Antybohater czy bad guy, czyli kto jest kim i co zrobić, aby ich nie pomylić

Antybohater to jeden z najważniejszych elementów współczesnej popkultury. Coś takiego przeczytałem w opisie pewnej konferencji, która już się odbyła. Według organizatorów antybohater aspiruje do miana ważnej kategorii, gdy w ogóle dyskutujemy na jej temat. O ich popularności przeczytać można w wielu miejscach sieci. Zalewają nas zdjęcia najpopularniejszych antybohaterów, peany pełne miłości na ich cześć i dziwne przekonanie, że to dziecko współczesnej popkultury. A gdzie tam. Jakiej współczesnej. Motyw antybohatera jest tak stary, jak stara jest sama kultura. Nie wymyślili tego ani spece od seriali HBO kreując Tony’ego Soprano, ani, o zgrozo, magicy z Marvela. Czuję jakieś dziwne ukłucie, gdy słyszę, że ktoś miesza klasycznego bad guy’a z antybohaterem, a do tego jeszcze dorzuca antagonistę. To ostatnie to jeszcze coś innego i wcale nie oznacza bohatera na wskroś złego. Mam nadzieję, że po lekturze tego tekstu wszystko, a może chociaż prawie wszystko, stanie się jasne.

Dawno, dawno temu

Jeżeli ktoś będzie Wam wmawiać, że antybohaterowie narodzili się w XX wieku, to proszę Was zróbcie mi przysługę i poproście tego kogoś, aby wziął rozbieg, a następnie uderzył głową w ścianę. Archetyp takiego bohatera możemy znaleźć już w starożytności. Pamiętacie “Iliadę” Homera? Kojarzycie jakim dupkiem był Achilles? Choć postrzegamy go jako tradycyjnego bohatera, to w rzeczywistości jego charakter i zachowanie spełnia warunki bycia antybohaterem. Podnoszę kwestię cech, więc nim przejdziemy dalej wypada posłużyć się jakąś definicją. Weźmy tą pierwszą z brzegu, czyli z niezastąpionej Wikipedii:

Pierwszoplanowa postać literacka lub filmowa, niemająca jednak cech bohatera lub mająca je w niewielkim stopniu. Antybohater może mieć cechy negatywne, będące zaprzeczeniem cech heroicznych bądź może być tych ostatnich pozbawiony albo posiadać je w bardzo ograniczonym stopniu (może być fajtłapą, tchórzem, nieudacznikiem, leniem). Antybohater dokonuje czasem czynów heroicznych, jednak sposób, w jaki to robi bądź jego intencje niekoniecznie są heroiczne.

Achilles dokonywał czynów heroicznych, ale intencje i sposób jego postępowania heroiczne nie były. Koncept rozwijany był przez następne wieki i wypływał co jakiś czas w literaturze. Najlepszym – by nie powiedzieć szczytowym – przykładem jest Don Kichot. Bohater powieści Miguela de Cervantesa to z jednej strony uosobienie ideałów epoki renesansu, a z drugiej strony typowy antybohater. Podobnie Thomas Covenant z “Kronik Thomasa Covenanta” Stephena R. Donaldsona. Postać mężczyzny, który znalazł się w sytuacji i miejscu, w którym nie chciał się znaleźć bez cech herosa. Za to kreowany na zbawcę przez tych, którzy w niego wierzą. Jego czyny często napędzane są przez zwykły egoizm. To, co zdarzy się dobrego dla innych, to zwykły przypadek. Przykładów jest oczywiście więcej i można spokojnie napisać osobny tekst na temat historii antybohatera w literaturze. Można, ale nie o to mi w tej chwili chodzi. Te trzy przykłady mają pokazać, że antybohaterowie nie są rzeczą nową. Są starsi niż kolorowe telewizory.

Mcmurphy z Lotu nad Kukułczym Gniazdem
McMurphy to typowy antybohater/Fot. screen z filmu “Lot nad kukułczym gniazdem” reż. Milos Forman

Bad to the bone

Frank Castle
Jak myślcie, w której kategorii jest Frank?

W ten sposób dochodzimy do bardzo ważnego miejsca. Do stwierdzenia, że antybohater to nie jest to samo co typowy czarny charakter. Ba, to nie jest nawet nietypowy czarny charakter. Dlatego Joker nie jest antybohaterem, wbrew temu, co z uporem maniaka wmawiają mi niektórzy nie jest nim też Loki – on bardziej jest antagonistą – nie jest nim też Hannibal Lecter. Pewnie każdy z Was jest w stanie wskazać kilka przesłanek przemawiających za tym, że wskazane postacie to jednak antybohaterowie, ale ja z miejsca mówię, że nie rozpatruję każdego przypadku z osobna. Rozpatrujemy kreację bohatera w tej formie, jaka jest najpopularniejsza. Żeby zauważyć różnicę między antybohaterem, a czarnym charakterem najlepiej prześledzić losy Waltera White’a z serialu “Breaking Bad”. Twórcy z premedytacją stworzyli bohatera, który na początku wzbudza naszą sympatię choć postępuje źle, by wraz z rozwojem serialu odwrócić role i zmienić White’a w czarny charakter. Pod koniec nikt z nas nie jest już chyba na tyle głupi, aby uznać, że motywacja White’a ma na celu pomoc rodzinie. Nie, on tam staje się czarnym charakterem z krwi i kości. To też jeden z powodów, dla których ten serial jest wielki, z dostrzeżeniem którego mają problem ci, którzy nie obejrzeli go w całości. Dlatego antybohaterami są m.in.:

  • Shrek
  • Rewolwerowiec z westernów Sergio Leone
  • Wolverine
  • Rincewind
  • Forrest Gump
  • Vegeta z Dragon Balla
  • Brudny Harry

Co odróżnia antybohatera od czarnego charakteru? Przede wszystkim motywacja. U antybohatera wynika z przesłanek, których może nie akceptujemy, ale jesteśmy w stanie zrozumieć. Na przykład przypadek wspominanego już Waltera White’a, czyli by pomóc rodzinie stajemy się częścią przestępczego świata. Motywacja czarnego charakteru jest napędzana przez przesłanki, których nie akceptujemy, i którymi gardzimy, a przynajmniej powinniśmy. Na przykład czysta chęć zdobycia władzy bez względu na koszty. Władza jako cel sam w sobie. Moralność. To bardzo ważny wyznacznik tego, kim jest postać, którą chcemy zaklasyfikować. Jak jej zachowanie plasuje się na umownej “skali moralności”. Moralność antybohatera będzie bliższa naszej. Choć czyni źle ma przebłyski zachowania, które sprawiają, że można go lubić. Moralność czarnego charakteru jest taka, jak jego motywacja, czyli bardzo jednoznaczna. Ostatnim elementem jest efekt osiągnięcia przez niego celu. Co się stanie ze światem przedstawionym, jeżeli bohater wygra? Jaki będzie mieć wpływ. Czy zapanuje chaos, czy może z jego działań wyniknie coś dobrego.

De Niro jako Max Cady
Z kolei Max Cady to już czystej wody czarny charakter/Fot. “Przylądek Strachu” Martin Scorsese

Nie jest to podział idealny i spokojnie można wskazać bohaterów, którzy albo balansują na krawędzi, albo wpadają raz w jedną, raz w drugą kategorię. Ważne jest jednak to, aby pamiętać, że nie należy wrzucać konceptu antybohatera do konceptu głównego wroga, a z tym niestety spotykam się coraz częściej.

Ten trzeci

Nędznicy
Jaki piękny antagonista/Fot. “Nędznicy” reż. Tom Hooper

Z nim też jest problem, ale gdyby wszystko było proste, to nie byłoby zabawy. Za antagonistę powinniśmy przyjąć postać, a czasem i grupę, która stoi w opozycji do głównego bohatera i co ważne nie oznacza to, że jest z gruntu zła. Antagonista może mieć sprzeczne motywacje i cele niż główny bohater – przy założeniu, że jest on typem bohatera heroicznego – ale to nie znaczy, że jest czarnym charakterem. Bardzo dobrym przykładem antagonisty jest Javert (“Nędznicy” Wiktora Hugo). Obsesyjnie przestrzega prawa, przyświecają mu wzniosłe idee, a jego głównym celem jest złapanie Jeana Valjeana. Niektórzy pewnie wrzucą go automatycznie do worka z napisem czarny charakter, bo przecież gnębi tego biednego Jeana, ale Javert nim nie jest. On po prostu ma inne oczekiwania i cele.

Jedną z podstawowych cech odróżniających antagonistę od klasycznego czarnego charakteru jest to, że ten drugi jest z reguły wyjątkowo jednowymiarowy, a jego motywacja wątła i mało przekonująca. Ciekawą definicję czarnego charakteru i antagonisty podrzuca serwis Tvtropes.org. Według nich ten pierwszy jest sprawą konfliktu, który obserwujemy. Z kolei ten drugi jest sprawcą konfliktu, stoi w opozycji do bohatera, ale przy okazji, co już było przytoczone, nie musi być głównym złym. Istotnym elementem tej całej układanki, który dodatkowo utrudnia nam zadanie, jest to, że czarny charakter może stać się antagonistą i odwrotnie. W zasadzie jeden bohater może się zmieniać na tyle, że spokojnie trafi do każdej z kategorii i to w ramach tej samej historii.

Obserwowanie starcia między bohaterem i jego antagonistą może być pasjonujące. Na tym m.in. opiera się sukces “Nędzników”. Patrzymy na to, co dzieje się z Javertem i Jeanem. Kibicujemy temu drugiemu, ale przecież Javert nie jest zły. Nie robi tego dla przyjemności. Inaczej postrzega sprawiedliwość niż Jean. Ścierają się, a w pojedynku jeden na jednego ciężko stwierdzić, kto ma rację.

Dlaczego to takie ważne?

Podział na kilka kategorii postaci jest istotny przede wszystkim dlatego, że pozwala nam lepiej zrozumieć bohatera oraz z miejsca kategoryzuje nastawienie w jego kierunku. Widzowie muszą wiedzieć z kim sympatyzować. Co ważne tworząc antybohatera możemy zrobić z niego skończonego dupka – na pierwszy rzut oka – ale starczy, że dorzucimy do jego zbioru cech kilka takich, które wzbudzają sympatię i już widzowie są “kupieni”. Oprócz tego liczy się konsekwencja. Obserwując zachowanie i działanie poszczególnych postaci lubimy, jak łańcuch przyczynowo-skutkowy jest logiczny. W teorii zakładamy, że działamy w oparciu o zasady logiki, więc chcemy, aby tak samo postępowali bohaterowie. Dlatego potrzebna jest konsekwencja w zachowaniu postaci i unikanie rozwiązań skrajnych. Jeżeli Joker nagle zacznie adoptować małe kotki, aby znaleźć im dom po tym, jak przez większość filmu chciał spalić cały świat ot tak, to straci na wiarygodności. Co innego, gdyby adoptował te kotki, aby je zabić.

Jest to w końcu ważne ze względu na to, że rzuca mną po pomieszczeniu, gdy ktoś wrzuca wszystkich do jednego worka. Nie róbcie tak, bo za każdym razem jak ktoś tak robi, to gdzieś na świecie ginie miś Koala. A one przecież są takie słodkie.

PS. Podane przykłady bohaterów to przykłady oparte o ich pierwotny wizerunek mające na celu ukazanie o co mi chodzi. Jak słusznie zauważył w swoim komentarzu Łukasz np. Wolverine zmienił się i to bardzo, podobnie Loki.

  • Przeczytaj serię Loki: Agent of Asgard, to pewnie zmienisz zdanie co do Lokiego – jego rola się od czasu odrodzenia dość znacząco zmieniła 😉 Natomiast Wolverine już raczej przeskoczył w stronę bohaterskich herosów, bo odkąd założył szkołe, to przestał mordować bez wyraźnego powodu i generalnie się ogarnął (ale wiadomo, zależy to bardziej od scenarzysty)

  • Przeczytaj serię Loki: Agent of Asgard, to pewnie zmienisz zdanie co do Lokiego – jego rola się od czasu odrodzenia dość znacząco zmieniła 😉 Natomiast Wolverine już raczej przeskoczył w stronę bohaterskich herosów, bo odkąd założył szkołe, to przestał mordować bez wyraźnego powodu i generalnie się ogarnął (ale wiadomo, zależy to bardziej od scenarzysty)

    • Tak, jak weźmiemy pod uwagę ewolucję postaci to jak najbardziej. Dlatego klasyfikacja jest trudna w przypadkach bohaterów, którzy występują w serii/seriach, a opisywaniem ich przygód zajmują się kolejni scenarzyści. Bardziej chodzi mi o to, aby nie wrzucać do jednego worka antybohatera, czarnego charakteru i antagonisty, czyli założenia, że czarny charakter to antybohater, a antybohater jest z gruntu zły. Podobnie jak antagonista.

      PS. Wolę Logana w wersji anty. Tak mam 🙂

  • Filmy Scorsese są wypełnione trudnymi do rozróżnienia typami postaci. Do Nicky’ego Santoro raczej nie mamy wątpliwości, ale co z Wilkiem z Wall Street 🙂 ? Lubię twórców, którzy unikają oczywistości.

    • Wilk to dobry przykład. W sumie też antybohater. Choć robi źle, to i tak wszyscy w kinie mu kibicują. Może przez to, że jest zabawny 🙂

  • Czyli trzeba wziąć pod uwagę dwie rzeczy: czyny (dobre/złe) i pobudki (dobre/złe, przy czym do worka “złe” wrzucam też te neutralne), i wtedy:
    – dobre czyny + dobre pobudki = bohater
    – dobre czyny + złe pobudki = antybohater
    – złe czyny + złe pobudki = czarny charakter
    – złe czyny + dobre pobudki = antagonista

    ^^

    • Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć 😉 Przy czym, aby nie było tak prosto, to antagonista może też mieć: dobre czyny + dobre pobudki, bo po prostu stoi w opozycji np. do głównego bohatera, ale jego działania nie muszą być złe, ale są czymś, co napędza spór między bohaterami 😉