Harry Bosch – twardziel z czasów Chandlera

Michael Connelly ma w swojej literackiej ofercie kilka intrygujących postaci. Prawnik Mickey Heller – który doczekał się całkiem udanego romansu z pełnometrażowym filmem w postaci dzieła Brada Furmana “Prawnik z Lincolna”, gdzie Hellera grał Matthew McConaughey – czy Terry McCaleb były agent FBI gościli w książkach Connelly’ego kilka razy, ale tak naprawdę ukochanym dzieckiem pisarza jest jego pierworodny, czyli Hieronymus “Harry” Bosch.

Connelly przelał w niego całą swoją fascynację Raymondem Chandlerem. Dzięki temu Harry spokojnie mógłby pojawić się na przykład w “Żegnaj, laleczko”, a czytelnicy od początku uznaliby go za członka rodziny Marlowe’a. W momencie pisania tego tekstu na rynku amerykańskim pojawiło się już 16 książek, których bohaterem jest Bosch. Twardy detektyw z imieniem i nazwiskiem po słynnym malarzu…

Zawsze musi być jakiś morderca

Kwestią czasu było to, aby ktoś w końcu sięgnął po tego bohatera i zrobił z niego gwiazdę telewizji lub kina. Na taki ruch zdecydował się Amazon, a fani bohatera w tym miejscu pewnie zadadzą pytanie, które paść musi, czyli jak wypada Bosch? W serialu wciela się w niego Titus Welliver i w pilocie robi to po prostu dobrze. Fizjonomią pasuje do książkowego pierwowzoru. Czytając “Punkt Widokowy” wyobrażałem sobie Boscha jako gościa w typie Hugh Lauriego. Zresztą w książce Connelly nie zostawia nam wielkiego pola do manewru “wkładając w usta” agentce FBI Rachel Walling słowa, które mówią wszystko:

Wyglądasz jak House.

Welliver jest już po pięćdziesiątce, szpakowaty, szczupły, ale nie chudy. Ma w oczach to coś, co miał książkowy Harry Bosch. Przenikliwość połączoną z nieustępliwością. Od początku widać, że twórcy odrobili zadanie domowe i starają się przenieść do serialu to, co najlepsze z książek. Niby jest to kolejny procedural, ale delikatnie zaznaczony klimat noir sprawia, że serial będzie wyróżniać się na tle podobnych produkcji. Jest tu trochę The Killing, jest trochę CSI czy wspominanego Chandlera. Jeżeli cały sezon utrzyma poziom pilota, to Amazon ma w swojej ofercie hit, który warto zobaczyć.

Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa – Harry Bosch

Zarówno książkowy Harry jak i jego serialowy odpowiednik nie są typami gości, z którymi można podrywać panienki na soczyste one-linery. Owszem rzuci czasem jakimś całkiem celnym żartem, ale Bosch to typ skoncentrowanego profesjonalisty. Nie boi się przeciwstawić swoim przełożonym – tak, pojawia się zastępca komendanta policji Irvin Irving grany tutaj przez znanego z “Fringe” Lance’a Reddicka – i twardo obstaje przy swoim. Jeżeli takiego bohatera się spodziewacie w serialu, to wszystko wskazuje na to, że właśnie kogoś takiego dostaliśmy.

Sam Michael Connelly jest mocno zaangażowany w produkcję – bogu niech będą dzięki – ale przyznaje, że na potrzeby telewizji musiał dokonać pewnych zmian w świecie bohatera. Jedną z nich jest na przykład fakt, że Bosch jest 47-letnim weteranem Wojny w Zatoce, który po służbie rozpoczął służbę w policji. Miał nawet raz wrócić do armii po wydarzeniach 9/11. W książkach Harry jest weteranem, ale wojny w Wietnamie. Mi to specjalnie nie przeszkadza. Skoro akcja rozgrywa się współcześnie, to trudno robić z Boscha weterana z Wietnamu.

Fabuła prawdopodobnie będzie krążyć z wokół sprawy morderstwa sprzed lat. Nie zdradzę wam jednak o co dokładnie chodzi, aby nie psuć zabawy. Tak czy inaczej Harry będzie miał swoje prywatne problemy i śledztwo, które wydaje się być jakoś związane z jego przeszłością.

Być jak Netflix

Szefowie Amazon mają plan, aby oprócz wysyłania dronów na nasze podwórka trafić do nich jeszcze jedna drogą. Za pomocą telewizji. Gigant planuje bowiem wzorem Netflixa realizować autorskie produkcje, a jedną z nich jest właśnie opisywany przeze mnie serial. Obok “Boscha” w ofercie są już “Alpha House” z Johnem Goodmanem oraz “Betas” przedstawiające kulisy pracy w start-upach. W obu wypadkach mamy do czynienia z komediami, więc ekranizacja przygód ukochanego dziecka Connelly’ego będzie dla nich ciekawą przeciwwagą.

Amazon oferuje 30-dniowy trial, który możecie wykorzystać po zabawach z DNS-em tak jak pisałem o tym w przypadku uruchamiania Netflixa, a po tym okresie dostęp do całej oferty Amazon Prime kosztuje 99 dolarów. Płacicie raz i macie święty spokój na 12 miesięcy. Mocną pozycją w ofercie sklepu jest umowa z HBO, która sprawia, że usługa zawiera największe hity stacji z “The Wire” i “Rodziną Soprano” na czele.

Nie wiem, czy Amazon zagrozi pozycji Netflixa, ale wiem, że jeżeli chce to zrobić, to mogą mu w tym pomóc autorskie produkcje. Wystarczy spojrzeć, co dla Netflixa zrobiło “House of Cards”. O serialu mówili nawet ci, którzy wcześniej nie mieli pojęcia, co to jest Netflix. “Bosch” nie zapewni takiego zainteresowania, ale na pewno zapowiada się bardzo dobrze, a to może wystarczyć do tego, że i w Polsce ktoś zacznie myśleć o tym, czy nie zapłacić 100 dolarów za rok abonamentu. Za tyle oglądanie kalkuluje się to bardziej niż każda oferta rodzimej telewizji.

PS. Jak chcecie obejrzeć pierwszy odcinek to dostępny jest w tym miejscu.