Dzielny Agent Kaczor, czyli Batman od Disneya. Tak jakby.

Rok 1994. Polska. Sobota. Godzina 09:35. Dzieciaki w całej Polsce zbierają się przed telewizorami, aby obejrzeć kolejny odcinek serialu o pewnym Kaczorze. Postaci, która poświeciła się ochronie miasta St. Canard przed złoczyńcami. Jego imię to Dzielny Agent Kaczor. W wersji amerykańskiej znany jako…

Darkwing Duck

Olbrzymi sukces serialu “Kacze Opowieści” sprawił, że Disney rozpoczął produkcję kolejnych tytułów, które były związane z tym serialem. Takim spin-offem, który miał dyskontować sukces przygód kaczorów miał być “Dzielny Agent Kaczor”. Choć może słowo spin-off nie jest właściwe, bo w rzeczywistości, mimo że produkcja nawiązywała do “Kaczych Opowieści” to w rzeczywistości rozgrywała się w alternatywnej dla nich rzeczywistości. Warto też zaznaczyć, że w Polsce nie mieliśmy szczęścia. W telewizji polskiej wyemitowano raptem siedem z dziewięćdziesięciu jeden zrealizowanych odcinków. Jakby tego było mało tylko trzy z nich to pierwsze epizody. Na przykład odcinek wyemitowany w Polsce jako czwarty jest tak naprawdę siódmym w pierwszym sezonie.

Na kanale TVP1 miało zostać wyemitowanych 91 odcinków, ale po emisji odcinka 7. TVP, właściciel stacji, uznała serial za brutalny i w obawie przed nałożeniem kary grzywny szybko zdjęła go z anteny, ponieważ według KRRiT serial nie mógł być oglądany przez dzieci. Obecnie nie jest emitowany, ponieważ dalszej emisji zaniechano ze względu na brutalne sceny wpływające negatywnie na psychiczny i fizyczny rozwój dzieci i młodzieży. – Wikipedia

Nie przeszkadzało to jednak w tym, aby Drake Mallard wrył mi się w pamięć. Głównie przez to, że “Dzielny Agent Kaczor” to Disneyowska wariacja na temat superherosów.

Powiedziałem chłopakom, że w każdym odcinku musi paść motto, w każdym odcinku Agent Kaczor musiał powiedzieć te słowa, “Oj, powieje grozą!”. Jeżeli chcesz mieć motto, to musisz być mu oddany. – Tad Stones, twórca serialu.

Studio szukało jakiegoś świeżego pomysłu i nowego bohatera. Tad Stones (pracujący m.in. przy “Gumisiach” i “Brygadzie RR”) spotkał się z ówczesnym szefem Disney’a Jeffrey’em Katzenbergiem i początkowo przedstawił mu koncept produkcji ze Śmigaczem i Robokwakiem. Całość miała być rozwinięciem pomysłu z jednego z odcinków “Kaczych Opowieści”, w którym Śmigacz był podwójnym agentem w stylu Jamesa Bonda. Ten pomysł nie chwycił, ale szefostwo czuło, że Stones na coś wpadł i kazało mu szukać dalej. Scenarzysta wziął stylistykę “Kaczych Opowieści”, motywy znane z komiksów superbohaterskich i przedstawił szefowi.  Tym razem Katzenberg dał zielone światło i tak Stones stworzył swój autorski serial, który przetrwał przez trzy sezony.

Samotny ojciec

Serial chwycił. Spodobał się widzom i świetnie wpisywał się w nurt seriali superbohaterskich, które powstawały w latach 90. XX wieku. Jednak było coś, co wyróżniało go na tle innych. Oczywiście pomijając fakt, że główny bohater był gadającą kaczką. Był to fakt, że zgodnie z preferencjami Stonesa za nic miał jakąkolwiek ciągłość fabularną. Wynikało to z tego, że Stones nie lubił samej idei ciągłości i nie miał problemu z tym, aby w tym samym serialu poszczególni bohaterowie mieli różną historię. Najlepszym przykładem takiego postępowania jest nemezis głównego bohatera, czyli Negaduck, którego “origin story” zmieniało się na przestrzeni odcinków.

Drugą istotną rzeczą było to, że fabuła została silnie osadzona w temacie ojcostwa. Drake Mallard, jak każdy szanujący się superbohater, ma swoje “normalne życie”. Nie jest jednak przystojnym miliarderem, genialnym naukowcem czy wspaniałym atletą. Jest samotnym ojcem, który wychowuje swój skarb. Córeczkę Kwacię Tapmajer. Jakby tego było mało to oprócz tego, że Stones postawił na motyw samotnego ojca, który był zerwaniem z tradycyjnym dla Disneya modelem “wujaszka”, uznał że Kwacia będzie adoptowana. Świetny ruch, który dodatkowo budował nie tylko ciekawość widza, ale i więź między nim a bohaterami. Tym bardziej, że jej postać może być wzorem, bo to bardzo rezolutna dziewczynka, która nie tylko ma swoje zdanie, ale przede wszystkim stara się wspierać tatę we wszystkim, co ten robi.

Kwacia Tapmajer
Kwacia Tapmajer we własnej osobie/Fot. Disney

Myślałem o Zielonym Szerszeniu i Cieniu, wszystkich komiksach, które kochałem, o Srebrnej Erze DC Comics, Jimmym Olsenie zmieniającym się w Turtle Boy’a, Elastic Lada. Chciałem coś z tym zrobić i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, co by było, gdyby Batman wychowywał małą dziewczynkę? Ten pomysł chwycił. To dało serialowi serce, prawdziwą dynamikę.

Być może niektórzy myśleli, że to nie ma żadnego znaczenia, ale jak pokazał czas tak mocno zarysowana relacja między ojcem i córką stała się jednym z najważniejszych powodów, dla których widzowie sięgali po serial Stonesa. Najlepszym dowodem na to był fakt, że na konwentach słyszał, jak bardzo ta relacja pomogła w sytuacjach trudnych, gdy życie rodzinne nie układało się najlepiej. Czerpanie przede wszystkim z tytułów wydawanych przez DC Comics sprawiło, że “Dzielny Agent Kaczor” był na pierwszy rzut oka trochę mroczniejszy niż siostrzane “Kacze Opowieści”. Będąc mieszanką tego, co najlepsze w postaciach tworzonych przez Carla Barksa stawiał na przygodę rodem z komiksów. Przy okazji będąc parodią gatunków, która stała się receptą na sukces.

Nic nie może przecież wiecznie trwać

Twórcy eksperymentowali z formą serwując widzom na przykład epizod żywcem wyjęty z głowy Davida Lyncha. Raz nawet pozwolili sobie na zbyt wiele, gdy stworzyli odcinek za bardzo dotykający tematu religii. Taki, którego przy kolejnych emisjach w USA nie można było zobaczyć kolejny raz. Innym razem bawili się podróżami w czasie i przestrzeni, ale to co zapadało w pamięć oprócz samych przygód to fakt, że choć serial starał się nauczyć czegoś młodego widza to nie robił tego na siłę. Moralizowanie, które się w nim pojawia nie jest niczym przeprowadzonym na siłę. Niestety po trzech sezonach podjęto decyzję o zakończeniu emisji i czwarty sezon nigdy nie powstał. Fani byli zaskoczeni, bo końcówka mogła sugerować, że coś jeszcze się pojawi. Niestety stało się inaczej i nie wiemy, jakie są dalsze losy herosa.

Gra Darkwing Duck
Fragment okładki gry “Darkwing Duck”/Fot. Capcom

Przez całe swoje krótkie życie “Dzielny Agent Kaczor” odcisnął swoje piętno nie tylko na widzach, ale i na branży rozrywkowej. Choć powstały tylko trzy sezony zdążył dorobić się kilku gier – w tym tej najbardziej znanej stworzonej przez Capcom na platformę NES – linii zabawek, komiksów od BOOM! Studios, które przywróciły go popkulturze wiele po skasowaniu serialu. Zresztą te ostatnie ukazują się na nowo za sprawą wydawnictwa Joe Books, które współpracuje z Disneyem.

W pewnym momencie wydawało się, że wrócą nie tylko komiksy, ale sam serial. Niestety po wiele obiecujących plotkach okazało się, że nic z tego. Jeżeli “Dzielny Agent Kaczor” ma wrócić to na pewno nie teraz. Pytanie tylko, czy taki powrót w ogóle ma sens? Jest wielce prawdopodobne, że nawet, gdyby to się udało, to nie uda się odtworzyć klimatu, który miał oryginalny serial. Seriale animowane zmieniły się i to bardzo. Coś, co kiedyś uważane było za przekraczanie granic teraz zdaje się zupełnie normalne. Warto jednak pamiętać o “Dzielnym Agencie Kaczorze”, bo przecierał szlaki dla wszystkich produkcji, które nadeszły po nim, a którymi zachwycamy się aktualnie. Że takie odkrywcze, że bezkompromisowe. Może ten serial nie był bezkompromisowy, ale na pewno nie bał się próbować czegoś nowego.

Przeczytaj:

[button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/popelniasz-blad-jezeli-ogladasz-wodogrzmotow-malych/”]Popełniasz błąd, jeżeli nie oglądasz “Wodogrzmotów Małych”[/button] [button color=”white” size=”normal” alignment=”none” rel=”follow” openin=”samewindow” url=”https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/rozwazania-po-drugiej-stronie-muru/”]”Po drugiej stronie muru”, czyli animowane rozważania o śmierci[/button]
  • MarvelMan

    Tak bardzo żałuję że praktycznie nie znam tego serialu. Kiedyś powinienem się za niego zabrać. Wielka szkoda że nie kontyuowano jego emisji w Polsce.

    A z tym Negaduckiem i nie trzymaniem się jego origin story – dokładnie jak Joker

  • Uwielbiam ten okres w twórczości Disneya, dużo świetnych kreskówek wtedy powstało. W ogóle można powiedzieć, że schyłek lat 80 i początek 90 to złota era dla animowanych programów telewizyjnych.