Historia Grace Marks. Potwór czy niewinna kobieta?

Jest lipiec 1843 roku. Na farmie należącej do Thomasa Kinneara jest spokojnie. Nie tak jak zwykle. Jest to spokój pełen napięcia. Przepełnione jest nim powietrze. Napięciem i śmiercią. Właściciel farmy oraz jego kochanka, a przy okazji gosposia, Nancy Montgomery nie żyją. Thomas ginie od postrzału, a Nancy zostaje uderzona w głowę i uduszona.

Winni mordu zostają odnalezieni. Grace Marks lat 16 i James McDermott lat 20. Pracownicy Kinneara, którzy po dokonaniu morderstwa uciekają z miejsca zbrodni wcześniej okradając swojego pracodawcę. Od początku śledztwa para była głównymi podejrzanymi. Pojawił się jednak problem.

Kto zabił?

Historia Grace Marks elektryzuje tych, którzy o niej słyszeli. Osób, które będą mogły się spierać przy herbacie lub trunkach wyskokowych na temat tego, czy Grace faktycznie była diabłem w skórze kobiety czy może była niewinna będzie więcej za sprawą serialu Netflixa zatytułowanego “Grace i Grace”, który powstał na podstawie powieści Margaret Atwood. Jest się czym ekscytować i o co spierać, bo tak naprawdę nigdy się nie dowiemy, kto ma rację.

Główna bohaterka tego tekstu, Grace Marks, była piękną, 16-letnią imigrantką z Irlandii. Urodziła się w Ulsterze. Jej ojciec był pijakiem i okrutnikiem, a matka zmarła na statku płynącym do ziemi obiecanej. Podobnie jak wielu jej rodaków przybyła do Kanady w poszukiwaniu lepszego życia. I z początku wszystko wskazywało na to, że faktycznie to lepsze życie odnajdzie. Szybko znalazła pracę, zaczęła zarabiać na swoje utrzymanie, ale jak to zwykle w życiu bywa nie wolno się przyzwyczajać. Sytuacja może zmienić się diametralnie w mgnieniu oka. Tak też się stało z Grace Marks. Jej, wydawać by się mogło, idealne życie nagle wywróciło się do góry nogami.

Marks i McDermott pracowali na farmie od kilku tygodni. Tak jak napisałem na samym początku byli głównymi podejrzanymi, ale nie to spędzało sen z powiek przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. W trakcie śledztwa nie potrafili oni bowiem określić czy obie strony były jednakowo winne. Podejrzewano, że Marks i byłego kanadyjskiego żołnierza łączyły relacje z gatunku tych nazywanych romantycznymi, ale i to nie było do końca pewne. Szybko złapani w Lewiston w stanie New York zostali przewiezieni do Toronto, gdzie odbył się proces.

Pojawiły się wątpliwości czy oskarżona była chętna, czy niechętna morderstwu. – z fragmentu relacji dziennikarza gazety “Examiner”, która szczegółowo relacjonowała proces.

Choć było faktycznie było wiele wątpliwości wyrok był jednoznaczny. Kara śmierci. Dla McDermotta za morderstwo pierwszego stopnia, a dla Marks za współudział. Mężczyzna zawisł, ale ciągle pozostawała sprawa Marks, której kat ostatecznie życia nie odebrał. Dlaczego? Skorzystano z prawa łaski. Przede wszystkim ze względu na młody wiek kobiety. Tym samym karę śmierci zamieniono na dożywocie. Wątpliwości nie zniknęły, a sprawa Marks nadal ekscytowała opinię publiczną, która od początku była podzielona.

Morderczyni?

Sprawa morderstwa ekscytowała ludzi nie tylko z powodu osoby Grace Marks, która w trakcie śledztwa i podczas procesu bardzo przekonująco “weszła” w rolę ofiary, która na domiar złego mało pamięta. Ekscytujący byli sami zamordowani. W końcu mieliśmy do czynienia z mezaliansem. Tym samym dziennikarze mieli używanie, bo w jednej sprawie pojawiły się jednocześnie:

  • Wspomniany mezalians bogatego dobrze sytuowanego mężczyzny i jego służącej,
  • Seks,
  • Przemoc,
  • Morderstwo,
  • Tajemnica,
  • Fura, a nawet dwie fury, wątpliwości już po samym morderstwie.

Atmosferę podgrzewały też, jak mawia Tomasz Hajto, detale. Takim detalem jest choćby fakt, że Marks w trakcie procesu ubrana była w stroje należące do Nancy Montgomery. Dodatkowo według relacji świadków nie przejawiała zbyt wiele emocji. Przynajmniej nie tych, które byłyby oczekiwane od kogoś, kogo życie może się wkrótce skończyć. Krążyły plotki, że nie darzyła Nancy gorącym uczuciem, co dla niektórych miało być dowodem jej winy. Dodatkowo zeznania obojga różniły się od siebie. Przedstawiali dwie sprzeczne wersje historii. Przy okazji żadna nie wskazywała na to, że ktoś z tej dwójki jest niewinny.

Grace Marks
Tak prezentowano Grace i Jamesa

Przykład? Proszę bardzo. Według Marks jej partner powiedział jej, że ma zamiar zamordować właściciela farmy po tym, jak ten go zwolnił. Grace twierdziła, że McDermott został zwolniony, bo nie wywiązywał się dostatecznie ze swoich obowiązków. Miał siłą wymusić pomoc Grace w morderstwie. Ta próbowała uciekać, ale jeżeli jej wierzyć James groził jej bronią i tym samym śmiercią. Jednym z dowodów popierających tę wersję miała być kula, którą znaleziono w kuchennych drzwiach.

Czytałam ją kiedy miałam 17 lat i już wtedy starałam się uzyskać prawa [do ekranizacji – przyp. Ja], było to coś, czego nie mogłam się pozbyć z głowy. – scenarzystka serialu “Grace i Grace” Sarah Polley o tym, dlaczego sięgnęła po książkę Margaret Atwood.

Jak prezentowała się wersja McDermotta? Według niego Grace miała go prowokować. Robił z niej inicjatorkę, która uważała go za tchórza. Tym samym to nie James miał być głównym winnym całego zajścia. Twierdził na przykład, że choć faktycznie uderzył Nancy w głowę, to życie odebrała jej Grace Marks. Dziewczyna miała udusić gospodynię za pomocą fragmentu tkaniny z własnego ubrania. Tym samym oboje nie uważali, że są niewinni, a raczej prezentowali się w tej samej roli. Osoby, którą zmuszono do współudziału.

Obsesja

Margaret Atwood zainteresowała się sprawą Grace Marks po przeczytaniu książki “Life in the Clearings versus the Bush” autorstwa Susanny Moodie. Kanadyjska pisarka opisała całą sprawę w 1853 roku. Problem w tym, że była to jedyna większa publikacja na temat morderstwa, a jak się później okazało była to też publikacja pełna nieprawdziwych informacji. Atwood podobnie jak Polley nie mogła się jednak uwolnić od tej historii. Zaczęła zbierać materiały do własnej książki.

Krążyło co najmniej kilka historii o Grace Marks, często były sobie przeciwstawne. Nikt nie wiedział, czy rzeczywiście zabiła. W tym feralnym dniu w domu znajdowały się cztery osoby. Dwie zamordowano, jedną powieszono po procesie, a ona była czwarta. Nigdy nie powiedziała, co się tak właściwie wtedy stało. – Margaret Atwood

Książka Atwood nie miała na celu rozwiać wątpliwości. To jest niemożliwe. To, co naprawdę fascynuje w tej historii to fakt, że sprzeczne narracje sprawiają, iż nasze zdanie formuje się w zależności od tego, co bierzemy pod uwagę. Tego, jak słuchamy, co jest dla nas ważne. Nas, zwykłych ludzi, choć często zaprzeczamy, fascynują mordercy. Ich motywacje, to kim są, czy faktycznie zabili.

Kiedy jakiegoś morderstwa dokonuje kobieta i mężczyzna, ludzie przeważnie zachowują się bardzo podobnie. Wszyscy zgadzają się, że mężczyzna jest winny, ale w przypadku kobiety są już podzieleni. – Margaret Atwood

Wspomniany przez Atwood podział już w trakcie procesu wynikał nie tylko z powodu tego, kto zginął i jaki był status społeczny tych, których o to morderstwo podejrzewano. Płeć Grace Marks była bardzo istotna, bo w XIX wieku kobieta nie była postrzegana jako ktoś, kto jest zdolny do brutalnego morderstwa. Brutalami byli mężczyźni. Było to widoczne w relacjach dziennikarzy. Zwracano uwagę na przykład na urodę Grace, teoretyzowano, czy faktycznie ktoś tak młody i piękny – czytajcie niewinny – mógłby dopuścić się tak okrutnej zbrodni?

Wynikało to na przykład z tego, że koncept kobiety zdominowanej przez mężczyznę był czymś w co byli gotowi uwierzyć ówcześni obserwatorzy. Tak twierdzi na przykład profesor Susan E. Houston z Uniwersytetu York w Toronto. Według niej wersja Grace Marks była po prostu łatwiejsza do przyswojenia. Wpisywała się w to, jak postrzegana była kobieta.

Sarah Gadon
Sarah Gadon jako Grace Marks/Fot. Netflix

Teorie

Marks spędziła w więzieniu prawie trzydzieści lat. Przez jakiś czas przebywała też w zakładzie dla obłąkanych. Tam miała doświadczyć przemocy oraz wykorzystywania. Ostatecznie wróciła do więzienia i przez ten czas utrzymywała swoją wersję wydarzeń. Przy okazji nie wszystko pamiętała, ale za każdym razem jak z kimś rozmawiała sprawiała wrażenie osoby z pogodzonej ze swoim losem, delikatnej, która spokojnie opowiadała o tym, co wydarzyło się w lipcu na farmie Kinneara.

Jej rozmówcy, ale i postronni obserwatorzy mieli swoje teorie na temat całej sprawy. Najpopularniejsze były cztery, które przez lata przechodziły z ust do ust:

  • Pierwsza, bardzo popularna, mówiła o tym, że Marks była chora psychicznie, cierpiała na schizofrenię. W dniu morderstwa miała przeżyć załamanie i działać pod wpływem choroby. Zwolennicy na poparcie tej tezy wskazywali fakt, że przebywała w zakładzie dla obłąkanych.
  • Druga była związana z pierwszą. Mianowicie Grace Marks miała udawać chorobę psychiczną.
  • Trzecia teoria mówiła, że Marks była nie tyle chora psychicznie, co opętana przez ducha jej zmarłej przyjaciółki, Mar Whitney. Teoria o opętaniu znajdywała zwolenników dlatego, że ci nie potrafili uwierzyć jak taka spokojna i grzeczna kobieta mogła dopuścić się mordu inaczej niż pod wpływem złego ducha.
  • Czwarta teoria jest interesująca, bo sugeruje, że to nie Mary Whitney zmarła, a Grace Marks. Tymczasem to Whitney miała się podawać za Marks.

Bez względu na wszystkie wersje fakty są takie, że po wyjściu z więzienia Marks wyjechała do Stanów Zjednoczonych i słuch po niej zaginął. Nim to nastąpiło przed wyjściem z więzienia zadano jej 27 pytań, które wtedy były zadawane każdemu zwalnianemu z więzienia. Dwudzieste trzecie pytanie brzmiało:

Co było główną przyczyną twoich nieszczęść i co było bezpośrednią przyczyną przestępstwa, za które zostałaś wysłana do więzienia?

Odpowiedź Grace była spokojna i lakoniczna:

Fakt, że zostałam zatrudniona w tym samym domu z przestępcą.

Do samego końca trzymała się swojej wersji. Czy prawdziwej? Nikt tego się nigdy nie dowie.

Total
27
Shares
  • Intrygująca historia, dla której lepszego poznania i wyrobienia własnego sądu na jej temat warto byłoby zapoznać się z dziełem Atwood i/lub serialem. Chociaż odpowiedź na pytanie, kto zabił i kim w rzeczywistości jest Grace Marks, jest niemożliwa, z pewnością dociekania na ten temat dostarczą wielu emocji.