Rekulturator #18: Marek i Janek z G. F. Darwin

Jak oni nakręcą film, to nie ma chuja we wsi, a tym bardziej na YouTubie. Grupa Filmowa Darwin, to wprawdzie nie tylko kanał na YT, ale to zdecydowanie ten kanał, który powinniście dodać do swoich subskrypcji. Dlaczego? Bo to, co tam znajdziecie, to zajebisty shit. Towar najwyższej próby, który mnie urzeka profesjonalizmem realizacji, pomysłami i humorem, który kupuję z miejsca. Być może wynika to z tego, że jak się właśnie okazało mamy bardzo zbliżony gust, jeżeli chodzi o popkulturę – choć “All-Star Superman” to Jankowi zapamiętam. Zerknijcie zresztą na ten film:

Więcej podobnych perełek znajdziecie na ich kanale. W ogóle znajdziecie ich w tych miejscach:

Swoich odpowiedzi udzielili Marek Hucz i Janek Jurkowski, którzy z pomocą wielu osób mądrzejszych od nich stworzyli Grupę Filmową Darwin. Ja się z tego bardzo cieszę, wy powinniście się z tego bardzo cieszyć, pani Beata powinna się z tego bardzo cieszyć i pan Zbyszek też. Szczególnie pan Zbyszek, bo coś ostatnio markotny był. To dla was. Od nich. Ode mnie.

1. Ulubiona książka/książki

Marek:

Pojęcia nie mam, za dużo tego. Ale mam pojęcie do czego mam ekstremalny sentyment:

Generalnie uwielbiam jak autor zabiera mnie w jakieś swoje, wewnętrzne, stworzone światy fundując mi takiego kosmicznego rollercoastera.

[g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/ksiazki/najlepsze-sagi-fantasy-cz-1/” linking=”default” size=”l” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#dd6666″]Najlepsze sagi fantasy – lista dla fanów literatury[/g1_button]

 

Janek:

Seria „Autostopem przez Galaktykę” – Nie da się ukryć, że trochę lubię science fiction. I trochę lubię absurdalny humor. Więc umarłem z zachwytu podczas czytania „Autostopem”. Lata temu widziałem film na podstawie tej książki (w sumie to wykorzystuje on wątki z prawie wszystkich części) więc miałem nadzieję, że książki zaserwują mi to samo, tylko bardziej, lepiej i w większej ilości. I dokładnie tak było. Fantastyczne przygody Artura Denta w kosmosie są przeplatane z fragmentami rozdziałów z tytułowego Przewodnika, które mają naprawdę niepodrabialny styl i podejście do niekiedy bardzo kluczowych zagadnień naszego życia i istnienia. Ale i tak Marvin – depresyjny robot z mózgiem wielkości planety – wygrywa wszystkie konkursy jedzenia naleśników.

2. Ulubiony film/filmy

Marek:

Nadmiar. Nie mam jednego, bo uwielbiam dobre kino, a takich filmów jest na szczęście mnóstwo. Od zawsze film był dla mnie jakąś podróżą, przygodą, wycieczką w nieznane i niemożliwe. Dlatego trylogia „Powrotu do przyszłości”, „Gwiezdne wojny”, „Naga broń” (wszystkie części), „Truman Show”, „Głupi i głupszy”, WSZYSTKIE filmy pana Nolana, Uniwersum filmowe Marvela, każdy Bond z Danielem Craigiem. A z tak zwanych ambitnych sentyment mam do „Skazanego na Shawshank”, „Bravehearta” i większości filmów z Russelem Crowem.

Jim Carrey
Jim Carrey at his finest

Janek:

Oj, nie wiem czy mam swój jeden ulubiony film. Mam mnóstwo filmów, do których lubię często wracać. Każdy nowy film oglądam przynajmniej trzy/cztery razy, nawet jeżeli na to nie zasługuje. A jeśli na to zasługuje, to oglądam go o wiele więcej (razy). Więc może po prostu wypiszę moje ulubione filmy w kilku gatunkach filmowych.

  • Przygodowy – trylogia „Indiana Jones”. Czwartej części nie wliczam, nie dlatego że jej nie uznaję, po prostu jest ona mocno oddzielona czasowo od reszty filmów, więc tworzy taką samotną wysepkę. Natomiast pierwsze trzy filmy to spójna całość i sama przyjemność. Przygoda, humor, akcja i strzelanie do nazistów.
  • Przygoda/sci-fi – trylogia „Powrót do Przyszłości” – nie przemawia przeze mnie żaden sentymentalizm, to są po prostu świetne filmy! Czysta przygoda, gnająca bez zatrzymania, fantastyczni bohaterowie, podróże w czasie, muzyka zapadająca w pamięć i na dokładkę Delorean. Czego chcieć więcej?!
  • Sci-fi – „Terminator 2”, ale też pierwsza trylogia „Star Wars”. Nie mogę się tutaj zdecydować. Uważam „T2” za jeden z najlepszych filmów nie tylko w gatunku, ale i w ogóle. Z drugiej strony w kategorii sci fi trudno nie napisać o „Gwiezdnych Wojnach”, które absolutnie rządzą moim światem i są dla mnie inspiracją do dzisiaj.
  • Komedia – „Ze śmiercią jej do twarzy”. Oczywiście jest mnóstwo komedii, które są świetne, nawet współcześnie – np. duet Simon Pegg i Nick Frost, wszystko co robią kupuję bez zastanowienia. Ale jednak kiedy zbierzesz Meryl Streep, Goldie Hawn i Bruce’a Willisa przełamującego swój image twardziela w jednym miejscu, połączysz z geniuszem Roberta Zemeckisa i dodasz do tego efekty specjalne ze studia ILM musi ci wyjść ponadczasowa komedia idealna.
  • Horror – „Dracula” z Garym Oldmanem. Jak się okazało, kiedy niedawno kupiłem go na DVD i zobaczyłem go po raz pierwszy od czasów liceum, ten film w całości wcale nie jest taki dobry jak mi się wcześniej wydawało. Jednak ma on naprawdę przerażający, niepowtarzalny klimat, muzykę i przede wszystkim genialnego Oldmana w roli hrabiego. Choćby dla niego warto.
  • Akcjaod niedawna „Mad Max Fury Road”, wcześniej był to „Raid 2”. Czyste kino akcji, ze świetnie zainscenizowanymi scenami walk i pościgów. Wielu pościgów. Trzyma w napięciu. Czysta adrenalina. I przy tym wszystkim ma to jakieś niedzisiejsze podejście do wielu aspektów realizacyjnych, rozwiązań fabularnych, postaci, opowiadania historii i pokazywania świata. Generalnie super!
  • Animacja – No, dobra „Król Lew” – ALE – Wszystko co kiedykolwiek wypuścił Pixar! No prawie wszystko. Jest kilka tytułów, może dwa, które faktycznie za bardzo zbliżyły się do przeciętnego poziomu reszty wytwórni filmów animowanych. Ale mimo słabszego okresu, Pixar od samego początku do dzisiaj jest dla mnie królem animacji. Nie ma na rynku drugiej takiej wytwórni. Inne animacje są lepsze, gorsze, często dają widzom dawkę przyjemnej rozrywki, trochę śmiechu, trochę slapstickowej przemocy, ale nigdy nie zbliżają się do poziomu Pixara. Nawet nie próbują. Ledwo udaje im się wzbudzić u mnie jakieś delikatne zaangażowanie w losy bohaterów. Natomiast na seansie „W głowie się nie mieści” płakałem 28 razy. Taką moc ma Pixar.

3. Ulubiony serial/seriale

Marek:

Tutaj sporo i ruchomo. Ogromny sentyment do „LOST”, za zmianę jaką wprowadzili w świecie seriali. Dalej z nowości Netflixowy „Daredevil”. „Gra o Tron” pomimo odstępstw od książki. Lubiłem „Big Bang Theory”, „Drew Carey Show” no i oczywiście brytyjski „Sherlock”! Chociaż ciężko go nazwać serialem… To takie duże filmy. Oj za dużo no!

Janek:

Nie mogę nie wspomnieć o „Sherlocku”, „American Horror Story”, „Hannibalu” czy moim ukochanym, klasycznym „Z archiwum X” (którego kontynuacja już w 2016!) ale jednak „Zagubieni” – bez względu na to ilu ludzi rozczarował finał tego serialu, nie można zaprzeczyć ani nie dostrzec siły wpływu tego serialu na przemysł telewizyjny. Ten serial zrewolucjonizował nieodwołalnie wszystkie inne seriale, które nastąpiły po jego emisji. Konstrukcja odcinków, retrospekcje, pełne i głębokie postacie posiadające kompletne życiorysy, rewelacyjne zwroty akcji, trzymanie uwagi widza nawet najmniejszymi wydarzeniami, o aktorstwie na najwyższym poziomie już nie wspomnę – właśnie o nim wspomniałem. I chociaż niestety okazało się, że wiele rzeczy nie było zaplanowanych od początku serialu (czym/kim okazuje się „potwór” i dlaczego w takim razie robił to co robił w pierwszych sezonach, kto był na liście, a kto jednak na niej nie był) to na przestrzeni tych sześciu sezonów „Zagubieni ” dostarczyli mi bez dwóch zdań najwięcej śmiechu i wzruszeń ze wszystkich produkcji telewizyjnych tamtych lat (bo to już 11 lat od premiery!) i postawili poprzeczkę, do której wszyscy próbują wciąż doskoczyć jednocześnie nie popełniając błędów starszego kolegi.

4. Ulubiony komiks/komiksy

Marek:

W sumie to nie mam. Ale nałogowo kradnę wszystko co jest w kolekcji Janka i się dokształcam. Ale oddaję jak przeczytam!

Janek:

Bezsprzecznie „Watchmen”. Są komiksy lepsze, gorsze. Są komiksy świetne. I są też „Strażnicy”. Dużo się nasłuchałem o tym jaki ten komiks jest niesłychany, niezrównany i chrystepaniany, więc miałem dosyć wygórowane oczekiwania względem niego. Mało powiedzieć, że sprostał moim oczekiwaniom; on ja nakrył do tego stopnia, że moje oczekiwania poszły się gdzieś schować i tyle je widziałem. To jest prawdziwa powieść graficzna. Scenariusz i rysunki są tutaj nierozerwalną całością, idą równolegle i do obu trzeba przykładać ogromną uwagę. To czego nie dopowie jedno, dopowie drugie. Wciąga od samego początku i nie puszcza do samego końca. Ten komiks jest tak pełny, tak kompletny, że po prostu „…Łał!”

[g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/nie-na-temat/muzyka-z-komiksu-watchmen/” linking=”default” size=”l” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#1e73be”]Jaką muzykę “usłyszysz” w komiksie “Watchmen”[/g1_button]

5. Ukochana gra

Marek:

Łoooooo… Gry miały spory wpływ na moją wyobraźnie i głowę… Jest kilka tytułów, do których chętnie wracam. Tutaj znowu muszę seriami, bo tego jest aż za dużo. Zatem w skrócie:

  • Star Wars: Knights of the Old Republic,
  • Seria The Elder Scrolls (od Morrowinda na Skyrimie kończąc!),
  • Seria Batmana (wszystkie części),
  • Wiedźmin! (jak leci),
  • Trylogia Mass Effect!!!! (jak można uskutecznić takie arcydzieło?!),
  • Diablo II i III.

O klasykach nie wspominam. W świecie Neverwinter Nights spędziłem całą pierwszą klasę liceum. Potem ściąłem włosy.

Janek:

No niestety za dziecka nie grałem w żadne (dosłownie żadne) gry. Mój komputer nie był w stanie obsłużyć niczego powyżej „Lemingów”, a ja też nie odczuwałem jakiejkolwiek straty z tego powodu, więc kiedy już stałem się duży i mogłem sobie sam kupić w końcu jakąś grę i lepszy komputer; kompletnie mnie to nie interesowało. Zmierzam do tego, że nie mam ukochanej gry, bo w żadną nie grałem. Chyba, że „Saper” się liczy, ale w sumie go nie lubiłem.

6. Ulubione albumy muzyczne

Marek:

Jestem katem albumów i piosenek. Jedno w kółko, aż się wgryzie w szpik. Sentyment bez wątpienia mam do płyty Woodkida „The Golden Age”. Daft Punk „Random Access Memories”. No i soundtracki Hansa Zimmera… tak po prostu nie można, tak się nie da. Tacy ludzie nie mogą istnieć naprawdę…

Janek:

Oj, a ulubionego albumu muzycznego też nie mam, ale nie dlatego, że nie słucham muzyki; wręcz przeciwnie, słucham zawsze i wszędzie – po prostu jeszcze nie spotkałem albumu, który od początku do końca zachwyciłby mnie bez żadnego „ale”. Zazwyczaj słucham pojedynczych piosenek i to naprawdę ze wszystkich gatunków, rodzajów i styli (o ile to nie to samo). A rozstrzał zespołów jakie lubię jest spory – Radiohead, The Doors, Fitz & The Tantrums, Pink Floyd, Gorillaz, David Bowie, Lefties Soul Connection, Electric Light Orchestra, Maanam no i wiecznie żywy Michael (Jackson!). Plus milion pojedynczych piosenek wszelkich twórców. Ale najlepsze koncerty i tak serwuje „Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą”!

Teraz przyszła kolej na część, w której czas powiedzieć o zawodach.

1. Jaka książka wyjątkowo cię zawiodła?

Marek:

Większość podręczników szkolnych. Zwykle nie dawałem rady dotrzeć do połowy 🙁

Janek:

„Jak zarobić pierwszy milion nie wychodząc z domu”- Poziom rozczarowania był wyższy niż ustawa przewiduje.

2. Jaki był najgorszy film jaki widziałeś?

Marek:

Hmmm… ja się staram wypierać z pamięci takie rzeczy. Chociaż pamiętam że „Ghost Rider 2” kazał mi się zastanowić, czy to aby czasem mi się nie śni. Niestety nie śniło.

Janek:

„Bitwa o Ziemię” – kurde, jaki to jest shit, ludzie. Ten film jest pozycją obowiązkową w każdym rankingu najgorszych filmów w historii kina i jest nią nie bez przyczyny. Naprawdę wszystko w tym filmie jest złe – zdjęcia, montaż, aktorstwo, scenariusz, efekty specjalne, scenografia no i reżyseria rzecz jasna. Całość wygląda jak kolejna niskobudżetowa okropność ze studia Asylum, ale niestety nią nie jest! To jest produkcja, która miała być światowym hitem, początkiem całej serii! Oglądając „Bitwę” z tą wiedzą, można czuć jedynie żal i smutek. A na dokładkę ten biedny John Travolta, największy pechowiec amerykańskiego kina. Polecam wszystkim, którzy lubią czuć fizyczny ból podczas oglądania filmów. Ból egzystencjalny.

3. Serial, który nie spełnił twoich oczekiwań?

Marek:

Brak. Albo nie pamiętam. Ja w sumie niewiele pamiętam.

Janek:

„Herosi”. Pomijam tutaj całą masę seriali, które były słabe i przeważnie z tego powodu zostały anulowane po pierwszym sezonie (czasem nawet wcześniej). Natomiast z seriali, które jednak miały jakąś swoją żywotność muszę wyróżnić „Herosów”. Po pierwszym sezonie, fantastycznym sezonie (!) – oryginalnym, przemyślanym, wciągającym – było już tylko gorzej. Z sezonu na sezon. Moje zdziwienie było ogromne. Taki temat, taki pomysł, a jednak scenarzyści z jakiegoś powodu nie potrafili utrzymać poziomu pierwszego sezonu. Coraz głupsze pomysły, rozwiązania i wątki. Odcinki często jakby nie bardzo ze sobą powiązane. Wielka szkoda. Ale jest nowa nadzieja (hoho epizod czwarty?) „Herosi” też doczekają się kontynuacji po latach. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

4. Komiks, na którym się zawiodłeś?

Marek:

Był taki jeden, który Janek mi zabrał bo stwierdził, że za długo go czytam… Nie pamiętam co to było.

Janek:

Patrzę tak na te komiksy, które stoją na mojej „półce spełnienia życiowego” i jedyny mój komiks, który mnie naprawdę rozczarował to „All-Star Superman”. Przeczytałem go raz i nigdy potem nie wróciłem. Nie pamiętam więc dokładnie co mi w nim nie pasowało. Pamiętam jedynie, że był chaotyczny, dziwnie zorganizowany, chyba nawet nudny. Fabuła była dziwnie pocięta. Narracja trudna w zrozumieniu. Miał on oczywiście kilka ciekawych momentów, ale to za mało na całość (i za taką cenę…).

[g1_button link=”https://lekturaobowiazkowa.pl/komiksy/komiksy-ktore-musisz-przeczytac-przed-smiercia-czesc-6/” linking=”default” size=”l” type=”standard” style=”simple” text_color=”#ffffff” background_color=”#3e9600″]O “All-Star Superman” z trochę innej strony[/g1_button]

5. Gra, która cię zawiodła?

Marek:

Oj, chyba sporo. Zawiodło mnie zakończenie “Star Wars Knights of the Old Republic II”. Miałem wrażenie, że ich terminy pogoniły i trzeba było natychmiast skończyć grę. Tak ładnie żarło, a zdechło.

Janek:

Nimom.

6. Album muzyczny, na którym się zawiodłeś?

Marek:

Na szczęście za mało się znam, żeby się wypowiedzieć. Zatem brak!

Janek:

Znów nimom…

Gdybyś mógł zostać superbohaterem, to kim z całego panteonu herosów byś był?

Marek:

Hulk! Zdecydowanie! Oczywiście od razu zapisałbym się na jakąś terapię i medytował w cholerę, żeby tyle nie psuć i jakoś zniwelować podwójną osobowość. A jak nie on, to Iron Man. Fajnie mieć świadomość, że twoja praca zmienia coś na świecie. Z drugiej strony Hulk… i świadomość, że możesz zniszczyć ten świat. Targają mną sprzeczności 🙁

Iron Man
Marek w nowej zbroi

Janek:

Jakim superbohaterem? Oj wielu jest niezłych – nie wiem czy mutanci się liczą, ale taki Wolverine czy Xavier, poza nimi to taki Batman czy Spider-man – też było by nieźle. Ale jednak wybieram Dr Manhattana. Jedyny superbohater z „Watchmenów”. Ale za to jaki! Niby taki Superman, ale lepszy. Przecież gdybym był takim Manhattanem to mógłbym wszystko! Od zmniejszania się do mikroskopijnych rozmiarów, przez multiplikowanie się, aż po podróże międzygwiezdne. Panowałbym nad atomem do jasnej cholery! Co prawda byłbym goły i niebieski, ale za to umiałbym latać – coś za coś.

Doktor Manhattan
Janek wyłysiał

Dzięki za odpowiedzi!

W poprzednich odcinkach pojawili się:

Carrion

Wittamina

Yes Was Podcast

Pampeluna

Sfilmowani

Panna Anna

Jakbyniepaczeć

Troyann

Rysław

Historia bez cenzury

Łukasz “Ichabod” Stelmach

Paweł Opydo

Karol Paciorek

Katarzyna “Zwierz Popkulturalny” Czajka

Włodek Markowicz

Dominik Sobolewski z “Are You Watching Closely”

Zuch Rysuje

Rekulturator – kulturalna jazda po gustach ludzi tworzących nie tylko popkulturę. Zawsze te same pytania, wcale nie takie same odpowiedzi.