Dźwięki popkultury #5: Muzyka w książkach Harukiego Murakamiego

Haruki Murakami oprócz tego, że pisze naprawdę dobre książki, to dodatkowo ubarwia je odniesieniami do muzyki, której jest wielkim fanem. Jak piszę, że jest wielkim fanem, to jestem śmiertelnie poważny. Jego kolekcja płyt liczy tysiące egzemplarzy. W jednym z wywiadów udzielonych kilka lat temu stwierdził, że ma ich prawdopodobnie około 10.000 kopii. Rzecz w tym, że nie jest w stu procentach pewny, ile ich naprawdę jest, bo boi się policzyć. Teraz jest ich pewnie jeszcze więcej. Miejmy nadzieję, że po kupnie słucha tych płyt, a nie uprawia muzycznej wersji tsundoku.

Za orkiestrą jest 15 trębaczy. Dziwne. Bardzo dziwne… I ta dziwność świetnie pasuje do książki. Nie mogę sobie wyobrazić innej muzyki tak dobrze pasującej do historii. Wybrałem “Sinfoniettę” przez to, że to nie jest muzyka popularna. Po publikacji książki muzyka stała się popularna… Seiji Ozawa mi podziękował. Jego nagrania dobrze się sprzedawały – Murakami o wyborze utworu zw. z powieścią “1Q84”

Fani jego twórczości zapewne zauważyli, że w kolejnych książkach pewne motywy powtarzają się z godną pozazdroszczenia regularnością. Oto mamy m.in.:

  • Gotowanie,
  • Tajemnicze przejścia,
  • Coś, co znika,
  • Rozmowy z kotami,
  • Dziwny seks.

W końcu mamy też wspomnianą muzykę. W tych odniesieniach też jest pewna regularność, bo najczęściej w książkach pojawiają się utwory z trzech gatunków, których słucha sam Murakami, czyli:

  • Klasyki,
  • Jazzu,
  • Amerykańskiej muzyki pop.

Oczywiście to nie wszystko, bo pojawia się też rock czy blues, ale najczęściej pisarz odnosi się właśnie do trzech wspomnianych gatunków. Wpływ tych dźwięków na twórczość mistrza z Japonii nie sprowadza się tylko do tego, że o muzyce jest mowa. Niektóre z jego książek “pożyczyły” sobie tytuły od utworów muzycznych. Dobrym przykładem jest “Norwegian Wood”. Wydana w 1987 roku powieść tytuł dzieli ze słynną piosenką The Beatles. Takie powiązanie ma uzasadnienie w fabule. W końcu wydarzenia rozgrywają się w latach 60. XX wieku, a utwór The Beatles powstały w ich połowie staje się automatycznie symbolem całej dekady.

Dziwne rzeczy dzieją się na tym świecie. Nie wiesz dlaczego, po prostu się dzieją. – Haruki Murakami

Haruki Murakami
Murakami bingo!/Rys. Grant Snider

Influencer, czyli po polsku wpływacz

Siła jego poleceń jest tak duża, że realnie odbija się na sprzedaży płyt artystów, o których pisarz wspomina w książce. Kiedy w Japonii pojawiła się powieść “1Q84” sprzedaż płyt z muzyką Leoša Janáčka, a konkretniej sprzedaż “Sinfonietty” poszła mocno do góry. Przez 20 lat udało się bowiem sprzedać w Japonii 6 tysięcy egzemplarzy krążków. Po premierze książki sprzedano kolejnych 6 tysięcy, ale w tydzień, więc różnica spora, podobnie jak wpływ pisarza na konsumenta.

Sam słucha muzyki podczas biegania. Jak będziecie kiedyś biegać w Tokio to możecie przygotować sobie przede wszystkim:

  • “Sympathy for the Devil” The Rolling Stones,
  • Album “Reptile” Erica Claptona.

Podobno przy tym pisarz biega najczęściej. Wracając jednak do książek warto pamiętać o tym, że w powieściach Murkamiego muzyka ma znaczenie nie tylko jako inspiracja dla tytułów. Liczy się dla narracji – np. wspomniana “Sinfonietta” odgrywa istotną rolę dla fabuły. Liczy się symbolika utworów. Murakami jest po prostu przykładem pisarza, u którego jedna sfera kultury kształtuje drugą. Wpływa na nią tak, że być może gdyby nie muzyka jego książki byłyby zupełnie inne. Przykłady odniesień do konkretnych utworów można mnożyć. Dlatego na potrzeby tego tekstu wspomnę o kilku wybranych, bo spisanie całości wymagałoby naprawdę gigantycznej pracy.

  • W “Przygodzie z owcą” można “usłyszeć” na przykład wykony Johnny’ego Riversa, czy intrygującą interpretację motywu z “Gwiezdnych Wojen” w wykonaniu Maynarda Fergusona.
  • W “Zniknięciu słonia” pojawia się Bruce Springsteen z legendarnym “Born in the U.S.A.”, ale i Frank Sinatra z “Night and Day” i Jim Morrison z “Ligh my fire”.
  • W “Na południe od granicy, na zachód od słońca” usłyszycie np. koncerty fortepianowe Liszta obok Talking Heads i “Burning Down the House.”
  • W “Po zmierzchu” jest m.in.: Duke Ellington i “Sophisticated Lady”. Do tego dochodzi Hall and Oates z “I Can’t Go For That.”
  • Z kolei w “Kafce nad morzem” z kolei posłuchacie Cream i “Crossroads” oraz  Sary Bettens z “Little Red Corvette”.

To tylko niektóre z odniesień. Raptem kilka z nich. Jeżeli chcecie posłuchać całego książkowego sountracku, to poniżej macie playlistę. Wyjątkowo nie stworzoną przeze mnie:

Na sam koniec wspomnę tylko, że Murakami swoją miłość do muzyki rozwija dalej. W tym roku pojawiła się książka “Absolutely on Music”, w której Murakami rozmawia na temat muzyki z kompozytorem Seiji Ozawą. Nie wiem, czy pojawi się w Polsce, ale jak ktoś nie chce czekać, to od listopada książka jest już w sprzedaży np. na Amazonie.

Źródło obrazku z Bingo jest tutaj.