Seriale niedokończone

Film czy książka są z reguły dziełami skończonymi. Serial też, choć w tym wypadku bywa różnie, bo jego charakter zakłada, że poszczególne wątki będą prowadzone przez kilka sezonów pod warunkiem, że tak został rozpisany. Nie ma chyba gorszej rzeczy dla widza i fana w jednej osobie niż sytuacja, w której ogląda swój ukochany tytuł i nagle, bez ostrzeżenia, okazuje się, że kolejne sezony nie powstaną. Nie rozwiążą wątków, które czekają na rozwiązanie, nie odpowiedzą na pytania, które spędzają nam sen z powiek. Tak być nie może, ale niestety tak się czasem zdarza i większość z nas zna stan zdenerwowania wymieszanego z poczuciem wielkiego zawodu, bo ktoś postanowił zamordować naszą miłość. Ot, tak.

99 Problems

Pierwszym powodem, który przychodzi do głowy, gdy myślimy o tym dlaczego dany serial został skasowany jest oglądalność. W końcu najczęściej seriale powstają nie dla spełnienia artystycznej wizji twórców, a dla oglądalności. Dla panowania nad rzędem duszyczek, które raz w tygodniu będą siadać przed ekranami, aby śledzić losy postaci wymyślonych przez mniej lub bardziej utalentowanych scenarzystów. Im więcej, tym lepiej, bo duża oglądalność to droższe reklamy. Droższe reklamy to więcej pieniędzy dla stacji, a więcej pieniędzy i uśmiechnięty prezes to gwarancja długiej przygody z danym tytułem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie zawsze tak jest. Historia telewizji pokazuje, że serial może mieć sporą widownię, a mimo to zostanie zakończony z innego powodu. Mniej lub bardziej zrozumiałego. Gdy zapytacie w USA kogoś, kto zajmuje się produkcją telewizyjną, dlaczego seriale znikają z anteny to z reguły wymieni trzy podstawowe powody:

  • Niska oglądalność,
  • Serial przynosi straty,
  • Niskie oceny krytyków i widzów.

Te trzy można uzupełnić o kolejne:

  • Decyzje zw. z obsadą, które wywołały kontrowersje,
  • Konflikty wewnątrz ekipy. Nie tylko chodzi o tarcia na linii szefowie stacji, a twórcy, ale i niesnaski między gwiazdami,
  • Usunięcie jednego serialu, aby zrobić miejsce innemu, bo przecież ramówka nie jest z gumy.

Często decyzja o skasowaniu serialu jest wypadkową kilku z wymienionych powodów. Bardzo ciekawy jest przypadek tytułu, który ma wrócić w przyszłym roku. Chodzi oczywiście o  “Twin Peaks”, które według mnie skończyło się tak, jak można się tego było spodziewać po Davidzie Lynchu. Nawet jeżeli ten koniec nie był zamierzony. Nie zmienia to jednak faktu, że patrząc na powody jego zniknięcia z telewizji możemy dojść do wniosku, że śmierć serialu potrafi być bardzo skomplikowanym procesem. Emitowany na kanale ABC serial już na początku swojej drogi otrzymał poważny cios i to z miejsca, z którego nikt się tego nie spodziewał. Stacja na wiele miesięcy przed premierą pierwszego odcinka uruchomiła dużą i jak się okazało niezwykle skuteczną kampanię reklamową, która paradoksalnie okazała się pierwszym gwoździem do trumny Laury Palmer. Zainteresowanie serialem było tak duże, że nie było możliwości, aby je utrzymać. Wielu widzów oglądało TP głównie dlatego, że zwyczajnie nie wypadało tego serialu nie oglądać, ale ostatecznie ci sami widzowie odpadali, gdy okazało się, że to nie będzie kolejna historia o próbie rozwiązania tajemnicy kryjącej się za morderstwem. Sytuacji nie poprawiał fakt, że jak raz wypadłeś z obiegu, to ciężko było wrócić do oglądania, bo TP realizowane było jako serial zdecydowanie nie wspierający “zwykłego widza”, który wychował się na operach mydlanych. Widz musiał oglądać każdy odcinek, bo każdy miał znaczenie.

Twin Peaks
“Normalna” amerykańska rodzina/fot. ABC

Nie pomagały też kolejne ruchy ze strony ABC, które zmieniało godziny emisji serialu i tym samym wprowadzając chaos, który zdecydowanie nie był potrzebny. Ostatecznie serial zabiło też jego tempo. Widzowie, którzy trwali przy TP oglądali go przede wszystkim dlatego, że chcieli się dowiedzieć, kto zabił Laurę Palmer. Problem w tym, że narracja była prowadzona w taki sposób, że dochodzenie do odkrycia mordercy trwało wiele odcinków, a jak się później okazało nie samo morderstwo było w TP najważniejsze. Zresztą wątki nadprzyrodzone i niekonwencjonalny sposób realizacji sprawiły, iż widzowie byli coraz bardziej zirytowani i powoli “odpływali” od telewizorów. Sprawie Laury nie pomagało też to, że Lynch, David Frost i stacja mieli trochę inne plany dotyczące tożsamości mordercy. Słynny reżyser nigdy nie chciał jej wyjawiać, bo jak twierdził:

To było jak posiadanie gąski, która znosi złote jajka i wtedy ktoś nas poprosił o to, aby ją wziąć i ukręcić jej łeb.

Jak to się skończyło wszyscy wiemy. W wielu wypadkach stacja wie, że nadchodzi czas trudnych decyzji i przygotowuje widzów na to, że ich ulubiony serial zniknie z anteny. Tym samym twórcy mogą przygotować się na przedwczesny finał i przynajmniej podjąć próbę wyjaśnienia niektórych wątków. Niestety nie zawsze się to udaje i widzowie mają mniej szczęścia niż w przypadku Twin Peaks, które skończyło się cliffhangerem, ale takim, który pasuje do charakteru serialu i tym samym staje się świetnym zakończeniem.

Nowe przygody Supermana
Naprawdę lubiłem ten serial/Fot. ABC

Na skraju przepaści

W latach 90. XX wieku nie było wielu seriali o superbohaterach, które odniosłoby sukces. Ten największy stał się udziałem – jakże by inaczej – stacji ABC, która w 1993 roku zaprezentowała światu “Lois & Clark: The New Adventures of Superman”. Serial okazał się wielkim sukcesem. Cierpiał na wiele schorzeń takich jak uczynienie z wątku romantycznego rdzenia serialu, ale przy okazji był bardzo dobrą produkcją, którą wypadało znać. Trzy sezony wszystko szło dobrze i nic nie wskazywało na to, że dojdzie do jakiegoś trzęsienia ziemi. Zamówiono czwartą serię, który później pojawiła się w telewizji. Cały zespół pracował z myślą o już zapowiedzianej piątej i nagle, bez ostrzeżenia, produkcja kończy się. Stacja zrezygnowała z emisji, a scenarzyści obudzili się z ręką w nocniku, bo tak prowadzili wątki, że konieczne było stworzenie piątego sezonu. Sezonu, który nigdy miał nie powstać. Jednym z takich niedokończonych wątków i jednocześnie jedno z najbardziej frustrujących zakończeń w historii amerykańskiej telewizji był los dziecka Lois i Clarka, które według producenta wykonawczego Brada Bucknera miało być niezwykle ważne dla dalszych losów pary przede wszystkim dlatego, że widzowie mieli obserwować jego dorastanie i odkrywać jego pochodzenie. Do tego jednak nie doszło, a serial trafił na śmietnik.

Serial Firefly
Firefly/Fot. Fox

Lata 90. XX wieku pełne były podobnych przypadków. Jedną z decyzji, która do teraz nie daje mi spokoju było skasowanie serialu “Ziemia 2”, który nadawany był przez stację NBC. Nie chodzi tu o to, że zakończył się odcinkiem, który sugerował, że coś się dalej stanie. Bardziej o to, że jakby na dobicie fanów stacja postanowiła pomieszać kolejność ostatnich odcinków i doszło do tego, że ostatni odcinek z “obrzydliwym” cliffhangerem wyemitowano jako trzeci licząc od końca, przedostatni stał się ostatnim, a ten, który faktycznie wyemitowano jako przedostatni w rzeczywistości powinien pojawić się jako epizod szósty. Mniej zamętu, ale za to z większą liczbą pytań bez odpowiedzi zakończył się żywot serialu, którego ja i miliony widzów na całym świecie nie możemy odżałować. 14 września 2003 roku ponad 5 milionów widzów zasiadło przed telewizorami, aby obejrzeć pierwszy odcinek nowego serialu stworzonego przez Daniela Knaufa dla stacji HBO. Jego “Carnivale” szybko okazało się hitem. Niesamowity klimat, narracja i wydarzenia przypominające kultowe “Twin Peaks”. Nawet muzyka w tym serialu była świetna i stanowiła kluczowy element podczas prezentacji wydarzeń. Dość powiedzieć, że utwory powiązane z każdym z bohaterów były ze sobą związane, aby pokazać relacje jakie panują między tymi postaciami w serialu. Serial zbierał głównie przychylne recenzje, prezentował poziom, do którego przyzwyczaiło widzów HBO, a czego dowodem niech będzie 15 nominacji do nagród Emmy przez 2 sezony z czego 5 statuetek udało się zdobyć. Niestety stacja rzutem na taśmę zdecydowała się zrezygnować z jego dalszej produkcji i to było gigantyczne zaskoczenie, bo “Carnivale” kończy się tak, że wręcz konieczny jest przynajmniej jeden sezon więcej. Scenarzyści nie mieli czasu na to, aby się przygotować. Nikt nie miał na to czasu. Po tej kontrowersyjnej z punktu widzenia fanów decyzji pojawiło się jedno pytanie, dlaczego tak się stało. Najpełniejszej odpowiedzi udzielił sam twórca serialu na łamach internetowej grupy dla fanów. Przede wszystkim podał cztery główne powody:

  • HBO miało zobowiązania wobec swoich udziałowców.
  • Serial był bardzo drogi – pod pojęciem bardzo kryją się kwoty rzędu kilku milionów na odcinek, co przy produkcji emitowanej przez tydzień potrafi zabić nawet najlepsze seriale. Choć trzeba pamiętać, że mówimy to tych seriach, które nie są emitowane w stacjach ogólnodostępnych.
  • Recenzje były mieszane.
  • Widownia mimo wszystko była zbyt mała.

To jednak nie wszystko. Knauf decyzję stacji w stu procentach rozumiał i z tego, co można przeczytać nie ma do nich żalu. Po wszystkim przyznał, że choć HBO odebrało mu serial, to trzeba pamiętać, że to właśnie HBO zdecydowało się w ogóle podjąć jego realizacji. Przejechali się na kalkulacjach dotyczących kosztów i niestety ucierpieliśmy na tym my, fani.

Czy myślę, że ich decyzja była głupia? Oczywiście. Czy rozumiem, dlaczego została podjęta? Oczywiście. – Daniel Knauf

Co jakiś czas pojawia się pomysł, aby np. Netflix wziął się za realizację przynajmniej jednego sezonu, który rozwiązałby największe zagadki serialu. Niestety na razie nic takiego nie ma w planach, choć Knauf ma pomysły na to, jak poprowadzić historię i wiele razy zachęcał fanów do aktywności i pokazywania tego, jak silną stanowią grupę:

Może kiedyś w przyszłości jakiś młody dyrektor wykonawczy powie: Hej, pamiętacie ten serial Carnivale? Wiecie co, ludzie ciągle o nim mówią. Ma ogromną rzeszę fanów. Może warto do niego wrócić?

Posłuchajcie zresztą jak “brzmiało Carnivale” dzięki hipnotyzującym kompozycjom Jeff Beala:

Lista produkcji, które zakończyły się w podobny sposób jest oczywiście dłuższa. Na cliffhangerze zatrzymała się emisja m.in.:

  • Sliders – Piąty Wymiar,
  • Odysseja – tu w ogóle było śmiesznie, bo serial zakończył się napisem “Ciąg dalszy nastąpi”. Ten oczywiście nigdy nie nastąpił.
  • Threshold,
  • Martwa Strefa,
  • Spider-Man: The Animated Series,
  • Wolverine and the X-Men,
  • FlashForward,
  • Deadwood,
  • Inwazja,
  • Reaper,
  • Mam na imię Earl,
  • Terminator: Kroniki Sary Connor,
  • Rzym,
  • Heroes,
  • Utopia – kto czyta LO regularnie, ten wie, że to świetny serial i za zdjęcie go po dwóch sezonach dla pomysłodawców tego rozwiązania jest w piekle osobny krąg.
  • Gdzie pachną stokrotki.
ALF
Miłośnik kotów/Fot. NBC

Czasami serial ma szczęście i pewne wątki udaje się wyjaśnić w innych sposób. Tu mam dla Was dwa przykłady seriali niedokończonych, które ostatecznie udało się przynajmniej częściowo zakończyć. Pierwszym jest “Jericho”. Historia tego serialu jest o tyle ciekawa, że został skasowany już po pierwszym sezonie, aby ostatecznie wrócić na sezon drugi. Błyskawicznie rozwiązano część wątków, wprowadzono nowe i… serial znowu został skasowany. Tym razem na dobre. Choć jak się okazało nie do końca, bo dzięki komiksowi udało się pokazać fanom, co działo się po wydarzeniach drugiego sezonu. Z drugim serialem było trochę inaczej. W 1986 roku na antenie stacji NBC pojawił się tytuł, który parodiował kinowy hit Stevena Spielberga. “ALF” wyrósł na popularności filmu “E.T.” i można zaryzykować stwierdzenie, że stał się dla telewizji tym, czym film Spielberga był dla kina. Przez cztery lata emisji NBC nagle zdjęło go z anteny i zrobiło to w najgorszym możliwym momencie. Nie do końca wiadomo, dlaczego stacja zakończyła emisję w chwili, gdy [spoiler] ALF zostaje schwytany przez agencję rządową do spraw kosmitów [/spoiler], ale ostatecznie udało się rozwiać wszelkie wątpliwości fanów. Ci czekali na kontynuację wątków z serialu sześć lat. W 1996 roku pojawił się film telewizyjny “Project ALF” będący bezpośrednią kontynuacją ostatniego odcinka serialu.

Koniec nie musi być zły

Koniec serialu choć bolesny wcale nie musi być tragedią. Po latach okazuje się bowiem, że przedwczesne skasowanie produkcji ma sporo pozytywnych reperkusji. Głównie chodzi o to, że dzięki takiemu ruchowi udało się wykuć legendę serialu, mocno scalić fandom, który pielęgnuje pamięć o serialu, a dodatkowo dało szansę na nowe wyzwania ukochanej obsadzie. Przykładem w tym wypadku może być serial Paula Feiga (producent m.in.”Biura” i “Siostry Jackie”), który w 1999 roku zaprezentował produkcję “Luzaki i kujony”. Pomijając fakt, że to bardzo dobry serial dramatyczny z dużą ilością humoru, była to produkcja, dzięki której trzech aktorów mogło rozpocząć podbój Hollywood. Gdyby teraz powstał serial, w którym grają Seth Rogen, James Franco i Jason Segel, to prawdopodobnie nie byłaby potrzebna zbyt intensywna kampania promocyjna. W “Luzakach i kujonach” trójka przyjaciół dopiero pracowała na swoją markę i być może gdyby nie przedwczesna decyzja o zdjęciu produkcji z anteny, to ich kariery potoczyłyby się zupełnie inaczej. Owszem, jak przyznają sami aktorzy, przez wiele lat nie mogli się pogodzić z decyzją stacji. Judd Apatow, który był jego scenarzystą, ciągle uważa, że była to decyzja błędna, ale czy to po latach ma w ogóle jakieś znaczenie? Biorąc pod uwagę to, jak po premierze serialu potoczyły się losy jego gwiazd.

Kujony i Luzaki
Dobrze widzicie, Seth Rogen nie przypomina jeszcze misia

Podobnie wygląda sytuacja z otoczonym kultem “Firefly”. Prawdopodobnie najlepsze co powstało w ramach telewizyjnego s-f i najbliższa duchowi “Gwiezdnych Wojen” produkcja, to raptem czternaście odcinków. Jeden sezon wystarczył, aby stworzyć legendę. Fakt, boli, że “Firefly” zostało skasowane, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Dzięki temu uniknięto popadaniu w bylejakość, która często dotyka wiele serii. Joss Whedon dzięki temu, że serial został bardzo dobrze przyjęty przez fanów zdołał przekonać Universal do tego, aby studio kupiło prawa do postaci od FOX i dzięki temu mógł stanąć za kamerą pierwszego filmu w swojej karierze. Tym filmem było “Serenity” i to sukces tej produkcji będzie jednym z kluczowych powodów, dla których Whedon usiądzie za sterami “Avengers”. Skorzystali na tym aktorzy, którzy zdobyli wierne grono fanów, a dodatkowo dostali szansę na wykazanie się w innych równie dobrych serialach. Spójrzcie tylko:

  • Nathan Fillion w “Castle”,
  • Gina Torres w “Suits”,
  • Morena Baccarin w “Homeland”,
  • Summer Glau w “Terminator: Kroniki Sary Connor”
  • Christina Hendricks w “Mad Men”.

Negatywne opinie jakie pojawiły się skasowaniu “Firefly” były kubłem zimnej wody na głowy włodarzy FOX, którzy zdali sobie sprawę z dwóch rzeczy. Że właśnie ukręcili łeb kurze znoszącej złote jajka oraz, że czasami warto inwestować w seriale, które nie są gigantycznym sukcesem od pierwszego odcinka. Z doświadczeń FOX skorzystały inne stacje takie jak AMC czy NBC, które dawały szansę tytułom teoretycznie nie gwarantującym spektakularnego sukcesu. Myślicie, że “Mad Men” rokował jako potencjalny hit? Nic z tych rzeczy, ale AMC było cierpliwe i postanowiło nie popełniać błędu koleżanek i kolegów z FOX.

Choć uważam, że byłoby świetnie zobaczyć kolejne sezony “Firefly”, to być może lepiej dla nas fanów, że losy tego serialu i wielu innych potoczyły się tak, a nie inaczej. Przynajmniej mam o czym pisać i na co czekać, gdyby okazało się, że ktoś kiedyś podejmie decyzję jak ten wyimaginowany młody dyrektor wykonawczy. W końcu trzeba mieć marzenia.

  • Kamil Szólc

    Zawsze zastanawiało mnie ile “Firefly” straciłby/zyskałby na kręceniu kolejnych sezonów. Na ile Whedon miał koncepcję i wizję rozwoju fabuły na kolejne lata. Czy miałby jaja zakończyć go w swojej najlepszej formie czy ciągnąłby go tak długo aż oglądanie byłoby tylko smutnym przyzwyczajeniem? Może stało się najlepiej jak mogło się stać? 🙂 Zadawałem sobie pytanie czy jest możliwy powrót po tylu latach, czy nasze wybujałe wyobrażenia i wymagania odnośnie tego serialu zostałby spełnione? W tym miejscu przypomina nam się Duke Nukem Forever, który wyszedł po kilkuletnich perypetiach i okazał się co najwyżej średniakiem zawodząc fanów serii. Chyba jednak niech “Firefly” zostanie w takim kształcie w jakim podoba się nam najlepiej bo dzięki temu m.in. zyskał status kultowego.

    • Marcin Max

      Szczerze to nie wyobrażam sobie kontynuacji po tym co się stało w filmie. To nie byłoby to samo bez Washa za sterami Serenity, czy Booka komentującego decyzje Mala. Reżyser wraz z filmem zdawał się wiedzieć że nie wróci już do tego serialu.

      • Zgadzam się. Są seriale, które zwyczajnie nie mogą powstać bez swojego twórcy. Niektórzy z nich odciskają na swoim dziele tak duże piętno, że ciężko sobie wyobrazić, że ktoś będzie kontynuować ich dzieło. “Firefly” jest właśnie takim serialem, a Whedon w ogóle nie bierze pod uwagę powrotu – choć podobno nigdy nie należy mówić nigdy 🙂

  • mnie ostatnio strasznie zasmucił przypadek In The Flesh – brytyjski serial produkowany przez BBC (wyświetlany na BBC 3). obejrzałam go jesienią i muszę przyznać, że na ten moment jest to mój ulubiony serial. inteligentny, oryginalny, a budżet miał naprawdę niewielki, zapewne charakteryzacja zombie była największym wydatkiem. w zeszłym roku dostał 2 nagrody BAFTA, dodatkowo zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji. i tu nagle BBC, po trzymaniu fanów w niepewności przez grubo ponad pół roku, podaje do wiadomości, że serial skończy się na 9 odcinkach. czemu? BBC 3 przenosi się w internety, będzie miało mniejszy budżet, który starczy tylko na jeden serial, więc zdecydowano, że ITF zostanie porzucone na rzecz nowej produkcji. jak widać czasem o anulowaniu serialu decyduje zwykły pech, bo jestem pewna, że gdyby nie to całe zamieszanie z BBC 3 to bez problemu dostalibyśmy nowy sezon.

    • Jeżeli serial faktycznie trzymał poziom i się podobał, to na pewno zostałby w ramówce. Niestety tak jak napisałaś czasami zwykły pech czy po prostu sytuacje, na które nie zawsze stacja ma wpływ są powodem tego, że serial wypada. A jak się skończył ostatni odc. 2. sezonu ITF? W sensie czy był cliffhanger, czy może większość pytań ma swoje odpowiedzi.

      • pierwszy sezon – trzy odcinki – był bardzo kameralny, ale drugi – kolejne sześć odcinków – rozwinął sporo wątków, dodał kilka nowych postaci i jego zakończenie jest dość… powiedzmy, że bardziej pasuje na zakończenie sezonu niż całego serialu, bo gdy człowiek sobie uświadomi ile pytań zostaje bez odpowiedzi i ile wciąż nie wiemy to szlag może trafić… zwłaszcza, że w uniwersum In The Flesh jest jeszcze tyle do odkrycia, a sam twórca ostatnio powiedział, że napisał wielką biblię na temat serialu, z której można by pociągnąć jeszcze co najmniej kilka sezonów.
        anulowanie ITF ogłoszono 16 stycznia, a fani ciągle podpisują petycje i napastują Amazon i Netflix na twitterze, mając nadzieję, że któraś z tych platform wykupi licencję od BBC i kontynuuje serial. nie tak dawno taka rzecz udała się z Ripper Street, Amazon wyprodukował nowy sezon, więc może z ITF też wypali.
        swoją drogą naprawdę polecam In The Flesh 🙂 dobra, inteligentna rozrywka i nieszablonowe podejście do zombie. ten serial naprawdę zasługuje na większy rozgłos.

        • Jak patrzę na to, ile wychodzi seriali i jak wielu z nich nie widziałem, to dochodzę do wniosku, że faktycznie w dupie byłem, gówno widziałem 🙂

          • hahah, za dużo tego jest żeby wszystko ogarnąć. ja w sumie oglądam bardzo niewiele seriali, na dodatek większość ma około 10 odcinków, bo jestem zbyt leniwa, żeby nadrabiać ilość sezonów, którą mają w zwyczaju produkować Amerykanie. teraz sobie spokojnie czekam na The Fall i Constantine (o ile ten drugi zostanie przedłużony).

          • W tej chwili oglądam “Porę na przygodę”, bo przygotowuję tekst na temat tego serialu, ale cii, bo to tajemnica 🙂 Do tego “Flash”, “Arrow” z tych seriali, które sprawdzam regularnie. Na “The Fall” czekam, oj czekam bardzo. “Constatninte” – zostały mi chyba 2 odcinki. 10 kwietnia “Daredevil”, a później “Gra o tron”, ale pewnie jak zwykle poczekam do końca sezonu. Do nadrobienia kolejny sezon “Wikingów”. I tak dalej, i tak dalej 🙂

          • właśnie, “Gra o Tron”, jak mogłam zapomnieć! na “Daredevila” też czekam, zapowiada się świetny serial. “Agents of S.H.I.E.L.D.” mnie ostatnio zaczynali nudzić, ale odcinki 14-16 znowu mnie zainteresowały. moja relacja z tym serialem jest dość… skomplikowana. a jak Ci się podoba “Constantine”? bo widziałam wiele sprzecznych opinii, jedni się zachwycają, inni twierdzą, że słabizna.

          • Ja jestem gdzieś po środku. Tzn. wiele elementów mi się w tym serialu b. podoba (np. Matt Ryan w głównej roli), ale jednocześnie nie mogę przeboleć, że nie udało się w stu procentach oddać wyjątkowego klimatu Hellblazera. Odnoszę wrażenie, że jest sztuczny, brakuje mi brudu, pazura, który ma komiksowy oryginał. Nie zawiodłem się na nim, ale daleki jestem od zachwytów 🙂

  • Jako fanka “Carnivale” nie uważam żeby zakończenie było jakieś totalnie beznadziejne, a serial wymagał jeszcze jednego sezonu. Jasne, że chętnie obejrzałabym więcej odcinków i jasne, że chciałabym zobaczyć jak Knauf dałby sobie radę z ogarnięciem tego wszystkiego (sezony 3 i 4 oraz 5 i 6 miały być osadzone w innych ramach czasowych, a wszystko razem prowadzić do Trinity). Ale jest dobrze tak jak jest. “Carnivale” ma dla mnie takie “twinpeaksowe” otwarte zakończenie z rozbebeszoną połową mitologii. I mnie się to podoba.

    • Beznadziejne nie jest (Clancy Brown for life!), ale cholera jak mnie zżera ciekawość, co będzie dalej. W sumie to taka sama sytuacja jak z Firefly czy TP, niech zostanie tak jak jest. Przynajmniej unikniemy powtórki z TP i rozbudzenia nadziei fanów, by później okazało się, że najważniejszej osoby na pokładzie nie będzie.

  • Ja nie mogę odżałować “Flash Forward” u nas zwało się to “Przebłysk jutra”. Co do “Rzymu” to podobno nie kontynuowano produkcji po tym jak większość (bardzo drogich) dekoracji spłonęła w pożarze…

  • jarecki olesno

    Dodalbym jeszcze Stargate Universe

    • Scob Scobowski

      SGU byłó męczące i bez pomysłu. Nędza na tle innych SG. Początkowo żałowałem, teraz się cieszę, że nie kontynuowano tej żenady.

  • Marek

    Nie tylko Jericho ma komiksowe kontynuacje.

    Mają je równiez Firefly http://en.wikipedia.org/wiki/Serenity_%28comics%29
    oraz Buffy http://en.wikipedia.org/wiki/Buffyverse_canon która ma swój “mały” EU niczym Star Warsy.
    W obu przypadkach twórca czyli Whedon maczał palce jako scenarzysta komiksów. A komiksowym scenarzystą jest IMHO niesamowitym.
    Osobiście nie czytałem, ale może inni znają i powiedzą czy warto czytać?

  • L.

    “Firefly” bardzo lubię i pomimo utyskiwań (części? większości?) fanów cieszę się, że skończyło się raczej wcześniej niż później. To świetny serial – i dobrze wiedzieć, że świetnym pozostanie, że kolejne sezony nie rozmyją tej świetności. Podobnie – choć mniej dramatycznie – sytuacja miała się z innym serialem Whedona, “Dollhouse”, który zaplanowany był bodajże na cztery sezony (lub więcej, nie pamiętam i trochę strzelam ;)), a ostatecznie skończył z dwoma. Żeby jednak historię jakoś domknąć Whedon nakręcił dwa odcinki bardzo wybiegające w przyszłość (po jednym odcinku na koniec każdego sezonu) i jak dla mnie właśnie te dwa odcinki są chyba najlepszymi w całym serialu. A “Carnival” nie widziałam, jednak po Twoich pochwałach chyba będę musiała się skusić… 🙂

    • Jeżeli lubisz takie klimaty jak wspominane “Twin Peaks”, to “Carnivale” ci się spodoba. Dla mnie to jeden z 10 najlepszych seriali, jakie oglądałem w ogóle. Nie wiem, na którym jest miejscu, ale w pierwszej dyszce jest na pewno 🙂

  • MP

    Czy pisząc o Reaperze masz na myśli ten serial: http://www.filmweb.pl/serial/%C5%BBniwiarz-2007-433648 ? Uwielbiałem go. Pamiętam jeszcze, że zaraz potem jak skończyłem Żniwiarza, to trafiłem na inną genialną produkcję jaką był “Chuck”. Szkoda, że w tym przypadku również zabito serial po 5 sezonie

    • Tak. Dokładnie o ten serial chodzi. Ray Wise to taki świetny szatan 🙂 “Chucka” nigdy nie oglądałem, ale słyszałem dużo dobrego od znajomych, którzy katowali go namiętnie 🙂

      • MP

        Oj tak, jego rola w tym serialu jest nieoceniona. Swoją drogą: oglądałeś może Dollhouse? Również świetny serial, który niestety nie jest już kontynuowany.

        • Nie oglądałem. To też Whedona z tego, co widzę, więc wierzę, że dobry 🙂

          • MP

            Hm, nigdy jakoś nie zainteresowałem się reżyserami seriali, a w sumie bardzo je lubię… Tak szczerze to jakbym miał kogoś wymienić, to boję się, że skończyłbym na Sorkinie. Może to jakiś pomysł na rankig reżyserów, których warto obserwować? Chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej.

  • Scob Scobowski

    Firefly: spokojnie możnaby to eksploatować jeszcze kilka sezonów. No i Castle w roli kapitana i Erina Bacarin… mniam! No i jeszcze ta mała ze StarTreka 🙂
    Farscape!!!! : ja wiem, że domkniete Wojnami Rozjemców, ale jednak – chętnie bym dalej pooglądał.
    Defiance: niby do-opowiedziane, ale brakuje mi ich.