Film czy książka są z reguły dziełami skończonymi. Serial też, choć w tym wypadku bywa różnie, bo jego charakter zakłada, że poszczególne wątki będą prowadzone przez kilka sezonów pod warunkiem, że tak został rozpisany. Nie ma chyba gorszej rzeczy dla widza i fana w jednej osobie niż sytuacja, w której ogląda swój ukochany tytuł i nagle, bez ostrzeżenia, okazuje się, że kolejne sezony nie powstaną. Nie rozwiążą wątków, które czekają na rozwiązanie, nie odpowiedzą na pytania, które spędzają nam sen z powiek. Tak być nie może, ale niestety tak się czasem zdarza i większość z nas zna stan zdenerwowania wymieszanego z poczuciem wielkiego zawodu, bo ktoś postanowił zamordować naszą miłość. Ot, tak.

99 Problems

Pierwszym powodem, który przychodzi do głowy, gdy myślimy o tym dlaczego dany serial został skasowany jest oglądalność. W końcu najczęściej seriale powstają nie dla spełnienia artystycznej wizji twórców, a dla oglądalności. Dla panowania nad rzędem duszyczek, które raz w tygodniu będą siadać przed ekranami, aby śledzić losy postaci wymyślonych przez mniej lub bardziej utalentowanych scenarzystów. Im więcej, tym lepiej, bo duża oglądalność to droższe reklamy. Droższe reklamy to więcej pieniędzy dla stacji, a więcej pieniędzy i uśmiechnięty prezes to gwarancja długiej przygody z danym tytułem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie zawsze tak jest. Historia telewizji pokazuje, że serial może mieć sporą widownię, a mimo to zostanie zakończony z innego powodu. Mniej lub bardziej zrozumiałego. Gdy zapytacie w USA kogoś, kto zajmuje się produkcją telewizyjną, dlaczego seriale znikają z anteny to z reguły wymieni trzy podstawowe powody:

  • Niska oglądalność,
  • Serial przynosi straty,
  • Niskie oceny krytyków i widzów.

Te trzy można uzupełnić o kolejne:

  • Decyzje zw. z obsadą, które wywołały kontrowersje,
  • Konflikty wewnątrz ekipy. Nie tylko chodzi o tarcia na linii szefowie stacji, a twórcy, ale i niesnaski między gwiazdami,
  • Usunięcie jednego serialu, aby zrobić miejsce innemu, bo przecież ramówka nie jest z gumy.

Często decyzja o skasowaniu serialu jest wypadkową kilku z wymienionych powodów. Bardzo ciekawy jest przypadek tytułu, który ma wrócić w przyszłym roku. Chodzi oczywiście o  “Twin Peaks”, które według mnie skończyło się tak, jak można się tego było spodziewać po Davidzie Lynchu. Nawet jeżeli ten koniec nie był zamierzony. Nie zmienia to jednak faktu, że patrząc na powody jego zniknięcia z telewizji możemy dojść do wniosku, że śmierć serialu potrafi być bardzo skomplikowanym procesem. Emitowany na kanale ABC serial już na początku swojej drogi otrzymał poważny cios i to z miejsca, z którego nikt się tego nie spodziewał. Stacja na wiele miesięcy przed premierą pierwszego odcinka uruchomiła dużą i jak się okazało niezwykle skuteczną kampanię reklamową, która paradoksalnie okazała się pierwszym gwoździem do trumny Laury Palmer. Zainteresowanie serialem było tak duże, że nie było możliwości, aby je utrzymać. Wielu widzów oglądało TP głównie dlatego, że zwyczajnie nie wypadało tego serialu nie oglądać, ale ostatecznie ci sami widzowie odpadali, gdy okazało się, że to nie będzie kolejna historia o próbie rozwiązania tajemnicy kryjącej się za morderstwem. Sytuacji nie poprawiał fakt, że jak raz wypadłeś z obiegu, to ciężko było wrócić do oglądania, bo TP realizowane było jako serial zdecydowanie nie wspierający “zwykłego widza”, który wychował się na operach mydlanych. Widz musiał oglądać każdy odcinek, bo każdy miał znaczenie.

Twin Peaks
“Normalna” amerykańska rodzina/fot. ABC

Nie pomagały też kolejne ruchy ze strony ABC, które zmieniało godziny emisji serialu i tym samym wprowadzając chaos, który zdecydowanie nie był potrzebny. Ostatecznie serial zabiło też jego tempo. Widzowie, którzy trwali przy TP oglądali go przede wszystkim dlatego, że chcieli się dowiedzieć, kto zabił Laurę Palmer. Problem w tym, że narracja była prowadzona w taki sposób, że dochodzenie do odkrycia mordercy trwało wiele odcinków, a jak się później okazało nie samo morderstwo było w TP najważniejsze. Zresztą wątki nadprzyrodzone i niekonwencjonalny sposób realizacji sprawiły, iż widzowie byli coraz bardziej zirytowani i powoli “odpływali” od telewizorów. Sprawie Laury nie pomagało też to, że Lynch, David Frost i stacja mieli trochę inne plany dotyczące tożsamości mordercy. Słynny reżyser nigdy nie chciał jej wyjawiać, bo jak twierdził:

To było jak posiadanie gąski, która znosi złote jajka i wtedy ktoś nas poprosił o to, aby ją wziąć i ukręcić jej łeb.

Jak to się skończyło wszyscy wiemy. W wielu wypadkach stacja wie, że nadchodzi czas trudnych decyzji i przygotowuje widzów na to, że ich ulubiony serial zniknie z anteny. Tym samym twórcy mogą przygotować się na przedwczesny finał i przynajmniej podjąć próbę wyjaśnienia niektórych wątków. Niestety nie zawsze się to udaje i widzowie mają mniej szczęścia niż w przypadku Twin Peaks, które skończyło się cliffhangerem, ale takim, który pasuje do charakteru serialu i tym samym staje się świetnym zakończeniem.

Nowe przygody Supermana
Naprawdę lubiłem ten serial/Fot. ABC

Na skraju przepaści

W latach 90. XX wieku nie było wielu seriali o superbohaterach, które odniosłoby sukces. Ten największy stał się udziałem – jakże by inaczej – stacji ABC, która w 1993 roku zaprezentowała światu “Lois & Clark: The New Adventures of Superman”. Serial okazał się wielkim sukcesem. Cierpiał na wiele schorzeń takich jak uczynienie z wątku romantycznego rdzenia serialu, ale przy okazji był bardzo dobrą produkcją, którą wypadało znać. Trzy sezony wszystko szło dobrze i nic nie wskazywało na to, że dojdzie do jakiegoś trzęsienia ziemi. Zamówiono czwartą serię, który później pojawiła się w telewizji. Cały zespół pracował z myślą o już zapowiedzianej piątej i nagle, bez ostrzeżenia, produkcja kończy się. Stacja zrezygnowała z emisji, a scenarzyści obudzili się z ręką w nocniku, bo tak prowadzili wątki, że konieczne było stworzenie piątego sezonu. Sezonu, który nigdy miał nie powstać. Jednym z takich niedokończonych wątków i jednocześnie jedno z najbardziej frustrujących zakończeń w historii amerykańskiej telewizji był los dziecka Lois i Clarka, które według producenta wykonawczego Brada Bucknera miało być niezwykle ważne dla dalszych losów pary przede wszystkim dlatego, że widzowie mieli obserwować jego dorastanie i odkrywać jego pochodzenie. Do tego jednak nie doszło, a serial trafił na śmietnik.

Serial Firefly
Firefly/Fot. Fox

Lata 90. XX wieku pełne były podobnych przypadków. Jedną z decyzji, która do teraz nie daje mi spokoju było skasowanie serialu “Ziemia 2”, który nadawany był przez stację NBC. Nie chodzi tu o to, że zakończył się odcinkiem, który sugerował, że coś się dalej stanie. Bardziej o to, że jakby na dobicie fanów stacja postanowiła pomieszać kolejność ostatnich odcinków i doszło do tego, że ostatni odcinek z “obrzydliwym” cliffhangerem wyemitowano jako trzeci licząc od końca, przedostatni stał się ostatnim, a ten, który faktycznie wyemitowano jako przedostatni w rzeczywistości powinien pojawić się jako epizod szósty. Mniej zamętu, ale za to z większą liczbą pytań bez odpowiedzi zakończył się żywot serialu, którego ja i miliony widzów na całym świecie nie możemy odżałować. 14 września 2003 roku ponad 5 milionów widzów zasiadło przed telewizorami, aby obejrzeć pierwszy odcinek nowego serialu stworzonego przez Daniela Knaufa dla stacji HBO. Jego “Carnivale” szybko okazało się hitem. Niesamowity klimat, narracja i wydarzenia przypominające kultowe “Twin Peaks”. Nawet muzyka w tym serialu była świetna i stanowiła kluczowy element podczas prezentacji wydarzeń. Dość powiedzieć, że utwory powiązane z każdym z bohaterów były ze sobą związane, aby pokazać relacje jakie panują między tymi postaciami w serialu. Serial zbierał głównie przychylne recenzje, prezentował poziom, do którego przyzwyczaiło widzów HBO, a czego dowodem niech będzie 15 nominacji do nagród Emmy przez 2 sezony z czego 5 statuetek udało się zdobyć. Niestety stacja rzutem na taśmę zdecydowała się zrezygnować z jego dalszej produkcji i to było gigantyczne zaskoczenie, bo “Carnivale” kończy się tak, że wręcz konieczny jest przynajmniej jeden sezon więcej. Scenarzyści nie mieli czasu na to, aby się przygotować. Nikt nie miał na to czasu. Po tej kontrowersyjnej z punktu widzenia fanów decyzji pojawiło się jedno pytanie, dlaczego tak się stało. Najpełniejszej odpowiedzi udzielił sam twórca serialu na łamach internetowej grupy dla fanów. Przede wszystkim podał cztery główne powody:

  • HBO miało zobowiązania wobec swoich udziałowców.
  • Serial był bardzo drogi – pod pojęciem bardzo kryją się kwoty rzędu kilku milionów na odcinek, co przy produkcji emitowanej przez tydzień potrafi zabić nawet najlepsze seriale. Choć trzeba pamiętać, że mówimy to tych seriach, które nie są emitowane w stacjach ogólnodostępnych.
  • Recenzje były mieszane.
  • Widownia mimo wszystko była zbyt mała.

To jednak nie wszystko. Knauf decyzję stacji w stu procentach rozumiał i z tego, co można przeczytać nie ma do nich żalu. Po wszystkim przyznał, że choć HBO odebrało mu serial, to trzeba pamiętać, że to właśnie HBO zdecydowało się w ogóle podjąć jego realizacji. Przejechali się na kalkulacjach dotyczących kosztów i niestety ucierpieliśmy na tym my, fani.

Czy myślę, że ich decyzja była głupia? Oczywiście. Czy rozumiem, dlaczego została podjęta? Oczywiście. – Daniel Knauf

Co jakiś czas pojawia się pomysł, aby np. Netflix wziął się za realizację przynajmniej jednego sezonu, który rozwiązałby największe zagadki serialu. Niestety na razie nic takiego nie ma w planach, choć Knauf ma pomysły na to, jak poprowadzić historię i wiele razy zachęcał fanów do aktywności i pokazywania tego, jak silną stanowią grupę:

Może kiedyś w przyszłości jakiś młody dyrektor wykonawczy powie: Hej, pamiętacie ten serial Carnivale? Wiecie co, ludzie ciągle o nim mówią. Ma ogromną rzeszę fanów. Może warto do niego wrócić?

Posłuchajcie zresztą jak “brzmiało Carnivale” dzięki hipnotyzującym kompozycjom Jeff Beala:

Lista produkcji, które zakończyły się w podobny sposób jest oczywiście dłuższa. Na cliffhangerze zatrzymała się emisja m.in.:

  • Sliders – Piąty Wymiar,
  • Odysseja – tu w ogóle było śmiesznie, bo serial zakończył się napisem “Ciąg dalszy nastąpi”. Ten oczywiście nigdy nie nastąpił.
  • Threshold,
  • Martwa Strefa,
  • Spider-Man: The Animated Series,
  • Wolverine and the X-Men,
  • FlashForward,
  • Deadwood,
  • Inwazja,
  • Reaper,
  • Mam na imię Earl,
  • Terminator: Kroniki Sary Connor,
  • Rzym,
  • Heroes,
  • Utopia – kto czyta LO regularnie, ten wie, że to świetny serial i za zdjęcie go po dwóch sezonach dla pomysłodawców tego rozwiązania jest w piekle osobny krąg.
  • Gdzie pachną stokrotki.
ALF
Miłośnik kotów/Fot. NBC

Czasami serial ma szczęście i pewne wątki udaje się wyjaśnić w innych sposób. Tu mam dla Was dwa przykłady seriali niedokończonych, które ostatecznie udało się przynajmniej częściowo zakończyć. Pierwszym jest “Jericho”. Historia tego serialu jest o tyle ciekawa, że został skasowany już po pierwszym sezonie, aby ostatecznie wrócić na sezon drugi. Błyskawicznie rozwiązano część wątków, wprowadzono nowe i… serial znowu został skasowany. Tym razem na dobre. Choć jak się okazało nie do końca, bo dzięki komiksowi udało się pokazać fanom, co działo się po wydarzeniach drugiego sezonu. Z drugim serialem było trochę inaczej. W 1986 roku na antenie stacji NBC pojawił się tytuł, który parodiował kinowy hit Stevena Spielberga. “ALF” wyrósł na popularności filmu “E.T.” i można zaryzykować stwierdzenie, że stał się dla telewizji tym, czym film Spielberga był dla kina. Przez cztery lata emisji NBC nagle zdjęło go z anteny i zrobiło to w najgorszym możliwym momencie. Nie do końca wiadomo, dlaczego stacja zakończyła emisję w chwili, gdy [spoiler] ALF zostaje schwytany przez agencję rządową do spraw kosmitów [/spoiler], ale ostatecznie udało się rozwiać wszelkie wątpliwości fanów. Ci czekali na kontynuację wątków z serialu sześć lat. W 1996 roku pojawił się film telewizyjny “Project ALF” będący bezpośrednią kontynuacją ostatniego odcinka serialu.

Koniec nie musi być zły

Koniec serialu choć bolesny wcale nie musi być tragedią. Po latach okazuje się bowiem, że przedwczesne skasowanie produkcji ma sporo pozytywnych reperkusji. Głównie chodzi o to, że dzięki takiemu ruchowi udało się wykuć legendę serialu, mocno scalić fandom, który pielęgnuje pamięć o serialu, a dodatkowo dało szansę na nowe wyzwania ukochanej obsadzie. Przykładem w tym wypadku może być serial Paula Feiga (producent m.in.”Biura” i “Siostry Jackie”), który w 1999 roku zaprezentował produkcję “Luzaki i kujony”. Pomijając fakt, że to bardzo dobry serial dramatyczny z dużą ilością humoru, była to produkcja, dzięki której trzech aktorów mogło rozpocząć podbój Hollywood. Gdyby teraz powstał serial, w którym grają Seth Rogen, James Franco i Jason Segel, to prawdopodobnie nie byłaby potrzebna zbyt intensywna kampania promocyjna. W “Luzakach i kujonach” trójka przyjaciół dopiero pracowała na swoją markę i być może gdyby nie przedwczesna decyzja o zdjęciu produkcji z anteny, to ich kariery potoczyłyby się zupełnie inaczej. Owszem, jak przyznają sami aktorzy, przez wiele lat nie mogli się pogodzić z decyzją stacji. Judd Apatow, który był jego scenarzystą, ciągle uważa, że była to decyzja błędna, ale czy to po latach ma w ogóle jakieś znaczenie? Biorąc pod uwagę to, jak po premierze serialu potoczyły się losy jego gwiazd.

Kujony i Luzaki
Dobrze widzicie, Seth Rogen nie przypomina jeszcze misia

Podobnie wygląda sytuacja z otoczonym kultem “Firefly”. Prawdopodobnie najlepsze co powstało w ramach telewizyjnego s-f i najbliższa duchowi “Gwiezdnych Wojen” produkcja, to raptem czternaście odcinków. Jeden sezon wystarczył, aby stworzyć legendę. Fakt, boli, że “Firefly” zostało skasowane, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Dzięki temu uniknięto popadaniu w bylejakość, która często dotyka wiele serii. Joss Whedon dzięki temu, że serial został bardzo dobrze przyjęty przez fanów zdołał przekonać Universal do tego, aby studio kupiło prawa do postaci od FOX i dzięki temu mógł stanąć za kamerą pierwszego filmu w swojej karierze. Tym filmem było “Serenity” i to sukces tej produkcji będzie jednym z kluczowych powodów, dla których Whedon usiądzie za sterami “Avengers”. Skorzystali na tym aktorzy, którzy zdobyli wierne grono fanów, a dodatkowo dostali szansę na wykazanie się w innych równie dobrych serialach. Spójrzcie tylko:

  • Nathan Fillion w “Castle”,
  • Gina Torres w “Suits”,
  • Morena Baccarin w “Homeland”,
  • Summer Glau w “Terminator: Kroniki Sary Connor”
  • Christina Hendricks w “Mad Men”.

Negatywne opinie jakie pojawiły się skasowaniu “Firefly” były kubłem zimnej wody na głowy włodarzy FOX, którzy zdali sobie sprawę z dwóch rzeczy. Że właśnie ukręcili łeb kurze znoszącej złote jajka oraz, że czasami warto inwestować w seriale, które nie są gigantycznym sukcesem od pierwszego odcinka. Z doświadczeń FOX skorzystały inne stacje takie jak AMC czy NBC, które dawały szansę tytułom teoretycznie nie gwarantującym spektakularnego sukcesu. Myślicie, że “Mad Men” rokował jako potencjalny hit? Nic z tych rzeczy, ale AMC było cierpliwe i postanowiło nie popełniać błędu koleżanek i kolegów z FOX.

Choć uważam, że byłoby świetnie zobaczyć kolejne sezony “Firefly”, to być może lepiej dla nas fanów, że losy tego serialu i wielu innych potoczyły się tak, a nie inaczej. Przynajmniej mam o czym pisać i na co czekać, gdyby okazało się, że ktoś kiedyś podejmie decyzję jak ten wyimaginowany młody dyrektor wykonawczy. W końcu trzeba mieć marzenia.