5 powodów, dla których musisz obejrzeć Utopię

Gdzie się nie odwróciłem trafiałem na informacje o pewnym serialu. Produkcja prosto z Wielkiej Brytanii określana była często jako klasyczny “mind fuck”. Oglądasz, momentami jest ciężko, ale wszystko jest tak dobrze zrobione, że brniesz w tę historię dalej. “Utopię” reklamowano mi jako coś, co spokojnie mógłby wyreżyserować David Lynch na spółkę z Wesem Andersonem. Te dwa nazwiska to tzw. “instant boner”, więc nie było sensu dłużej zwlekać. Trzeba było po prostu zacząć oglądać.

I Bóg widział, że to jest dobre

Czasami rzeczy najciekawsze wyglądają niepozornie. Nie zwracają na siebie uwagi. Przynajmniej na początku. “Utopia” w telewizji pojawiła się w ubiegłym roku i… i w zasadzie przeszła bez większego echa. Nie zdobyła naręcza nagród ani nie zbierała przed telewizorami milionów widzów. Nie jest to komercyjny hit pokroju “Breaking Bad” czy “Gry o Tron”. Nie możemy też mówić o tym, że dzięki niej inaczej spojrzycie na produkcje telewizyjne. Co zatem sprawia, że warto ten serial sprawdzić? Gęsty jak olejna farba klimat. Dennis Kelly – twórca serialu – wziął najlepsze cechy produkcji wspomnianych reżyserów, dorzucił do tego intrygującą fabułę i wsadził do pudełka z napisem “thriller konsipracyjny” – nie wiem, czy coś takiego jest, jak nie ma to pamiętajcie, że ja to wymyśliłem. Choć “Utopia” ma swoje wady, to ja absolutnie się w niej zakochałem. Miłością szczeniacką, pełną dzikiej namiętności. Uczucie mogę opisać w pięciu punktach.

1. Zdjęcia

Przekornie nie zacznę od fabuły, ale od zdjęć. Nie wiem, jak ekipa pracująca nad serialem to robi i ile pracy wkładają w to, że praktycznie każdy kadr to małe dzieło sztuki, ale tak właśnie jest. Fantastyczne zdjęcia, zbliżenia, szerokie plany, drobne szczegóły w tle. Atmosfera niepokoju towarzyszy widzowi od samego początku. Psychodeliczny klimat potęgują rysunki z tytułowego komiksu, który wszyscy pragną mieć. Jestem fanem dobrze nakręconych seriali, a “Utopia” w tym względzie dostaje ode mnie maksymalną notę. Świetna gra kolorów i praca kamery hipnotyzuje, a poszczególne kadry momentami ułożone są tak, że wydaje nam się, iż patrzymy na kadry komiksu. Jak nie boicie się spoilerów, to obejrzyjcie scenę w szkole:

2. Arby

Uwielbiam psychopatów. Im bardziej popierdzielony bohater tym większa szansa, że stanę się jego fanem. “Utopia” ma kogoś takiego. Grany przez Neila Maskella Arby, to bezwzględny morderca z brzuszkiem w przykrótkiej kurteczce. Nieobecny wzrok, przetłuszczone włosy i rodzynki w czekoladzie. Za każdym razem jak Maskell pojawia się na ekranie kradnie całe show. To on dla mnie jest największą gwiazdą tego serialu bez gwiazd.

3. Spiskowa teoria dziejów

Prawie wszyscy kochamy spiski. Interesuje nas to, co nieprawdopodobne. Przez lata powtarzamy najpopularniejsze miejskie legendy. Czy to te dotyczące lądowania na Księżycu, czarnej Wołgi czy historie o Illuminatach. Rdzeniem fabuły serialu też jest wielki spisek, którego efekty mierzone będą w skali globu. W centrum tego spisku pojawiają się bohaterowie i komiks, który wydaje się być kluczem do zrozumienia o co w tym wszystkim chodzi. Na pozór banalny pomysł w rzeczywistości jest dużo bardziej wciągający niż wiele seriali, które oparły się na motywie konspiracji i pytaniach bez odpowiedzi. Scenariusz pierwszego sezonu poprowadzony jest tak, że nie gmatwa wszystkiego bez potrzeby. Systematycznie odkrywane są kolejne karty aż do finału, gdzie sprytnie i całkiem logicznie uruchomione zostają nowe tryby maszyny. Widzowie prowadzeni są w pewien sposób za rękę, ale tak, aby nie psuć nam zabawy z zastawiania się, gdzie jest Jessica Hyde, kim jest Pan Królik i o co do cholery chodzi z tym spiskiem.

4. A co, jeżeli to wróg ma rację?

Teoretycznie mało kto z nas zdecyduje się postąpić źle, aby w ostatecznym rozrachunku osiągnąć pozytywne wyniki. Nie mówię tu na przykład o ściąganiu na klasówce, a o dylematach w stylu, czy zabiję 10 osób, aby uratować 10000. Rzadko zadajemy sobie pytanie, czy ci, z którymi przychodzi nam walczyć, spierać się w normalnym życiu nie mają przypadkiem racji. Czy ci nasi wrogowie robią coś według nas złego, ale tylko dlatego, że widzą, czym dobrym może to zaowocować w przyszłości? Czarne charaktery z “Utopii” wcale nie są takie czarne i w pewnym momencie granica między tym, co dobre, a co złe szybko się zaciera i przed oczami robi się strasznie szaro.

Arby z Utopii
Kocham tego gościa

5. Nic na siłę

Oglądając pierwszy sezon miałem wrażenie, że cała wyjątkowa otoczka wokół tego serialu powstaje tak przy okazji. Bez napinania się na to, że musimy szokować, zagmatwać fabułę tak, że ostatecznie nikt nie będzie wiedzieć o co chodzi, a finał okaże się kompletnie do bani – tak, to do ciebie Damonie Lindelofie. Wspomniany Dennis Kelly mówi o sobie per dziwka. Klienci przychodzą do niego, a on ich obsługuje. Transakcja wiązana i nie ma sensu robić z tego sensacji. Kanał, który kupił “Utopię” szukał czegoś nowego. Kelly o tym wiedział i po prostu wykonał zlecenie. Miał pomysł, usiadł, spisał, co trzeba. Jego propozycja nie była jedyna, ale to jego propozycja zainteresowała szefów stacji. Tu nawet muzyka się nie narzuca. Świetne kompozycje Cristobala Tapii De Veera to absolutny minimalizm bardzo dobrze wpisujący się w klimat serialu i tym samym potęgujący uczucie niepokoju. Odpowiednio dawkowana przemoc, malutka szczypta humoru czy kolejne wątki zdają się być na miejscu. Wszystko tutaj do siebie pasuje.

Screen z serialu Utopia
Kończyć trzeba z przytupem

Z powyższych powstaje obraz serialu idealnego. Tak oczywiście nie jest, bo ideałów nie ma. Niektórym nie spodobają się dłużyzny, które sprawiają, że co słabsi osobnicy będą chcieli przewinąć akcję trochę dalej. Tak jak napisałem nie ustala też nowych standardów w telewizji. To po prostu zgrabny miks tego, co sprawdzało się w innych produkcjach podany ze smakiem i rozsądnie wymieszany, więc można machnąć ręką i powiedzieć “ale to już było”. Mnie jednak “Utopia” urzekła, bo ma to coś, co sprawia, że dany serial staje się dziełem kultowym. Ten Kelly’ego na pewno nim będzie. Z wami lub bez was.

Total
2
Shares
  • Kasia Koczułap

    Pełna zgoda! Całkiem niedawno pisałam u siebie na temat tego serialu, ale skupiłam się bardziej na rozważaniu Twojego punktu 4, który dla mnie w tym serialu jest najważniejszy. Po pierwszym sezonie długo zbierałam się do kupy. Fantastyczny serial.

    • Znalazłem tekst, o którym wspominasz. Choć byłem “kupiony” od pierwszych scen, to tak naprawdę dopiero jak padło wspominane pytanie wiedziałem, że to jest właśnie to, że to jest serial, na który długo czekałem 🙂 Czytałem ostatnio bardzo dobry tekst na temat “cywilizacji śmierci” i relacji między tym, co powinno się zrobić, a tym czego robić mimo wszystko według niektórych nie wypada. I pięknie tam było wypunktowane, co tak naprawdę by się stało, gdyby pewne osoby nie postąpiły wbrew ogólnie przyjętym normom.

      • shenmi_meiren

        daj link 😉

        • Szukam, nie mogę znaleźć 🙁 Czyściłem historię przeglądania, a że nie wkleiłem go nigdzie, to teraz umarł w butach.