Kaznodzieja odnalazł Boga. Wreszcie!

Podobno jak czegoś bardzo chcemy, to wszystko jest możliwe. No więc możecie mi podziękować, bo bardzo chciałem, aby ktoś w końcu przygotował ekranizację świetnego komiksu i oto będzie. Nie spodziewałem się jednak, że jedną z osób, która sięgnie po produkcję będzie Seth Rogen. Tak, ten Seth Rogen, który z reguły grywa w komediach i wygląda jak boski żart z męskich gwiazd Hollywood. Okazuje się jednak, że Seth jest wielkim fanem dzieła Gartha Ennisa i Steve’a Dillona. Mało tego. Przez siedem ostatnich lat razem Evanem Goldbergiem pracowała nad – kto wie – dziełem swojego życia. Rogen jest jednym z wielu fanów Kaznodziei na świecie. Komiksu niepoprawnego politycznie. Krwawego, pełnego alkoholu i seksu. Seria duetu Ennis/Dillon straszy duchownych na całym świecie podejściem do tematu religii. W takim razie czy serial na podstawie tego komiksu ma szansę się udać?

He wasn’t so bad, for a beer-waterin’ motherfucker

Patrząc na to, która stacja kupiła prawa do ekranizacji to jak najbardziej tak. AMC ma w swoim portfolio już inną ekranizację, która okazała się hitem. The Walking Dead ma wiele wad, ale mimo wszystko zbiera przed telewizorami miliony ludzi. W obu wypadkach mamy do czynienia z historiami o tym, że świat nie jest kolorowym miejscem pełnym pieprzących się motylków. To brudna dziura, w której chwile szczęście trwają naprawdę tylko chwilę. Kaznodzieja idzie dla mnie o krok dalej niż graficzna powieść Kirkmana. Czytając go odnosimy wrażenie, że dla gatunku ludzkiego naprawdę nie ma ratunku. Klimat Kaznodziei można opisać jako lepkie i śmierdzące doświadczenie. To z kolei rodzi pytanie, czy para Rogen Goldberg da sobie radę z przeniesieniem tego klimatu na ekrany tv.

Uważam, że nie ma znaczenia, czy pracowałeś nad jakimś projektem siedem lat czy siedem dni. Jak zrobiłeś coś, co jest słabe, to to jest po prostu słabe i nic tego nie zmieni. Część fanów cieszy się z tego, że sprawą zajmuje się Goldberg, który wcześniej pracował przy The Walking Dead. Mnie też to cieszy, ale przy okazji martwi. Głównie przez to, że TWD jest serialem strasznie nierównym. Pierwszy sezon był wyjątkiem, ale głównie za sprawą Franka Darabonta. Tu Darabonta nie ma. Jest Seth Rogen, który ma talent, ale nie wiemy jak sprawdzi się “za kierownicą” projektu, który powinien szokować i wzbudzać kontrowersje. Ekranizacja Kaznodziei nie może być łagodną wersją komiksu z oznaczeniem PG-13. Powinna być lepka i śmierdząca.

Oh, well let me see: We had an angel, a whore, an eunuch, several dozen idiots, an unkillable mick, a one-man holocaust in a duster coat, the occasional twenty-course banquet for the mother of all fat fuckers, inbreeding, family feuds, bulimia, a retarded child (always good for a laugh), and the utter destruction of our most sacred shrine and secret retreat in the detonation of a fifty-ton bomb.

Gdy ktoś pyta mnie, dlaczego warto sięgnąć po Kaznodzieję i co w tym komiksie jest takiego wyjątkowego, to odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy nie jest moja. Najlepiej skwitował wyjątkowość tej historii Joe R. Landsdale, który w przedmowie komiksu pisał tak:

Dotyka naszych uczuć na elementarnym poziomie. Sprawia, że coś zaczyna nam pełzać w trzewiach i mózgu. (…) Okropna i mroczna opowieść nie staje się nagle ciepła i wzruszająca. I dobrze. To jest jak z grzechotnikiem: ukąsi dziś i ukąsi jutro. I, jeśli nie wypadną mu zęby, ukąsi też za dwa lata. Grzechotnik pozostanie grzechotnikiem, a opowieść Gartha zawsze pozostanie taka, jak na początku – ponura i szara z plamami czerni.

Landsdale pięknie oddaje to o co w tym wszystkim chodzi. Nie ma tu miejsca na bohaterów, którzy są dobrzy, ale stają się źli. Na odkupienie czy jakieś niesamowite zwroty akcji, które sprawiają, że jakimś cudem los bohaterów w końcu się odmienił. Nie. Jak macie dostać w dupę, to dostaniecie. Jak ktoś ma zginąć, to zginie i nic tego nie zmieni. To ta nieuniknioność rzeczy jest tu najbardziej frapująca. Świadomość ohydy z jaką musimy się stykać włazi pod skórę i męczy.

Mimo wielu pytań i wątpliwości kibicuję im. Jeżeli trzeba dać na tacę, to wskażcie mi tylko kościół i podajcie kwotę, którą mam zostawić. Kaznodzieja to materiał na coś wyjątkowego. W tym wypadku są dwie opcje. Albo będzie to wyjątkowy sukces, albo wyjątkowe dziadostwo.

PS. Wiecie, kogo widzę w roli głównej? O tego pana:

Guy Pearce
Guy Pearce – fot. The Weinstein Company
  • Pyrovatis

    Cudowna informacja. Cieszę się z tego faktu niezmiernie i także jestem jednak pełen obaw.

    W chwili obecnej czekam aż ktoś KONKRETNY zabierze się za ekranizację innego wspaniałego dzieła – 100 Naboi. Scenariusz tam powala, a ilość smaczków jakie można zmieścić w całości (bo przecież wszystko się zazębia ze sobą – tło jednego odcinka, jest główną liną fabularną innego odcinka) jest niebotyczna. Czekam….