South Park: The Stick of Truth
South Park: The Stick of Truth

O takie miasteczko South Park wszyscy walczyliśmy. Recenzja The Stick of Truth

Serialu South Park przedstawiać chyba nie trzeba. Kolejna gra z bohaterami znanymi z ekranów telewizorów to pełnokrwiste RPG. Czy warto w nią zagrać? Nie będę ukrywał, że na wyprawę do pewnego małego miasteczka w stanie Colorado czekałem jak na pierwszą gwiazdkę. Od momentu, gdy usłyszałem o tym, że Obsidian zajęło się grą RPG osadzoną w realiach znanych z serialu South Park wiedziałem, że muszę zagrać. Czytając ten tekst większość z Was będzie mogła odpowiedzieć na pytanie, czy i Wy musicie zagrać w South Park: The Stick of Truth lub jak kto woli South Park: Kijek Prawdy. Nim to jednak nastąpi zajmijmy się fabułą.

Nie wiem, czy ktoś z czytelników miał kiedyś do czynienia z larpami. Jak nie, to szybkie wyjaśnienie, iż chodzi o live action role-playing. Polega to wszystko na tym, że nie tyle gracie magiem, co autentycznie tym magiem jesteście. Idziecie ze znajomymi w teren, przebieracie się i wcielacie w wybrane postacie. To coś na pograniczu gry i aktorstwa. Wspominam o tym, bo początek The Stick of Truth jest z nimi ściśle związany. W grze wcielacie się w nowego mieszkańca South Park, który przeprowadził się z rodzicami w nowe miejsce z powodu problemów w poprzednich miejscowościach. Bohater od razu trafia w sam środek wojny, która rozlała się na całe miasteczko, a w którą zaangażowani są prawie wszyscy uczniowie ze szkoły.

Dzieci podzieliły się na frakcje. Z jednej strony mamy mieszkańców Kupa Keep, na których czele stoi Cartman. Z drugiej strony mamy elfy, które prowadzą z nimi wojnę. Wszystko rozbija się o tytułowy Kijek Prawdy. Przynajmniej na początku, bo musicie wiedzieć, że tak jak serial to często jazda bez trzymanki, tak i gra w pewnym momencie serwuje zwroty akcji wprowadzające chaos, zniszczenie i dużo gwałtów za pomocą sond analnych. Tak, The Stick of Truth to bardzo niegrzeczna gra. Zacznijmy od głównego bohatera, którego przyjdzie Wam prowadzić. Po pierwsze, jest to milczący typ, więc nie liczcie na rozbudowane dialogi. Po drugie, w trakcie eksploracji świata może bić co chce i niszczyć wybrane elementy otoczenia lub… Lub może pierdzieć chodząc po okolicy. Pierdzenie w The Stick of Truth odgrywa wyjątkową rolę, bo oprócz wzbudzania obrzydzenia lub radości wśród przechodniów na nim opiera się system magii – o nim jednak napiszę później.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Najważniejszy wybór jakiego będziecie musieli dokonać na samym początku to wybór klasy. Te są cztery: wojownik, mag, złodziej i Żyd. Pierwszych trzech przedstawiać nie muszę, a przy czwartej warto wspomnieć o tym, że twórcy postanowili zrobić z niego coś na wzór kapłana lub paladyna. Od momentu wyboru klasy zaczyna się konkretna przygoda polegająca na rozwiązywaniu questów – pobocznych i wątku głównego – braniu udziału w licznych starciach i kompletowaniu drużyny. Rdzeń gry jest jak najbardziej klasycznym RPG. Pokonani wrogowie zostawiają po sobie przedmioty, które możecie sprzedać lub wykorzystać. Walki z bossami dają najlepsze fanty, a questy w wielu wypadkach to southparkowe wariacje na znane tematy z poważnych gier fantasy. Z tego powodu są tu zadania w stylu zabij X potworów i wróć do zleceniodawcy, ale i takie które są bardziej skomplikowane i podzielone na kilka etapów. Wasza postać awansuje i wraz z awansem zyskuje dostęp do nowych zdolności. Oprócz umiejętności specjalnych, które możecie rozwijać takich jak cios z byka w przypadku wojownika dostajecie dostęp do bonusów, które uruchamiacie za pomocą specjalnych punktów. Te z kolei otrzymujecie nie wraz z kolejnymi poziomami, a wraz z określoną ilością znajomych zbieranych na Facebooku. Popularny serwis społecznościowy stanowi centrum zarządzania bohaterem, drużyną i zadaniami. W nim macie zapisane wszystkie questy, statystki, podglądacie ekwipunek czy czytacie, co Wasi znajomi wypisują na swoich kontach.

Najważniejszą informacją z punktu widzenia rozwoju bohatera jest to, że nie macie wpływu na jego statystki. Możecie tylko wraz z kolejnymi poziomami doświadczenia decydować, które umiejętności specjalne rozwijać. Te niestety są tylko cztery. Lepiej wygląda za to modyfikowanie przedmiotów. Strój i broń możecie ulepszać za pomocą tzw. straponów. To naklejki wielokrotnego użytku, które potrafią np. zwiększyć ilość punktów życia bohatera lub zadać dodatkowe obrażenia od ognia. Kombinacji jest sporo, a same naklejki zbieracie w trakcie gry lub kupujecie u sprzedawców. Choć w The Stick of Truth macie dostęp do panelu drużyny, to nic nie możecie z nią zrobić. Jedyną rzeczą na jaką faktycznie macie wpływ jest to, który z członków drużyny aktualnie Wam towarzyszy.

Starcia jakie przyjdzie Wam toczyć w trakcie gry są w większości wypadków mało wymagające. Szczególnie, gdy znajdziecie kombinację ulepszeń ekwipunku i umiejętności, które sprawdzają się najlepiej. Każdy pojedynek podzielony jest na dwie fazy. W pierwszej możecie użyć przekąsek, które regenerują życie lub poprawiają statystki. W tej fazie możecie też zmienić bohatera, który Wam towarzyszy, ale trzeba pamiętać o tym, że taka zmiana powoduje utratę jego tury. W drugiej możecie atakować. Bronią białą, dystansową lub za pomocą specjalnej umiejętności. Na te ostatnie wykorzystujecie punkty PIPA, które regenerują się po każdej walce. Możecie też użyć magii. Ta jest w The Stick of Truth wyjątkowa, bo opiera się na wspominanych już bąkach. Żeby czarować musicie uzupełnić pasek many. Ten jest w trakcie walki pusty, ale możecie go szybko zapełnić za pomocą specjalnych przekąsek. Co istotne do każdego pojedynku stajecie Wy i jeden członek drużyny. Przeciwników często jest więcej, ale to nie jest jakiś wielki problem. Tym bardziej, że często można sobie jeszcze bardziej ułatwić zadanie wykorzystując elementy otoczenia. Czasem znokautujecie kogoś kratką od wentylacji innym razem porazicie kogoś prądem czy wysadzicie. To świetny pomysł, który sprawia, że chce się szukać dodatkowych opcji, które mogą zbliżyć nas do ostatecznego zwycięstwa.

To jest możliwe do osiągnięcia całkiem szybko. Kiedy na potrzeby recenzji przechodziłem South Park: The Stick of Truth po raz pierwszy zajęło mi to około 14 godzin. Pewnie byłoby krócej, gdyby nie fakt, że na początku skupiałem się na zadaniach pobocznych. Dodatkowo w jednym momencie utknąłem z powodu błędu w polskim tłumaczeniu, które miejmy nadzieję zostanie poprawione. Z tego powodu co sprawniejsi i bardziej zawzięci gracze mogą ukończyć główny wątek fabularny w ok. 10 godzin. Jak na grę RPG z krwi i kości to zdecydowanie za mało. Boli to tym bardziej, że rozgrywka jest po prostu maksymalnie miodna. Wyobraźcie sobie, że Stone i Parker oddali w Wasze ręce pełnometrażowy film, w trakcie którego decydujecie co się stanie. The Stick of Truth to właśnie taki interaktywny film, który zrealizowany jest przy poszanowaniu tego, co w South Park najważniejsze. Oprawa graficzna, głosy postaci czy w końcu bardzo niepoprawny humor. Wszystko co najlepsze z serialu pojawiło się i tutaj. Z tego powodu South Park: The Stick of Truth to nie jest gra dla każdego. Część graczy może poczuć się urażona tym, że ktoś żartuje z niepełnosprawnych, czy martwych płodów. Nie ma tu tematów tabu. Jest za to niekończące się wyszydzanie takich rzeczy jak: Kanada, celebryci, seks w wielu postaciach, aborcja, religia etc. Wyliczać wszystkiego nie ma sensu, bo kto zna serial, ten wie czego powinien się spodziewać. Dlatego jedni będą ciągle uśmiechnięci, a inni zażenowani tym, co muszą oglądać. Pytanie tylko czy ci drudzy w ogóle po grę sięgną.

Z punktu widzenia fana RPG nie mogę nie wskazać na kilka elementów, które trochę obniżają ostateczną ocenę. O długości gry oraz o tym, że jest zbyt prosta już wspominałem. Nie bardzo podoba mi się również to, że nie mam możliwości rozwoju postaci według własnego widzimisie. Wspominane strapony choć dają trochę możliwości, to niestety w wielu wypadkach tylko część z nich jest warta tego, aby w ogóle z nich korzystać. Jest kilka kombinacji, które sprawdzają się najlepiej i to na nie będziecie stawiać. Podobnie jest z umiejętnościami specjalnymi. Tych jest bardzo mało – mój wojownik miał raptem cztery – i dodatkowo tak jak w przypadku straponów najczęściej będziecie wybierać te najskuteczniejsze. Jak dodacie do tego umiejętności towarzyszy, z których znowu tylko część będzie przydatna, to nie wygląda to zbyt różowo jak na grę RPG.

Na szczęście pomijając te wady, które i tak bardziej traktuję jako życzenia fana, South Park: The Stick of Truth to kawał bardzo dobrej gry. Scenariusz jest dobry, pojawiają się wszyscy znani z serialu aktorzy, humor jest bardzo niepoprawny politycznie, a polskie tłumaczenie stoi na wysokim poziomie (dubbingu brak i całe szczęście). Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, bo spodziewałem się produkcji, która wykorzystuje znaną licencję, aby wyciągnąć kasę od fanów nie dając zbyt wiele od siebie. Myliłem się. Obsidian pokazał jak powinno się przenosić w wirtualny świat znane z TV marki.

 

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
Książkowy giveaway