Serial Better Call Saul
Materiały prasowe stacji AMC

Seriale, na które powinniście zwrócić uwagę w 2015

Bracia i siostry w wierze. Kolejny rok zapowiada się fantastycznie, jeżeli chodzi o nowe produkcje, które tylko czekają, aby zawładnąć naszymi duszami. Lista tytułów, na które trzeba zwrócić uwagę w 2015 jest coraz większa, a doba nie staje się dłuższa. Słyszę jak ktoś tam na górze się z tego śmieje. Głośno, mlaskając i wycierając palce całe pokryte Nutellą. O tak się z nas śmieje:

 

Bo sam nie wiem, jak zabiorę się za oglądanie kolejnego zestawu nowych produkcji. Kilka miesięcy temu pisałem o kilku z nich, na które czekam wyjątkowo mocno. Daredevil, Kaznodzieja czy Luke Cage to tylko część z nich. Mała część, bo jak usiadłem do IMDB i przejrzałem, co jeszcze się pojawi w 2015 to autentycznie zdębiałem.

Zacznijmy od tego, że jako zatwardziały fan “Breaking Bad” czekam na “Better Call Saul”. Oklaski, bo przecież nikt się tego nie spodziewał. Korzystając z okazji przyznam się, że nie jestem fanem spin-offów. Cierniem w boku są ciągle “Anioł Ciemności” i “Samotni strzelcy”. Szczególnie po tym drugim długo nie mogłem się pozbierać. Jak można stworzyć tak kiepski spin-off zajebistego serialu jakim było “Z Archiwum X”? “Better Call Saul” będzie prawdopodobnie pierwszym odpryskiem innej serii, który obejrzę z przyjemnością. Głównie za sprawą Boba Odenkirka, który wykreował absolutnie fantastyczną postać. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że to najlepsze co spotkało Breaking Bad od czasów wynalezienia metamfetaminy. Jeżeli będzie to tak dobrze napisany serial jak jego źródło, to możemy spać spokojnie. Bo przecież nic gorszego niż “Anioł Ciemności” chyba nie powstanie...

Skoro już jest o narkotykach, to nie mogę zapomnieć o “Narcos”. Pablo Escobar wręcz prosił się o to, aby ktoś w końcu zabrał się za serial o jego barwnym życiu wielkiego dobroczyńcy. “Słoneczko Kolumbii” miał pewne problemy, ale przecież wszyscy wiemy, że w gruncie rzeczy to był złoty człowiek. Tak zupełnie poważnie, to “Narcos” zapowiada się konkretnie. Możliwość przyjrzenia się jak działał legendarny baron narkotykowy brzmi aż za dobrze. Serial ma szanse zjednać sobie płeć piękną. Nie chodzi tu o to, że jego bohaterami będą przystojni Latynosi. To znaczy, to też, ale konkretnie chodzi o tego jednego, który podobno ostatnio cierpiał na ostry ból głowy.

Gotować może nie umie, ale Pedro Pascal w serialu z miejsca dodaje mu +10 do oglądalności. Nie wiem jeszcze czego po “Narcos” mam się spodziewać, ale mam nadzieję, że twórcy zaskoczą nas bardzo pozytywnie. A wspomniałem, że odpowiada za niego Netflix? Nie? To już wspominam.

John Turturro
Flickr.com/GDCGraphic

HBO też ma kilka asów w rękawie. Jednym z nich będzie remake serialu “Criminal Justice” stacji BBC. Miejmy nadzieję, że premiera w końcu dojdzie do skutku, bo serial miał kilka problemów. Główną rolę miał pierwotnie grać James Gandolfini. Zdjęcia miały się rozpocząć po jego powrocie z Rzymu. Co się stało wszyscy wiemy, więc stacja zaczęła szukać zastępstwa. I znalazła. W osobie samego Roberta De Niro. Niestety z powodu innych zobowiązań De Niro musiał zrezygnować. Na szczęście władze HBO znalazły idealnego następcę. Nie wiem nawet, czy wybór Johna Turturro nie jest właśnie tym wyborem, o którym Indianie będą układać pieśni. Turturro ma wszystko, co jest potrzebne do tego, aby wcielić się w rolę Jacka Stone’a. Do jego talentu przekonywać nikogo nie będę, bo to by oznaczało, że ten ktoś nie widział np. “Quiz Show” czy “Barton Fink”. O scenariusz jestem spokojny. Musi być dobry skoro początkowo skusił Gandolfiniego czy De Niro. Choć ten drugi od kilku lat tylko odcina kupony od dawnej wielkości.

Podobnie dobrze musi być w przypadku “Hoke”. Serial powstaje na zlecenie stacji FX, a jego showrunnerem – nie wiecie, kto to taki, to zapraszam do tekstu na ten temat – jest Scott Frank. Gwiazdą produkcji jest Paul Giamatti, który wciela się w detektywa Hoke’a Mosley’a. Akcja rozgrywa się w kolorowych latach 80. XX wieku, a całość opiera się na twórczości Charlesa Willeforda, który stworzył postać Hoke’a Mosley’a. Nasz bohater pracuje w wydziale zabójstw w słonecznym Miami. Widzicie oczami wyobraźni kolorowe koszule, szerokie marynarki i mokasyny ubierane do lnianych spodni? Ja widzę, prawie jak Miami Vice tylko zamiast Dona Johnsona dostaniemy łysawego Giamattiego. Kupuję to w ciemno.

Podobnie “Amerykańskich Bogów”. Stacja Starz zamówiła pierwszy sezon po tym, jak decyzji o realizacji nie podjęło HBO. Za produkcję miało odpowiadać studio należące do Toma Hanksa, a planowany budżet na sezon to podobno 40 milionów dolarów. Problem w tym, że HBO nie bardzo miało pomysł na to, jak ten serial nakręcić. Książka Neila Gaimana – polecam przygotowany przeze mnie alfabet tego pisarza – to wyzwanie, ale widać Starz się go nie boi. Sięgnęli po specjalistę w postaci Bryana Fullera, który zajmie się pilotem. W przypadku “Hannibala” pokazał, że potrafi stworzyć spójny i na swój sposób okrutnie piękny serial, więc jestem spokojny. Showrunnerem ma być Michael Green, który ma na koncie m.in. “Heroes”. Dla tych, którzy nie czytali powieści Gaimana szybkie wyjaśnienie, że opowiada ona o wojnie między starymi bogami a tymi nowymi związanymi z technologią, narkotykami czy potrzebą sławy. Koncepcja ciekawa, ale przy okazji trudna do pokazania na małym ekranie. Tak przynajmniej mi się wydaje.

No i jest jeszcze seria, która prawdopodobnie wskoczy w miejsce “Zakazanego Imperium”. Serial, przy którym pracują Martin Scoresese oraz Mick Jagger ma opowiadać o szalonych latach 70. w branży muzycznej. Spodziewajcie się seksu, narkotyków, disco i punku. Główną rolę – producenta muzycznego – powierzono Bobby’emu Cannavale. I to jest rewelacyjna informacja, bo stworzył w “Zakazanym Imperium” jedną z najlepszy postaci jakie przewinęły się przez ten serial. Oprócz niego na ekranie mają pojawić się Ray Romano, Olivia Wilde, June Temple, Max Casella, Jack Quaid, Andrew “Dice” Clay i James Jagger. Jakby tego było mało, to pieczę nad serią sprawuje Terence Winter, czyli ojciec sukcesu “Zakazanego Imperium”. Czy tylko ja się jaram?

Bobby Cannavale - "Zakazane Imperium"
Kadr z serialu “Zakazane Imperium”/HBO

Mówiąc krótko, będzie świetnie. Tyle dobrych nowych serii, a jak doliczymy do tego te, które po prostu dostaną nowe sezony, to można nie wychodzić z domu. Tylko oglądać i oglądać.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

Logotyp na górze przeniesie Cię na stronę główną. Poniżej znajdziesz konta w serwisach, w których możesz mnie obserwować. Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na obcowanie z tym, co przygotowałem.

More Stories
The Missing - recenzja serialu
“The Missing”: encyklopedia emocji