Recenzja serialu Vikings
Materiały kanału HISTORY

Chcę zostać Wikingiem

Do serialu “Vikings” podchodziłem sceptycznie. Wiedziałem, że taka seria się pojawiła na kanale History, ale było tyle innych produkcji, po które można było sięgnąć, że dawałem sobie spokój. Są jednak takie dni, gdy robicie coś wbrew sobie. Taki właśnie dzień miał miejsce około siedmiu księżyców temu. Był wieczór, a ja nagle poczułem, że ktoś – może Odyn, a może moje coraz bardziej zużyte jestestwo – wlał w moje serce potrzebę. Tą potrzebą było sięgnięcie po pierwszy odcinek “Vikings”. Powiecie głupota, a ja Wam powiem, że od jakiegoś czasu staram się podejmować decyzje zgodnie z tym, co podpowiada mi intuicja lub Odyn. Na razie jest wiele punktów do zera dla intuicji lub Odyna, więc wiem o czym mówię.

Hełmy bez rogów

Przez wiele lat wokół Wikingów powstało tak dużo przekłamań, że niektórzy zaczęli w nie wierzyć. To że nosili hełmy z rogami, to że tylko gwałcili i plądrowali, czy to że byli brudnymi brutalami. To wszystko bajki. Hełmów z rogami nie było, gwałty były, ale nie były treścią ich życia, a o higienę dbali bardziej niż niektórzy pasażerowie zatłoczonych autobusów. Serial “Vikings” stara się nam przedstawić tych fascynujących wojowników w zgodzie z historyczną prawdą – choć jest kilka rzeczy, które nie mają z rzeczywistością nic wspólnego, ale o tym poniżej. Zręcznie wplatane elementy pierwotnej magii, intrygi czy wspaniałe okoliczności przyrody sprawiają, że postanowiłem złożyć krwawą ofiarę na cześć ich bogów.

Produkcja na zamówienie kanału History to kolejny przykład na to, że mamy do czynienia z rozkręcającym się zjawiskiem, którego twórcy uczą się – bardzo szybko – na własnych błędach. Z początku momentami kulawe dialogi z odcinka na odcinek są coraz lepsze. Kolejne postacie pojawiające się na ekranie ewoluują nawet pomimo tego, że część z nich została wycięta z szablonu. Każdy kolejny odcinek – w pierwszej serii jest ich dziewięć – jest lepszy od poprzedniego. Aktorzy coraz bardziej wczuwają się w rolę. Oglądanie Ragnara Lothbroka, który z uwagą obserwuje swoich rozmówców i momentami balansuje na krawędzi lekkomyślnego zawadiaki i sprytnego stratega, to przyjemne doświadczenie. Szalony i przy okazji genialny Floki (Stellan Skarsgård może być dumny ze swoich synów) snujący swoje opowieści o bogach czy szukający poklasku Rollo nie plasują się może na najwyższych miejscach w panteonie serialowych postaci, ale są jakieś. Śledzenie ich losów nie sprawia mi fizycznego bólu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Świetnie wypadają pewne drobne zabiegi takie jak uwydatnianie w niektórych momentach koloru oczu Ragnara. Nie wiem, czy było to zamierzone, ale nadaje głównemu bohaterowi pierwiastek boskości, co wiąże się z legendami na jego temat. Z drugiej strony – pewnie teraz zabrzmię jak świr – żałuję, że “Vikings” powstają na zamówienie kanału History, bo przez to twórcy nie mogą zaszaleć z przemocą i seksem. Gdyby to było np. Showtime lub Starz takiego problemu by nie było. Ogólna ocena i tak wychodzi in plus.

Prawda czasu, prawda ekranu

Tak jak wspomniałem serial nie jest lekcją historii, w której wszystko gra. Pierwszą rzeczą, która “nie bangla” jest fakt, że główny bohater choć wzorowany na prawdziwym Ragnarze różni się od niego. Prawdziwy Ragnar – piszę prawdziwy, choć w rzeczywistości jest to w pewnym sensie legenda – żył o kilkadziesiąt lat później. W serialu to Ragnar stoi na czele najazdu na klasztor Lindisfarne, co historycznie rozpoczyna Erę Wikingów. Prawdziwy Ragnar też stał na czele wypraw, ale do tych słynnych zalicza się np. wypad na Paryż w 840 roku. Mówiąc w skrócie, gdybyśmy byli zgodni z historią, to gdyby Ragnar w rzeczywistości miał stać na czele najazdu na klasztor, to w chwili “wycieczki” do Paryża miałby 70 lat, a w momencie śmierci w Nortumbrii miałby dziewięćdziesiąt lat – co jest tak bardzo nieprawdopodobne jak to, że Antoni Macierewicz wstąpi do PO.

Kolejną rzeczą jest świadomość o lądach na zachodzie. W serialu Ragnar jest marzycielem, który wierzy w to, że na zachodzie są bogate ziemie. Floki buduje statek jakiego jeszcze nie było – prototyp późniejszych słynnych długich łodzi Wikingów – i ruszają razem na zachód. Rzecz w tym, że żeglarze z północy Europy już od czasów Starożytnego Rzymu pływali na zachód. To oznacza, że nie Wielka Brytania nie była dla nich tajemnicą i przy okazji marzeniem.

Problemem jest też ubiór. Serial sugeruje, że Wikingowie w ogóle nie używali hełmów oraz zbroi. Choć ikonicznych hełmów z rogami faktycznie nie było, to w rzeczywistości korzystali z ochrony i często przystępowali do walki odziani nie tylko w skóry, ale i koszulki kolcze. Byli odważni, ale nie byli głupi i wiedzieli, że strzeżonego Thor strzeże. Podoba mi się to, że pomimo tych rozbieżności wiele elementów jest zgodne z prawdą. Na przykład fakt, że korzystali z niewolników czy też w wyjątkowy sposób traktowali swoje kobiety – miały określone prawa i wcale nie sprowadzały się one tylko do rodzenia dzieci i pasowania do wystroju kuchni.

Oglądać

Jeżeli lubicie dramaty historyczne, to “Vikings” mogą się Wam spodobać. Przy okazji może sprawią, że zainteresujecie się ich historią i wierzeniami. Ja na razie jestem kupiony w całości i czerpię czystą przyjemność z oglądania. Drugi sezon czas zacząć – a Wy klikajcie w obrazek tytułowy. Tam znajduje się utwór z czołówki serialu w wykonaniu Fever Ray – coś pięknego.

Zdjęcia to materiały prasowe kanału HISTORY

 

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
What Makes Your City’s Style Unique