Showrunner
Mat. promocyjne serialu "Community"/Comedy Central

Showrunner – serialowe one man army

Ten tekst miał powstać dużo wcześniej. Wtedy, gdy wszystkie mainstreamowe media i wiele osób, które znacie – tak, Ty też – podniecały się tym, że Agnieszka Holland będzie reżyserować “House of Cards”. Z miejsca pojawiły się artykuły o tym, jakie to ważne, pytano panią Holland o to, co myśli o serialu, jaki ma na niego pomysł etc. Tylko, że ona jest tam “tylko” reżyserem. Polscy dziennikarze w wielu wypadkach chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jak funkcjonuje amerykański rynek telewizyjny. Zaczęli wypisywać farmazony o tym, że wydarzenie, że w ogóle teraz Polska będzie mistrzem Polski. Owszem fajnie reżyserować popularny serial, ale reżyser nie jest postacią pierwszoplanową. W telewizji najważniejszą osobą odpowiedzialną za serial i decydującą o całej masie rzeczy jest showrunner. Przekładając z języka Szekspira na nasze po prostu producent wykonawczy – choć to stwierdzenie też do końca nie będzie prawdą.

Człowiek o wielu talentach

Jeżeli ktoś chce zostać showrunnerem musi się liczyć z tym, że bierze na swoje barki masę obowiązków. Po pierwsze jego zadaniem jest codzienna kontrola prac nad serialem. Zarządza zespołem ludzi, pilnuje budżetu, który został przeznaczony na produkcję, konsultuje kwestie związane ze scenariuszem, sugeruje jakie poprawki należy wprowadzać, dba o to, jak będzie wyglądać świat przedstawiony w serii. Na przykład Bryan Fuller, człowiek o wystarczająco dużych jajach, aby wziąć się za bary z Hannibalem, jest ojcem sukcesu serialu o najsłynniejszym seryjnym mordercy kanibalu. Może nie idzie na razie za tym sukces stricte finansowy – publiczność wcale nie jest największa – ale nie można mu odmówić sukcesu artystycznego.

To łącznicy, ciekawe hybrydy artystów i twardych managerów – Scott Collins z Los Angeles Times

Cytowany powyżej Collins trafia w zasadzie w punkt z definicją showrunnera, który z jednej strony musi mieć wrażliwość artysty, a z drugiej wspominane już jaja, aby wszystko, całą produkcję trzymać za pysk. Shane Brennan, który ma na koncie zarządzanie produkcją takich hitów jak “NCIS” i “NCIS: Los Angeles” tak mówi o swojej roli:

Łącznik/showrunner, pseudonim został wymyślony po to, aby wyróżnić producenta, który na planie serialu posiada zarówno autorytet artystyczny, jak i ten w kwestii zarządzania. Wynikało to też z tego, że na planie każda osoba z odrobiną władzy chce być uznana za producenta, nawet aktorzy, których rola często sprowadza się do tego, aby czytać przygotowane przez scenarzystę teksty.

Joss Whedon
Joss Whedon Caroline/Flickr.com

Przy takiej ilości chętnych do pojawienia się jako producenci nagle okazało się, że nie wiadomo, kto jest tak naprawdę odpowiedzialny za serię. Reżyser, główna gwiazda, a może jej kucharz? Z tego chaosu powstał showrunner, a to z kolei sprawiło, że aktualnie nie ma problemu ze wskazaniem, kto tak naprawdę jest szefem.

Wielu showrunnerów zaczyna swoją przygodę jako twórcy seriali. W tym wypadku chodzi o osoby, które stoją w ogóle za pomysłem danej serii. Tak było na przykład z Jossem Whedonem, który odpowiadał za stworzenie jednego z największych serialowych hitów lat 90. XX wieku, czyli “Buffy: Postrach Wampirów”. Dopiero później jego rola się zmieniała, a wraz ze zdobytym doświadczeniem z osoby stricte kreatywnej stał się tytułową one man army. Podobną drogę przebyły takie tuzy jak: Aaron Sorkin (Newsroom), David X. Cohen (Futurama), Shonda Rimes (Grey’s Anatomy) czy Seth MacFarlane (Family Guy).

Te straszne zmiany

Frank Darabont
Frank Darabont na planie The Walking Dead

Z powodu swojej roli zmiana na stanowisku showrunnera zawsze wzbudza sporo emocji. Szczególnie, gdy mówimy o showrunnerze będącym przy okazji twórcą danego serialu. Wtedy sprawa robi się bardzo poważna, bo nowa osoba może mocno zmienić charakter ukochanej przez miliony serii. Nie zawsze kończy się to dobrze. Dla mnie jednym z najlepszych przykładów na to, jak zmiana może wpłynąć negatywnie na serial jest przypadek “The Walking Dead”. W pierwszym sezonie, który był strzałem w dziesiątkę i świetnie zrealizowaną historią najwięcej do powiedzenia miał Frank Darabont. W trakcie trwania 2. sezonu został odsunięty od swojej roli – ciekawostka, nastąpiło to kilka dni po tym, jak pojawił się na Comic-Con, aby promować TWD – a jego obowiązki przejął Glen Mazzara. Mimo tego, że sezon okazał się sukcesem, to dla mnie od tamtej zmiany rozpoczęła się jazda w dół. W tym momencie serial jest momentami tak bezsensowny i schematyczny, że nawet zombie postanowi umrzeć jeszcze raz z tej okazji, gdyby oczywiście oglądał TWD.

Podobnych przykładów jest więcej. Ira Stephen Behr (świetne “Star Trek: Deep Space Nine”) opuścił serial “Alphas” po pierwszym sezonie. Mark Verheiden zostawił “Falling Skies” i ciężki orzech do zgryzienia dla swojego następcy, a Alfred Gough i Miles Millar rozstali się ze “Smallville”. We wszystkich wspomnianych przypadkach zmiana była postrzegana przez fanów jako wielka strata dla serii i bardzo często faktycznie wartość serialu mocno spadała. Tak czy inaczej prawda jest taka, że telewizja w ciągu dziesiątków lat z medium dla scenarzysty stała się medium dla showrunnera. Domeną reżyserów było, jest i pewnie będzie kino. Nieważne, czy nazywasz się Fincher czy Scorsese. W wielu wypadkach po prostu pomagasz swoim nazwiskiem w promocji serialu i dopiszesz sobie do CV fakt, że wyreżyserowałeś jeden, może dwa odcinki. Cała śmietanka z potencjalnego sukcesu i tak spłynie na showrunnera. Ten zresztą słynnym reżyserom nie jest do niczego potrzebny. I bez tego są znani i bogaci, a propozycji reżyserowania pojedynczych odcinków dostają wystarczająco dużo, aby w nich przebierać.

Gwiazdy, które warto znać

Jak kochacie jakiś serial, to wierzcie mi, że kochacie go przede wszystkim z powodu tego, że pieczę nad nim sprawuje jeden człowiek. Kto w takim razie jest na absolutnym topie? W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda tak:

  • Steven Moffat – człowiek, który stoi przede wszystkim za sukcesem “Sherlocka”. Jak sam mówi bardzo nie lubi określenia showrunner, bo kojarzy mu się z osobą owładniętą obłędem związanym z władzą.
Steven Moffat na Comic-Con
Steven Moffat/Gage Skidmore/Flickr.com

Staram się być Showrunnerem, ale myślę, że jeszcze nie robię tego tak jak trzeba. Wszystko sprowadza się do przekonania, że twój osąd jest tym najważniejszych w sprawie serialu.

Ta trójka przychodzi mi jako pierwsza na myśl, gdy myślę o gwiazdach z UK. W USA ta lista jest dłuższa, ale ja wyróżnię trzech panów:

  • Bryan Fuller – wspomniany już w tekście. Jak mało który twórca telewizyjny wie jak się obchodzić z materiałem źródłowym, aby fani byli zadowoleni, a przy okazji dostali coś ciekawego i świeżego. Najlepszym przykładem jest “Hannibal”, ale to nie jest jedyny sukces Fullera, który pracował też przy serii “Star Trek” czy “Trup jak ja”.
Bryan Fuller
Bryan Fuller/Gage Skidmore/Flickr.com
  • Noah Hawley – podobno w trakcie rozmowy z szefami stacji FX na temat jego wizji tego, jak będzie wyglądać serialowe “Fargo” miał powiedzieć, że choć wspomniane szefostwo chce po prostu kolejny serial o policjantach, to takiego od niego nie dostanie. Nie dostanie, bo to czego naprawdę chce to miniserial i tak to właśnie zostanie zrealizowane. Jak powiedział, tak zrobił.
  • Adam Reed – kocham “Archera”, jak jeszcze nie widzieliście tej wyjątkowej kreskówki, to radzę nadrabiać zaległości. Reed z wielką wprawą tworzy serię, która jest ciągle zabawna i co najważniejsze często wygrywa z aktorskimi produkcjami.

Do nich można dorzucić na przykład Johna Fawcetta i Graeme’a Mansona od “Orphan Black” czy Joela Fieldsa i Joe Weisberga, którzy pracują przy serialu “The Americans”. W zasadzie można tak dopisywać i dopisywać. W zależności od tego, kto jaki serial lubi. To oczywiście nie ma sensu, ale pokazuje, kto tak naprawdę stoi za sukcesem danej serii. Reżyserowie, aktorzy i scenarzyści to bardzo ważne ogniwa, ale ostatecznie na placu boju zawsze zostaje showrunner, który albo założy na swoją głowę koronę symbolizującą sukces, albo będzie na kolanach szukał swojej głowy.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
10 Favourite Holiday Destinations for Every Month of the Year