Dlaczego ludzie ciągle chcą mieszkać w Gotham City?

Nawet mając superbohaterów w miejscu, do którego najczęściej nie dochodzi światło słoneczne, możecie się zastanawiać czy z mieszkańcami miast takich jak Gotham City czy Nowy Jork jest wszystko w porządku. Przecież na zdrowy chłopski rozum, jakim trzeba być chorym pojebem, idiotą, jednostką niespełna rozumu, aby mieszkać w miejscu, które albo wybucha, albo jest terroryzowane przez jednostki o proweniencji szalonych cyrkowców. Albo i to, i to. Przecież to się nie trzyma kupy.

Być może tak właśnie jest, że to się nie trzyma kupy, jednak nie byłbym sobą, gdybym nie starał się odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie. Dlaczego mieszkańcy komiksowych miast nie wyniosą się w inne, bezpieczniejsze, miejsca. Na przykład w Bieszczady. Hodować nerkowce.

Optymizm

Zacznijmy od tego, że w wielkim uproszczeniu wszyscy jesteśmy optymistami. Wynika to z tego, że natura jest mądra. My jesteśmy głupi, ale natura jest naprawdę mądra. Żebyśmy nie zwariowali lub nie usiedli w kącie ssąc kciuka zamartwiając się o wszystko, natura wyposażyła nas w mechanizm, z którego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Może słowo mechanizm nie jest najszczęśliwsze, ale potraktujcie to jako skrót myślowy. Wszystko bowiem sprowadza się do tego, jak postrzegamy rzeczywistość. O co chodzi? W pierwszej kolejności o tzw. optymizm porównawczy. Jest to jeden z fenomenów pojawiających się w badaniach psychologicznych.

Naukowcy opisują optymizm porównawczy w taki sposób, że bardzo często ryzyko wystąpienia w naszym życiu różnych negatywnych zdarzeń (na przykład wypadki lub strata pracy) oceniamy jako niższe, niż ryzyko wystąpienia tych samych zdarzeń w życiu innych ludzi. Działa to też w drugą stronę, czyli wyżej oceniamy szanse wystąpienia w naszym życiu różnych pozytywnych zdarzeń niż ma to miejsce u innych. Idę o zakład, że przynajmniej raz w życiu można każdego z nas złapać na podobnym myśleniu. Przecież już myśląc o ubezpieczeniu na życie wiele osób z niego rezygnuje, bo przecież jakie jest prawdopodobieństwo, że to właśnie my będziemy musieli z niego skorzystać? Lub jak reagowaliście oceniając prawdopodobieństwo uczestnictwa w wypadku kolejowym czy samochodowym.

Optymizm porównawczy to jednak zjawisko, które ciągle ma swoje tajemnice. Na przykład nie wiadomo do końca, co za nie odpowiada. W obu wypadkach bowiem może dojść do skrajności, czyli na przykład przecenienia własnych możliwość. Uznania, że mogę zrobić wszystko, bo nic mi się nie stanie lub prawdopodobieństwo, że coś mi się stanie jest niskie. Jednym z wyjaśnień jest to, że formułując oceny kierujemy się tylko własnym doświadczeniem i to my jesteśmy jedynym punktem odniesienia:

Koncepcja ta zakłada, że dokonując porównawczej oceny ryzyka lub szans jednostka raczej nie porównuje swojej sytuacji z sytuacją innych ludzi. Koncentruje się ona (niemal) wyłącznie na własnej sytuacji (por. Weinsten i Lachendro, 1982) i formułuje oceny, biorąc pod uwagę przede wszystkim przychodzące jej do głowy absolutne (bezwzględne) oceny własnego ryzyka lub własnych szans. Informacje dotyczące cudzego ryzyka i cudzych szans są w zasadzie ignorowane. Zgodnie koncepcją egocentryczną ludzie ujawniają porównawczy optymizm dotyczący zdarzeń niepożądanych po prostu dlatego, że sądzą, iż są one mało prawdopodobne w ich własnym przypadku, natomiast porównawczy optymizm dotyczący zdarzeń pożądanych – ponieważ sądzą, iż są one w ich własnym przypadku bardzo prawdopodobne. – Kornel Świątnicki, Agnieszka Barakowska, Maja Kiżys “Fokalizm (vs egocentryzm) a porównawczy optymizm”

To tylko jedno z wytłumaczeń. Tych jest więcej, bo i samych koncepcji optymizmu jest więcej, a ten porównawczy jest tylko jedną z opcji. No dobrze, ale jak optymizm w tej czy innej formie i działanie ludzkiego mózgu może wyjaśnić to, że mimo tego, iż pół miasta zostało zniszczone podczas starcia dwóch kosmitów nadal chcecie w tym mieście mieszkać? Bardzo prosto moi drodzy. Znowu zaczyna działać natura. Zapnijcie pasy, bo schodzimy poziom niżej.

Joker
Jaka jest szansa, że spotkacie go na ulicy?/Fot. Warner Bros.

Radosne neurony

Śmierć człowieka to tragedia. Każdy z nas radzi sobie z nią inaczej. W sumie jak z każdym traumatycznym przeżyciem. Może to zabrzmi brutalnie, ale po atakach na WTC 11 września 2001 mieszkańcy Nowego Jorku stali się świetnym obiektem badawczym. Oto ich ukochane miasto dotknęła ogromna tragedia. Tragedia, dzięki której mogliśmy się dowiedzieć czegoś nowego o nas samych. My ją oglądaliśmy na małych ekranach, a oni tam byli. Na miejscu. Widzieli wieże, które runęły.

We wrześniu 2001 rozpoczęto badania, których celem było sprawdzenie, jak kształtują się wspomnienia mieszkańców dotyczące tych wstrząsających wydarzeń. Pierwszą rzeczą, która rzuciła się naukowcom w oczy był fakt, że choć wspomnienia były świeże, a opowieści badanych bardzo obrazowe, to przy okazji pełne były też przekłamań. Istotne z punktu widzenia tego tekstu jest to, że nie były to przekłamania intencjonalne. Niestety – a może stety – zjawisko postępowało z czasem. W przeprowadzonej rok po atakach ankiecie wspomnienia były zgodne tylko w 63% z tymi, które badani zadeklarowali zaraz po atakach. Dodatkowo wspomnienia stały się bardziej ogólne, mnożyły się nowe przekłamania. Można to wytłumaczyć:

Wspomnienia są podatne na nieścisłości, częściowo dlatego, że obwód neuronalny odpowiedzialny za zapamiętywanie epizodów z przeszłości nie wyewoluował dla samej pamięci a raczej podstawowym jego zadaniem jest projektowanie przyszłości na podstawie wspomnień. System ten nie jest zaprogramowany, aby wiernie odtwarzać zdarzenia z przeszłości, ale raczej po to by elastycznie konstruować scenariusze dotyczące przyszłości. W rezultacie pamięć podlega również procesom rekonstrukcji tak, że niektóre szczegóły zostają usunięte a inne dodane. – Rafał Rygula “Wszechświat”, t. 115, nr 1–3/2014 TYDZIEŃ MÓZGU 31

Idąc dalej okazało się, że również myśląc o przyszłości idealizujemy to, co się wydarzy. Za wyobraźnię o przyszłości odpowiada przede wszystkim hipokamp. I choć myślimy o rzeczach złych czy przygnębiających, to jednocześnie więcej czasu zajmują nam – na szczęście – rzeczy przyjemne. Dlatego jak wspominamy porażki, to raczej staramy się je analizować i doszukiwać się ich pozytywnych stron. To wszystko jest bardzo logiczne, bo gdybyśmy zachowywali się odwrotnie, to niechybnie byśmy zwariowali. Choć musicie też wiedzieć, że badania nad neurobiologią optymizmu prowadzone są od niedawna, dlatego nie mamy odpowiedzi na wszystkie pytania, dlaczego ludzie zachowują się tak a nie inaczej.

Sfera psychologiczna opisana powyżej – choć nie traktujcie tego jako źródła naukowego, bo tylko zaznaczam pewien temat, a jak kogoś to bardzo interesuje to polecam artykuły linkowane w tekście – może tłumaczyć zachowania mieszkańców komiksowych miast. Pod warunkiem, że przełożymy na nich własne zachowania. To wszystko wiąże się z kolejnym zagadnieniem. Z efektem potwierdzenia.

Inteligentni ludzie wierzą w dziwne rzeczy, ponieważ potrafią inteligentnie bronić swoich przekonań, które uzyskali w mało inteligentny sposób. – Michael Shermer

Nie jest tak źle, jak wygląda

Efekt potwierdzenia sprowadza się do tego, że, gdy poszukujemy informacji często zapamiętujemy je w sposób selektywny. Dodatkowo interpretujemy je błędnie. Szczególnie w sytuacjach, które wzbudzają nasze silne emocje. Oznacza to tyle, że na przykład jeżeli jesteście przeciwnikami aborcji, to szukacie informacji w źródłach, które potwierdzają to, co sami myślicie na ten temat. To z kolei powoduje, że jesteśmy w stanie przyjąć za pewnik nawet te dowody, które budzą wątpliwości. Świetnym przykładem jest temat starcia między zwolennikami i przeciwnikami szczepień. Wczytajcie się kiedyś w to, jak swoje racje argumentują. Zresztą polityka też jest dobrym przykładem. Bolesnym, ale bardzo pouczającym, jeżeli na chwilę “odłożycie na półkę” swoje przekonania polityczne i sympatie.

Star City
Star City czeka remont/Fot. DC Comics

Przekładając to na komiksy może się po prostu okazać, że przeciętny mieszkaniec Gotham czy marvelowskiego Nowego Jorku zwyczajnie nie uważa tego miasta za bardziej niebezpieczne niż inne. W starciu z mieszkańcem Metropolis będzie wręcz uważać, że jego miasto jest bezpieczniejsze, bo zamiast kosmitów często ma do czynienia z wersją “bezpieczniejszą”, czyli złoczyńcami, którym bliżej do klasycznych gangsterów. Jeżeli mieszkańcy uważają, że ich życie w Gotham jest mimo wszystko dostatnie, to nawet mają twarde dowody, na przykład na temat liczby morderstw, będą starać się skupiać tylko na tym, co potwierdza ich przekonanie, że Gotham to ciągle dobre miasto do życia.

Zresztą badania potwierdzające ten mechanizm przeprowadzono na Uniwersytecie Stanforda. Cała seria eksperymentów sprowadzała się do sprawdzenia zachowania zwolenników i przeciwników kary śmierci. Badani otrzymali do przeczytania dwa opisy badań:

  • Porównania wskaźników przestępczości w stanach z wprowadzoną i z zakazaną karą śmierci.
  • Porównania wskaźników przestępczości przed i po wprowadzeniu kary śmierci.

Gdy je przeczytali musieli odpowiedzieć, czy ich opinia na temat kary śmierci się zmieniła. Później otrzymywali jeszcze bardziej szczegółowe dane i proszono ich o odpowiedź, czy są one wiarygodne. Połowie badanych powiedziano, że pierwsze badanie wskazuje na skuteczność kary śmierci, a drugie na jej nieskuteczność. Drugiej połowie badanych powiedziano na odwrót. Oczywiście nie mówiono im, że to, co czytają zostało sfabrykowane. Jaki był pierwszy efekt? Taki, że faktycznie udało się wpłynąć na ich punkt widzenia. Jednak wszystko się zmieniło, gdy uczestnicy mogli przeczytać, jak przeprowadzane były badania. Wtedy praktycznie wszyscy wrócili do swojego “naturalnego” środowiska. Żadne dowody nie miały już znaczenia, a badani uzasadniając swój punkt widzenia wskazywali tylko na elementy, które go potwierdzają. Resztę traktowali jak powietrze.

Ludzie

Miejsce, w którym żyjemy to też historia. Przyzwyczajenia. Lokalny patriotyzm. Czasami naszego zachowania nie da się wyjaśnić badaniami. Decyzje, które podejmujemy w momencie, w którym je podejmujemy, uważamy za racjonalne. Inaczej byśmy ich nie podejmowali. Może to być podyktowane różnymi rzeczami. Na przykład przekonaniem, że ja jeden mogę coś zmienić. Mogę walczyć o to, aby było lepiej. I choć brzmi to naiwnie, to na każdym kroku widać przykłady takiego myślenia. Koronnym dowodem jest na przykład świetny film dokumentalny “Białe hełmy”, w którym można zobaczyć codzienną pracę ochotniczej formacji obrony cywilnej w Syrii. Ludzie ci mogli uciec. Mogli mieć to wszystko gdzieś. Jednak zostali w regionach dotkniętych wojną i pomagają innym, bo wierzą, że każdy zasługuje na pomoc i że sytuacja może się zmienić.

Powyższa scena z przemówieniem Bruce’a Wayne’a obrazuje to, co mam na myśli. Dodatkowo człowiek jest tak dobrze skonstruowany, że potrafi się przystosować do większości sytuacji. Przestępstwa stają się normą. Przeszkadzają nam, ale mogą stać się elementem naszego codziennego życia. Kiedy Chicago zalała fala przemocy w czasach prohibicji mieszkańcy miasta nie wyprowadzili się. Powody były różne – również to, że Al Capone wcale nie był przez wszystkich postrzegany jako ktoś zły – ale ostatecznie niewiele osób zdecydowało się opuścić miasto.

Kończąc i tak nigdy nie dowiemy się, jak to jest mieszkać w Gotham City, ale choć na pierwszy rzut oka zachowanie mieszkańców może wydawać się irracjonalne, to w ostatecznym rozrachunku okazuje się być całkiem mocno zasadzone w rzeczywistości.

Sprawdź również:

Oto odpowiedź, dlaczego nikt nie wie, że Clark to Superman He-Man - najpotężniejszy pacyfista wszechświata
Total
23
Shares