Jak czytanie książek wpływa na człowieka?

Zapewne pamiętacie łańcuszek, w którym trzeba było wypisać 10 książek, które wpłynęły na nasze życie. Sam zrobiłem wyjątek i wypisałem swoje 10 pozycji, ale przy okazji zauważyłem, że jak to zwykle z łańcuszkami bywa gdzieś uleciało jego pierwotne założenie. Zamiast 10 książek, które na nas wpłynęły i zmieniły nasz światopogląd, odcisnęły na nas swoje piętno, najczęściej pojawiały się książki, które po prostu uważamy za ulubione. W tym momencie powiedziałem sobie, że zgodnie z zasadą jaka przyświeca temu blogowi nie wyjdziecie z tego miejsca głupsi – no chyba, że Wam na to pozwolę – a wręcz przeciwnie. Po lekturze tego tekstu będziecie prawie tak mądrzy jak ja, choć musicie pamiętać, że w tym wypadku prawie robi ogromną różnicę. Będziecie po prostu mądrzejsi o wiedzę na temat tego, jak czytanie książek wpływa na nasz mózg i nasze zachowanie w przyszłości.

Wszystko zaczyna się w głowie

Charles Bell: Anatomy of the Brain
Fot. Flickr.com/Shaheen Lakhan – Charles Bell: Anatomy of the Brain

Podobnie jak ma to miejsce w przypadku relacji muzyki z charakterem człowieka, czytanie ma niebagatelne znaczenie na kształtowanie naszego zachowania czy tego, jak postrzegamy świat. Badania prowadzone od wielu lat na temat aktywności mózgu podczas czytania dowodzą, że od samego początku, gdy jako małe szkraby jesteśmy raczeni bajkami na dobranoc, nasz mózg żywi się tymi informacjami wpływając na to, jak zachowa się w przyszłości. Okazało się na przykład, że istnieje silna konotacja między słowami, które czytamy, a reakcją mózgu na ich znaczenie. Wyjaśnili to w 2006 roku badacze z Hiszpanii, którzy wyniki swoich obserwacji opublikowali w magazynie NeuroImage. Badanie było bardzo proste. Oto jego uczestnicy dostali do przeczytania tekst, w którym pojawiały się słowa o neutralnym charakterze zaraz obok słów, które opisywały zapachy. W momencie czytania tych drugich u ludzi uaktywniały się te części mózgu, które uaktywniają się, kiedy faktycznie czujemy jakiś zapach. Jakby tego było mało podobnie jest w sytuacji, gdy przed oczami pojawia się nam jakaś metafora. Dajmy na to, że w książce czytacie fragment:

Jego dłonie były jedwabiście gładkie.

Nie widzicie tego, ale gdybym użył na Was całego magicznego oprzyrządowania do badania aktywności mózgu okazałoby się, że czytając to zdanie uruchomiły się rejony odpowiedzialne za odbieranie wrażeń czuciowych. Mało? To co powiecie na to, że czytanie na temat jakiegoś doświadczenia jest dla mózgu praktycznie tym samym, co przeżywanie tego wydarzenia naprawdę. Profesor psychologii poznawczej, Keith Oatley, mówi o tym tak:

Czytanie kreuje bardzo żywą symulację rzeczywistości. Działa na umysł czytającego tak, jak działają symulacje komputerowe.

Oczywiście im dokładniejsze opisy, bogatsze słownictwo, ciekawe i dobrze opisane sytuacje, tym nasza symulacja, a tym samym stymulacja, staje się lepsza. Fascynujące jest to, że emocjonalne związanie się z bohaterami też jest zupełnie normalne i wynika z tego, że czytając mózg stara się zrozumieć motywacje bohaterów. Zwróćcie uwagę na to, że można złapać się na tym, iż zastanawiamy się, jak dana postać może postąpić. Dzielimy z nią frustracje, radości, czy wręcz czujemy do niej niechęć, gdy podejmuje decyzje, które nam się nie podobają.

Mózg jak z plasteliny

Wspomniany profesor Oatley razem z psychologiem Raymondem Marem z York University w Kanadzie przez kilka lat prowadził eksperymenty związane z tym, co się zmienia w człowieku, gdy czyta. Razem z innymi naukowcami doszli do wniosku, że na przykład:

  • osoby czytające beletrystykę w przyszłości stają się bardziej empatyczne, zwracają większą uwagę na ludzi
  • dzieci czytające od najmłodszych lat w przyszłości lepiej są w stanie wyciągać wnioski z sytuacji, które obserwują

Przy tym drugim punkcie jest jedna ciekawostka. Tak samo, jak książki na mózg młodego dziecka działają filmy, ale, co ciekawe już telewizja mózgu nie rozwija choć teoretycznie też wpływa na odbiorcę obrazem. Skomplikowane relacje między bohaterami powieści pozwalają nam na lepsze zrozumienie innych ludzi w prawdziwym życiu. Książki tym samym stanowią nie tylko przyjemność, ale i swego rodzaju poradnik dla naszego mózgu.

Mózg - jedzenie
Flickr.com/Ginny – nie o takie jedzenie mi chodzi

Dobrze, ale co z tą plasteliną? To, że w wyniku czytania nie zmienia się tylko nasz sposób postrzegania różnych rzeczy, ale zmienia się wręcz “wygląd mózgu”. Regularne czytanie sprawia, że nawet w fazie spoczynku części odpowiedzialne za czytanie wykazują aktywność taką, jak w chwili czytania. Sam mózg zostaje na kilka dni przeprogramowany, a połączenia nerwowe stają się bardziej efektywne. Gregory Berns z Emory University’s Center for Neuropolicy zauważył podczas swoich badań, że wrażenia związane z czytaniem sprawiają, że w pewnym sensie mamy okazję na przeniesienie się w ciało protagonisty.

Wiemy już, że dobre historie potrafią umieścić nas – mówiąc w przenośni – w butach innej osoby. Dowiedzieliśmy się również, że coś może się zmienić również w zakresie biologii.

Skan mózgu
Flickr.com/deradrian

Berns ze swoim zespołem odkrył bowiem, że zmiany w mózgu po lekturze utrzymują się kilka dni i nie wyklucza, że czytanie ukochanych książek może mieć na nas zdecydowanie większy wpływ niż tylko chwilowa przyjemność wynikająca z obcowania z dobrą książką. Może dojść do zmiany całej biologii mózgu. To prowadzi do jeszcze jednej konkluzji. Warto czytać jakąś książkę kilka razy. Skoro to, co czytamy wpływa na nasze emocje i przekazuje do mózgu cenne informacje, to wielokrotne czytanie tego samego potęguje ten efekt.

W tym miejscu warto w końcu wspomnieć o sile naszej wyobraźni. Według części naukowców – i ja się z nimi zgadzam – większość ekranizacji naszych ukochanych książek nigdy nie zostanie przez nas uznane za idealne. Wiecie dlaczego? Bo nawet najlepsze efekty specjalne zawsze przegrają z wyobraźnią. Dlatego tak ciężko jest sprostać naszym oczekiwaniom, bo nasze wyobrażenia na jakiś temat są zwyczajnie zbyt mocno zakorzenione w nas samych.

Czytać do diabła

Niby wszyscy to wiemy, ale nie widzę żadnego problemu w tym, aby co jakiś czas przypominać, że dobrze jest usiąść z książką i nawet na godzinę zostać kimś innym. To jak zachowuje się nasz mózg jest po prostu fascynujące i stanowi kolejny dowód na to, że książki wpływają na człowieka na wielu płaszczyznach. Dlatego odpuśćcie sobie raz na jakiś czas ulubiony serial czy partyjkę w Destiny. Zamiast tego weźcie książkę. Nakarmcie ten cholerny mózg…

Total
45
Shares
  • Od kiedy mam Kindla (a teraz iPada, Kindla oddałem lepszej połowie :)), czytam zdecydowanie mniej. Jest gorzej. Czytam to, co już przeczytałem i pokochałem again & again (cykl azjatycki Clavella na ten przykład). Ale nie potrafię nie czytać. Choć kiedyś, gdy byłem piękny i młody, nie potrafiłem zasnąć bez przeczytania choćby fragmentu książki. Teraz potrafię.

    • Ja też potrafię. Ostatnio czytam mniej z powodu tego, że dojeżdżam do pracy samochodem. Jak jeździłem komunikacją miejską, to w zasadzie czytałem bez przerwy. Teraz muszę znaleźć trochę czasu, aby skończyć kilka książek, które mam rozgrzebane + ciągle czeka “Saga” do przeczytania 🙂

      • BogiUbogi

        Ja również czytam mniej, ale to głównie dlatego, że nie nadążam z treściami pojawiającymi się w sieci, tyle tekstów i potem już nie ma siły by ruszyć kolejne :).

        “partyjkę w Destiny” Destiny, meh 😛

  • Ja zauważyłem, że miewam różne okresy. Czasami przez dwa miesiące kompletnie nie potrafię dotknąć książki, by przez kolejne dwa połykać tytuł za tytułem. No, chyba że to książka papierowa. Od dwóch lat mam Kindle’a i tak przyzwyczaiłem się do ebooków, że papierowe książki idą mi w ślimaczym tempie. „Worek kości” S. Kinga czytam po kilkanaście stron dziennie, bo rozprasza mnie każde przełożenie strony. 🙂

  • Marcin, świetny tekst! Jestem książkoholikiem, bez książek nie oddycham. Uświadomiłam sobie ostatnio, że mój dzisiejszy światopogląd, sposób odczuwania wielu emocji, czy postrzegania zachowań innych ludzi – zbudowałam właśnie czytając. A teraz mam czas wyciszenia i wracam do wielu ze starych lektur, aby odkryć je na nowo… genialna sprawa, takie zwierciadło dla mnie – widzę zupełnie inne rzeczy w tych książkach, niż kiedyś. Dzięki temu widzę też jak długą drogę swojego rozwoju przebyłam… Fantastyczne zjawisko 🙂

    • Po tym łańcuszku zacząłem czytać na ten temat, sprawdzać, czy faktycznie można mówić o wpływie. Okazało się, że można, a im więcej na ten temat czytałem, tym częściej łapałem się na tym, że “cholera, ale to jest prawda :)”

      • tak, w tym jest nie tylko zależność przyczynowo-skutkowa, ale i magia 🙂 odważę się nawet postawić dziś hipotezę, że przeczytane przez nas książki mogą stanowić lepszą formę opowieści o nas samych, niż najdokładniejszy nawet pamiętnik…

        • Odważna hipoteza, ale nie zaprzeczę, że coś w niej jest 🙂

          • Kamil

            Gdyby tylko pani Kasia wiedziała, że postawiła tezę.

  • Tak, niewątpliwie można mówić o wpływie 🙂 Kiedy robiłam listę (a była to dla mnie przednia zabawa), miałam postanowienie, żeby zrobić ją uczciwie i zdecydować się właśnie na książki, które mnie ukształtowały. Dlatego z listy wyrzuciłam nawet niektóre najbardziej ulubione pozycje, bo nie okazały się wystarczająco “wpływowe”. Poza tym sadzę, że ćwiczenie pt. wybór książek, które mnie ukształtowały, może stanowić znakomity wstęp do innego ćwiczenia. Ćwiczenia, w którym tworzymy mapę swojego wnętrza, opisujemy interior, to kim jesteśmy. Natomiast znajomość siebie, myślę, potrafi znacząco ułatwić życie i podnieść jego jakość, z wielu powodów. Na tym właściwie bazują wszystkie (?większość?) psychoterapie. Ciekawie było spojrzeć na temat od strony fizjologii mózgu. To interesująca perspektywa.

  • Dobry tekst! Bez czytania nie wyobrażam sobie dnia. To najlepsza forma relaksu- ale też, pracy z umysłem, kiedy (jak sam z resztą przytoczyłeś wyniki badań) mentalnie mierzymy się z sytuacjami z książek, dokładnie tak, jakbyśmy mieli z nimi do czynienia w sposób faktyczny i bezpośredni. Swoją drogą, gdzieś mi umknął ten sławny, książkowy “łańcuszek”, prawdopodobnie przez odejście od bloga na kilka tygodni 😉

  • Swistak

    A jak sie ma sprawa z megaprodukcjami audiobookow, gdzie kazdy bohater ma swojego aktora, jak np. W Grze o tron czy trylogii husyckiej Sapkowskiego? Tam mamy do czynienia z tekstem jak w ksiazce ale sa inne dzwieki i muzyka jak w filmie bez obrazu. Bo napisales ze tv nie rozwija a tylko teoretycznie wplywa na odbiorce. A to jest taki zlepek jednego i drugiego.

    • Musiałbym poczytać na ten temat, bo zwyczajnie nie wiem 🙂

      • Swistak

        Jakbyś się czegoś dowiedział to mógłbyś mi tu podac jakieś informacje 😀