Kolejne 10 filmów, które bardzo chcesz obejrzeć w tym roku, ale jeszcze tego nie wiesz, bo ci o tym nie napisałem

Przy okazji poprzedniego tekstu z 10 filmami, na które warto ostrzyć sobie zęby w 2017 roku wśród Waszych propozycji pojawiały się tytuły, które oczywiście normalnie chciałbym w takim tekście umieścić, ale uznałem, że na złość innym ich tam nie umieszczę. Trochę po to, aby zrobić miejsce na przykład dla takiego “Wilsona” czy “Gifted”. Miarka się jednak przebrała. Kobyłka u płotu. Gdzie drwa rąbią tam ślimak pokaż rogi. To wszystko jest kompletnie bez sensu, ale brnę w to dalej. Jak ta wspomniana kobyłka. U tego wspomnianego płotu. Choć to chyba nie o to akurat w tym powiedzeniu chodzi. No dobrze, ale do czego zmierzam, o co mi chodzi. Ano o to, że premiera kilku zwiastunów przypomniała mi, że miałem uzupełnić poprzedni tekst kolejnym zestawem filmów. Dla formalności. Będzie dużo wybuchów. Będą potwory. Będzie seks. Będzie przemoc. Nie będzie Kristen Stewart. Wszystko będzie. Bez Kristen Stewart, którą uwielbiam. Najbardziej, gdy nie pojawia się na ekranie.

Ostrzeżenie. W poniższym tekście pojawiają się śladowe ilości kina uważanego za ambitne. Zapytacie czym jest ambitne kino? Nie wiem, ale próbowałem kiedyś na to pytanie odpowiedzieć. Podobnie jak na pytania, kim jesteśmy, gdzie jest bóg – każdy – i dlaczego kura przeszła przez jezdnię. Są w tym tekście również śladowe ilości mojego poczucia humoru. To może być nie do przejścia dla większości z Was. Przepraszam.

“Logan: Wolverine: X-Men: Ostatnia krew: Powrót: Wilk kontratakuje”, reż.  James Mangold
Premiera w Polsce: 3 marca 2017

Krótka piłka. Tytuł ma premierę już za chwilę. Za momencik. To prawdopodobnie jest ten film o mutantach, który chcielibyście zobaczyć, ale nie było Wam dane, bo wcześniej FOX się przejmował. Teraz studio po prostu wyłożyło pewne części ciała na cały projekt i chyba się udało. James Mangold nakręcił skromny film, który jawi się trochę jak kino drogi, trochę jak przypowieść o przemijaniu, a trochę jak historia o tym, co odetnie swoim wrogom Logan i jego nowa podopieczna. Jeżeli myślałem, że to mogło i powinno się nie udać, to teraz już wiem, że nawet ja czasem się mylę*.

“Kong: Wyspa Czaszki”, reż. Jordan Vogt-Roberts
Premiera w Polsce: 8 marca 2017

To może się Wam wydać dziwne, ale oglądając zwiastuny najbardziej podoba mi się kolorystyka. Nie to, że wielki goryl będzie się naparzać z wielkimi potworami. Nie to, że na ekranie przed potworami, gorylem, cieniem goryla, cieniem potworów, własnym cieniem, cieniem cienia, komarami czy kamieniami będzie uciekać doborowa obsada z Tomem Hiddlestonen, Brie Larson i Johnem Goodmanem na czele. Kolory. To mi się podoba najbardziej. To jest chyba ten moment, w którym należy udać się pilnie do lekarza. Na bardzo kompleksowe badania. Przede wszystkim głowy.

“Klient”, reż. Asghar Farhadi
Premiera w Polsce: 21 kwietnia 2017

Zaskoczyłem Was. Myśleliście, że pojawi się “Piękna i Bestia” albo “Szybcy i Wściekli w kosmosie”, albo “Power Rangers”. Tymczasem nie. Kolejny film Farhadiego i kolejny Oscar. Najpierw “Rozstanie”, a teraz “Klient”. Po drodze była jeszcze udana “Przeszłość” i ostateczne potwierdzenie, ze Farhadi, to reżyser, na którego warto zwracać uwagę. Emocje, napięcie, dialogi, bohaterowie. Wszystko w jego kinie się zgadza i jeżeli prawdą jest to, co można o “Kliencie” przeczytać, to zdecydowanie powinniście ten film obejrzeć.

“Strażnicy Galaktyki vol. 2”, reż. James Gunn
Premiera w Polsce: 5 maja 2017

Film roku. Możecie się rozejść. Poważnie. Rozejdźcie się. Jeżeli “Legion samobójców” to oscarowy film, to ten Gunna będzie “Obywatelem Kanem” wszystkich filmów o superbohaterach.

“Król Artur: Legenda miecza”, reż. Guy Ritchie
Premiera w Polsce: 12 maja 2017

Osobiście wolałbym, aby Ritchie wrócił do kręcenia tego, co mu wychodziło, czyli kina gangsterskiego. Wiem, że on to wie, ale dziwnym trafem próbuje zrobić wszystko, aby takiego filmu już nie nakręcić. Rzecz w tym, że przy okazji tego wypierania się kina gangsterskiego kręci te same historie zmieniając im tylko szaty. Niestety nie gra to już tak dobrze, jak w “Przekręcie” czy wcześniej w “Porachunkach”. “Król Artur” już po pierwszym zwiastunie wydał mi się kompletnie głupim pomysłem, jednak ma dwa powody, dla których w ogóle się tym filmem interesuję:

  • Bazuje na legendach arturiańskich,
  • Jude Law jest czarnym charakterem i z tego, co widać w tańcu raczej się nie opierdziela.

Głupot na metr kwadratowy dostrzegam prawdziwą mnogość, ale i tak obejrzę. No i w trailerze poniżej wykorzystano muzykę Led Zeppelin, a to sprawia, że każdy trailer jest lepszy.

“Obcy: Przymierze”, reż. Ridley Scott
Premiera w Polsce: 19 maja 2017

Wrzucam to tylko dlatego, że wiem, że sami byście go wrzucili. Dla pana Scotta za to, że przez niego nie dostaniemy “prawilnego” Obcego z Sigourney Weaver i Michaelem Biehnem, mam ten oto komunikat:

No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka? Ja nie wiem, ale żałosny typek z ciebie, chyba nie pomyślałeś nawet co robisz?

Poważnie. To będzie żałosne. Pomnicie me słowa. Taki “Prometeusz”, ale z obcymi. Mam ciarki na plecach nawet jak o tym piszę.

“Spider-Man: Homecoming”, reż. Jon Watts
Premiera w Polsce: 14 lipca 2017

Tak, jak “Logan” może być tym filmem o mutantach, który zawsze chcieliście obejrzeć, tak “Spider-Man: Homecoming” zapowiada się na ten film o Peterze Parkerze, który chcemy obejrzeć. Jest oczywiście cień szansy, że magia Marvela przestanie działać i w końcu studio popełni błąd, ale gorzej niż w przypadku filmów DC nie będzie. Nie może być już gorzej.. Pytanie tylko, czy ktoś w taki scenariusz wierzy, jeżeli jak na razie wszystko wydaje się grać i buczeć. Zresztą świetnym ruchem było pokazanie szerokiej publiczności samego Petera przy okazji “Wojny bohaterów”. Być może przekonał tych, którzy nie byli przekonani, że warto czekać. Mnie przekonał Michael Keaton.

“Wojna o planetę małp”, reż. Matt Reeves
Premiera w Polsce: 14 lipca 2017

Na uboczu popularniejszych serii filmów narodził się remake, który może nie był potrzebny, ale szybko okazało się, że jest naprawdę udany. Pierwsza część serii był dobrym filmem, druga dobrym, a momentami nawet bardzo dobrym. Dlatego po trzeciej części obiecuję sobie jeszcze więcej. Zresztą na Matta Reevesa będą patrzeć wszyscy fani DC, bo w końcu to on wskoczył w buty Bena Afflecka i objął stanowisko reżysera “Batmana”. Jeżeli podoła, będą spać spokojnie. No trochę spokojniej, bo przeciętny fan DC z reguły nie śpi z powodu stresu, że jak zamknie oczy to przyśnią mu się te wszystkie dobre filmy, które można było nakręcić. Ból po przebudzeniu byłby nie do zniesienia.

“Blade Runner 2049”, reż. Denis Villeneuve
Premiera w Polsce: 6 października 2017

Być może zupełnie niepotrzebny sequel, ale kręci go Villeneuve, więc może się okazać, że jednak był potrzebny. Na przykład po to, aby przekonać się, że trzeba było sobie odpuścić kręcenie tego filmu.

“Thor: Ragnarok”, reż. Taika Waititi
Premiera: 25 października 2017

Wahałem się, czy umieścić w dziesiątce “Gwiezdne Wojny” czy “Thora”. Padło na drugi tytuł. Pierwszy i tak wszyscy będą oglądać i będą o nim trąbić. To naturalne, jak oddychanie, ale gdy się dobrze zastanowiłem uznałem, że bardziej niż na kolejne “Gwiezdne Wojny” jednak czekam na Thora. Dlaczego? Przez osobę reżysera. Nie wiem jeszcze, co szykuje Taika Waititi, ale wierzcie mi, że to będzie coś wyjątkowego. To tak samo pewne, jak fakt, że czas skończyć ten tekst.

Oprócz powyższych pojawi się masa innych filmów, o których nawet nie wspomniałem, a którymi konsumenci kultury wysokiej brzydzą się i wzdrygają na samą myśl. Na przykład “Kucyki Pony: The Movie”, bardzo czekam, bo oglądam Kucyki hurtowo razem z córką. Reszta niech cierpi. Ja się dobrze bawię.

* Jednak chciałbym zaznaczyć, że nie powinniśmy popadać w paranoję. Wiadomo, że ja mimo wszystko się nie mylę. To rzeczywistość postanawia wykonać nieplanowaną woltę choć to ja mam rację.

  • No i dzięki, i teraz będę najbardziej czekała na kucyki 😀

  • StacjaKosmiczna

    Akurat Kristen Stewart po “W drodze” i zeszłorocznych “Equals” naprawdę daje radę 😉

  • kanis

    Film Klient miał premierę na świecie w maju zeszłego roku, a u nas będzie dopiero w kwietniu? Jaja jak berety.

  • Wojtek Zaręba

    Mój kalendarz premier filmowych, książkowych i komiksowych jest zapchany po brzegi. Pewnie ucierpią na tym książki, których niebezpieczne dużo czeka na swoją kolej.