Serialowy plan na 2015, czyli jak bardzo jestem porąbany

Jest taka strona, która pozwala na sprawdzenie, ile czasu poświęciliście na swoje ulubione seriale. Jak chcecie się przekonać na własnej skórze to wystarczy, że wejdziecie tutaj. Ostrzegam, że wyniki mogą być straszne. Sam “straciłem” według niej kilka tygodni życia biorąc pod uwagę raptem kilka tytułów, które oglądałem. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak dużo czasu upłynęło łącznie na wszystkie serie, które widziałem. Za każdym razem powtarzam sobie, że będę oglądać mniej. Powtarzam i co z tego. Na przekór samemu sobie ciągle sięgam po kolejne tytuły. Ba, szukam ich i zaznaczam w swoim wirtualnym gestapowskim kajeciku, który znajduje się w mojej głowie. Myślicie, że jak pisałem o serialach, które warto zobaczyć w 2014 to całość mojej listy? To raptem jej początek. Może nie tyle początek, co esencja moich oczekiwań i fascynacji. W zaśmieconej głowie stworzyłem nową zakładkę. Taką, która ma w sobie etykietkę seriale 2015, czyli produkcje, które pojawią się w przyszłym roku, a które muszę obejrzeć. W tym momencie – jednak czym tak naprawdę jest moment – jest to lista krótka, ale treściwa.

Szukając Boga

Jak może być inaczej, gdy jedną z produkcji, która dostała zielone światło jest Kaznodzieja? Boom na ekranizacje komiksów ma swoje złe strony. Dosłownie jesteśmy zasypywani kolejnymi filmami i serialami. Niestety ich jakość bardzo często można porównać do wątpliwej wartości produktów muzycznych wytwarzanych przez Dodę czy jej podobne wokalistki. Tak zwane gówno w ładnym – daj boże – papierku.  Na szczęście pozytywną stroną całego zamieszania w temacie komiksów jest fakt, że wiele produkcji w końcu może powstać. Jakby powiedział Kierkegaard:

Kurde paradoks

Z jednej strony ilości do porzygu, a z drugiej liczenie po cichu na to, że może kolejne będą lepsze. “Kaznodzieja” nie ma być dobry. Ten serial ma zrywać kapciuchy ze stopami. Urywać łeb przy samej dupie. To ma być to na co w serialowych ekranizacjach czekałem całe swoje liche życie. Ma na to spore szanse głównie przez ludzi, którzy zajmują się jego produkcją. Seth Rogen i Evan Goldberg znają komiks na wylot. Obiecują, że na potrzeby stacji AMC i fanów dostarczą tak wierną ekranizację jak to tylko możliwe. Trzymam ich za słowo, bo jak im się nie uda, to obiecuję, że skończą na pustyni, a sępy będą wyszarpywać im flaki zagryzając je wyłupanymi gałkami ocznymi. Na razie nic o tym serialu więcej nie wiemy oprócz tego, że będzie.

Serial Daredevil
Musisz być dobry

Ślepa furia

Na pustyni skończą też ci, którzy poważyli się przenieść do telewizji przygody jednego z najlepszych superbohaterów w historii naszej planety. Bohater każdego człowieka z ułomnościami. Żywy dowód na to, że niewidomy może być twardym skurwysynem, który leje przestępców aż miło, a przy okazji udaje mu się zaciągnąć do łóżka ponętne panienki. Wy też tak możecie pod warunkiem, że w dzieciństwie dojdzie do wypadku z udziałem chemikaliów, które odbiorą Wam wzrok. Matt Murdock nie ma szczęścia do aktorskich wersji swoich przygód. Film Marka Stevena Johnsona z 2003 roku uważany jest za jedna z najgorszych ekranizacji komiksu w historii. Zaskoczę Was i znowu zacytuję Kierkegaarda:

Ci, którzy tak mówią to chuja wiedzą

Wersja kinowa jest słaba, ale jest jeszcze wersja reżyserska. Dłuższa i inaczej zmontowana, która jest przyzwoita. Nie powala na kolana, ale nie sprawia też, że oczy krwawią. Ben Affleck pewnie do dzisiaj budzi się z krzykiem na myśl, że zagrał w tym filmie. Na szczęście dla niego Hollywood zafundowało mu całkiem dobrą terapię. Zagra Batmana, co może się też skończyć bardzo źle. “Daredevil” nie ma wyjścia. Musi być dobry. Marvel liczy na to, że oddając produkcję w ręce ludzi z Netflixa otrzymamy godnego konkurenta na przykład dla “Arrow” czy “Gotham”. DC Comics dobrze radzi sobie na scenie TV, więc Marvel próbuje swoich sił i tylko od nich zależy czy im się uda. Zresztą mając w ofercie wyjątkowo średnich Agentów Tarczy muszą coś zrobić, aby żyło się lepiej.

Z tego powodu zamówili nie tylko Daredevila, ale i Luke’a Cage’a. Zapytacie, kim jest Luke Cage. Odpowiem. Bohater, który siedząc w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił zgłosił się do testów serum będącego pochodną tego specyfiku, który stworzył Kapitana Amerykę. Co się stało, gdy zażył serum? Stało się to:

Luke Cage - komiks
Luke Cage

Czarnoskóry, bardzo zdenerwowany pan, którego ciężko zabić. Jak przepasasz się łańcuchem, to prawdopodobnie masz ku temu dobry powód. Serial też powstaje jako produkcja Netflixa.

Piratka Ching Shih
To ta z prawej – chyba

Co robi prostytutka, gdy się ją porwie?

To oczywiście jeszcze nie koniec. Teraz będę strzelał trochę jak Daredevil określający kolor stanika swojej kochanki. Chodzi o “Red Flag”. Serial, którego gwiazdą ma być Maggie Q – gra w średnich filmach, ale dobrze w nich wygląda, więc ma +2 do fejmu – zapowiada się ciekawie z jednej prostej przyczyny. Będzie traktować o Ching Shih. To chińska piratka, która pracowała jako prostytutka, ale ostatecznie poślubiła Zheng Yi – pirata, który ją porwał. Razem stali na czele całej pirackiej floty. Kradli, zabijali i w ogóle byli niegrzeczni. Chińskie źródła podają, że w szczytowym momencie stała na czele 1500 statków! Pod jej komendą była armia marynarzy, która liczyła 60.000 osób – można się spotkać z informacjami, że ta liczba była jeszcze większa i wynosiła 100.000 osób. Z tego powodu jej flota mogła sobie pozwolić na to, aby łupić nie tylko statki, ale i całe miasta. Nie wiem, czy serial pojawi się w przyszłym roku, ale bardzo na to liczę. To może być najciekawsza rzecz o piratach od czasu, gdy Johnny Depp oszalał.

Na koniec zostawiłem sobie trochę zgniłego mięcha. Serial “The Walking Dead” przyzwyczaił mnie do tego, że każdy kolejny sezon jest często tak głupi, że aż nie chce się tego oglądać. Mimo to ja i tak to robię, bo finał każdego z sezonów nie pozostawia mi innego wyjścia. Choć moja wiara w TWD jest już słaba, to i tak po cichu liczę na drugi z seriali, który ma być “odpryskiem” tego, co już znamy. Łudzę się, że ta równoległa seria będzie lepsza, że będzie w niej mniej głupot, a więcej magnetycznej siły z pierwszego sezonu. Pewnie się przeliczę, ale co tam. W końcu trzeba w coś wierzyć. Szansą na to może być również to, że wydarzenia w nim nie będą powiązane z komiksem. Kirkman tworzy wszystko od podstaw.

Wyobraźcie sobie, że to raptem wierzchołek góry lodowej. Będzie tego więcej i więcej, a ja za każdym razem będę miał coraz mniej czasu. To mnie chyba najbardziej przeraża.