “Wyrzutki”, bo funkcjonują oba tytuły, to solidne kino. Dobra ekranizacja, choć wielcy fani książki i tak kręcą na niektóre rzeczy nosem. Na przykład na fakt, że mimo wszystko za mało powiedziano o bohaterach, a przecież to oni w książce są najważniejsi. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal dobrze się go ogląda, bo przekaz jest uniwersalny, a obsada trafiona. Coppola miał do dyspozycji całe tony talentu i zręcznie to wykorzystał. Mimo że obawiano się porażki, jak przy wielu inwestycja, film zwrócił się z nawiązką, bo według różnych źródeł kosztując 10 milionów dolarów zarobił 25 milionów.

A wszystko dzięki bibliotekarce i grupie uczniów….

Sprawdź również:

Niepokojąca tajemnica ukryta w muzyce z Twin Peaks Książki, których nigdy nie przeczytasz
Total
12
Shares
  • Rob Krol

    to mi przypomina moją fazę na pisanie do hollywood do aktorów ,ale i do studiów z pomysłami na film dzięki któremu zatoniecie w $$ xDDD doszedłem do tego momentu że nawet wysłałem kasetę z czymś na kształt słuchowiska ;-DD, niestety nie poznali się na moich pomysłach i nie odpisali ;-p choć był wyjątek Peter Graves odpisał i przysłał zdjęcie z autografem moje jedyne”trofeum” ;D