Rekulturator #5: Sfilmowani, czyli Jacek Napora i Dawid Adamek o kulturze i o tym, kto przeleciał Tolkiena

O filmach można mówić ciekawie albo lepiej nie mówić o nich wcale. Panowie Jacek i Dawid wybrali pierwszą ścieżkę i bardzo się z tego powodu cieszę. Ich kanał na YouTube – Sfilmowani – polecam Waszej uwadze, bo jak lubicie krótkie acz trafne recenzje to tam znajdziecie ich sporo. Dajcie im suba, to naprawdę nie boli. Oglądają wszystko od klasyki po wszystko, co ukazuje się aktualnie w kinach. Kwestią czasu było to, abym zaprosił ich do odpowiedzi na pytania w Dekulturatorze. Zgodzili się, a efekty widzicie poniżej. Miłej lektury.

1. Ulubiona książka?

Dawid: Raczej takowej nie posiadam, ale też niewiele czytam. Wciąż nie mogę wykrzesać czasu na spokojną miłą lekturę. Moją pierwszą świadomą powieścią poza szkołą było “Milczenie owiec” Thomasa Harrisa i byłem wstrząśnięty, że takich rzeczy nam nie pokazują w podstawówce, tylko jakieś “Kajtkowe przygody”. W liceum zachwycałem się Kingiem, pochłonąłem niemal dwadzieścia powieści w rok, miałem też burzliwy romans z Conan Doylem i Christie, przeleciałem Tolkiena. Wyrosłem już chyba z tej klasycznej fantastyki, wolę przeczytać dobry reportaż, wywiad, ale wciąż lubię wielowarstwowe kryminały i powieści psychologiczne. Obecnie bardzo cenię prozę Cormaca McCarthy’ego ze wskazaniem na “Krwawy południk”; lubię szaleństwo w tekstach Palahniuka (“Niewidzialne potwory”), klimat u Lehane’a (“Wyspa skazańców”). Ostatnio natomiast czytałem “Wyspę na prerii” Cejrowskiego, którego cenię za poczucie humoru i dar gawędziarstwa – wchłania się to jednym tchem.

Richard Dawkins
“Bóg Urojony” Richard Dawkins

Jacek: Ciężko wybrać ulubioną rzecz w dziedzinie, która ma przede mną jeszcze tyle dotąd nieodkrytego dobra. Staram się czytać sporo, lecz większość książek, przez jakie przebrnąłem to literatura naukowa (głównie: film, filozofia i psychologia). Z tego kręgu mógłbym wyróżnić opus magnum Richarda Dawkinsa, czyli „Boga Urojonego”; „Ucieczkę od wolności” Fromma oraz „Czas utrwalony” Andrieja Tarkowskiego. Jedną z moich ulubionych fikcji – a może lepszym określeniem będzie: najważniejszych – jest „Świat Zofii” Gaardera, czyli zapalnik wielu przemian w myśleniu nastolatka o otaczającej go rzeczywistości. Uwielbiam Kafkę i jego „Proces”, „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa, jestem też wielkim fanem “Nakręcanej pomarańczy” (czyli słynnej “Mechanicznej pomarańczy”, tyle że ze zmienionym slangiem na angielski. Ostatnio kocham się namiętnie w Czechowie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że w chwili obecnej jest moim ulubionym pisarzem.

2. Ukochany serial?

Dawid: Dobrze, że nie ulubiony, bo ukochany jest jeden – “Przyjaciele”. Mamy taki rytuał w rodzinie, że oglądamy całość przynajmniej raz do roku, z reguły w okresie świątecznym. Całość widziałem już, żeby nie skłamać, przynajmniej sześć razy i za każdym śmieję się równie głośno. Humor nie zestarzał się ani o jotę, a z bohaterami zżyłem się już na tyle, że kompletnie nie akceptuję finałowego, pożegnalnego odcinka. Takim moim cichym marzeniem jest odwiedzenie kawiarenki na Manhattanie, która, w momencie gdy czytacie te słowa, powstaje specjalnie na 20-lecie pierwszego odcinka serialu.

Jacek: Przez ostatnie lata nie byłem zbyt „serialowy”. Nie mam na nie czasu. Byłbym pierwszy na barykadach, gdyby ludzie postanowili walczyć o przedłużenie doby… Choć pewnie i tak postawiłbym na filmy, cóż. W każdym razie dobrze wspominam miłostki do: „Zagubionych”, „Dr Housa” i… „Miodowych lat” czy „Świata według Kiepskich”. Oczywiście dzisiaj sytuacja wygląda z goła inaczej. Jestem wielbicielem „Detektywa”„House of Cards” – chociaż w przypadku genialnie napisanego dramatu politycznego – jeszcze nie obejrzałem drugiego sezonu! To świadczy o mojej miłości do filmów, nie do seriali. Pomimo wszystko, pomimo rodziny Underwood. Niestety.

3. Ukochany film?

Dawid: Mam ich kilka, ale, że takie pytanie pojawia się często i gęsto, wybrałem za reprezentanta “Gorączkę” Michaela Manna i powtarzam to przy każdej okazji [mówiłem, że swój chłop – przyp. Marcin]. Człowiek wychowany na przełomie lat 80 i 90 od maleńkiego szkraba chłonął akcyjniaki i mroczne sensacje, a “Heat” jest w moim odczuciu swego rodzaju ukoronowaniem i zwieńczeniem tamtego okresu, przy okazji także starciem dwóch gigantów – Roberta De Niro i Ala Pacino. Mann jest wirtuozem, szczególnie w warstwie wizualnej, ale potrafi z aktorów wykrzesać maksimum możliwości i to na ekranie widać. Pacino szarżuje, Bobby gra subtelnie, ale ma kapitalną rolę, a ich relacja nie jest jednowymiarowa. Napad na bank nigdy nie był tak emocjonujący, rozmowa w kawiarence – tak dostarczająca. Mistrz.

Jacek: Aż się do siebie uśmiecham na myśl o tym pytaniu. Najchętniej odesłałbym wszystkich do bardzo osobistego tekstu, jaki ostatnio spłodziłem po obejrzeniu TEGO JEDYNEGO, ULUBIONEGO FILMU. Ale nie – bądźmy profesjonalistami. Numerem jeden na mojej liście jest teraz „Ofiarowanie” Tarkowskiego – czyli reżysera, który obecnie jest przeze mnie najbardziej cenionym twórcą kina. Nie mam zamiaru specjalnie reklamować tego dzieła, ponieważ pokolenia przyzwyczajone do pewnego rodzaju schematów nie ma później po drodze z takimi mistrzami jak Tarkowski, Angelopoulos czy Tarr. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że “Ofiarowanie” po prostu najlepszy i najbardziej osobisty film jaki widziałem.

4. Ukochana gra?

Monkey Island
Nie graliście? To czas to zmienić

Dawid: Jestem ogromnym miłośnikiem staroszkolnych przygodówek, szczególnie tych ze stajni Lucasa, więc moim numerem jeden od zawsze pozostaje “Monkey Island” – zwłaszcza pierwsze trzy części. Nie można nie lubić postaci, która nazywa się Guybrush Threepwood i chce zostać nieustraszonym piratem. Cała gra jest klasycznym point’n clickiem, ale wymaga nieco skrzywionego poczucia humoru i nieszablonowego sposobu myślenia, aby niektóre fragmenty rozwikłać. W dodatku dowcipy są niemalże Pythonowskie (Monkey Wrench, gadająca czaszka Murray, budka telefoniczna w lesie, gdzie można zadzwonić do pani z obsługi klienta Lucas Games, gdy człowiek się zgubił), a szermierka słowna na wyzwiska to klasyk przez duże K. Jak nie “Monkey Island” to “Broken Sword” (jedynka), “Discworld” (Eric Idle!) oraz cykl “Silent Hill” do części czwartej włącznie.

Jacek: Okres „grania w gry” skończyłem w liceum, aż na studiach zmarł śmiercią naturalną. Ukochana jednak jest jedna seria, czyli polski „Wiedźmin”, z którym wiąże się moja naprawdę tragiczna historia. Mianowicie pierwszą część zakupiłem w edycji specjalnej, pokochałem. Drugą część – tak samo. Trzecia część? Mój laptop nadaje się już tylko do montażu Sfilmowanych, a konsoli nie mam. Nawet telewizora nie mam.

PS. Chętnie zrecenzuję poprzednie części kultowej już gry, w zamian za trzecią w akompaniamencie sprzętu. Blogger style!

5. Muzyka, która poprawia ci nastrój?

Mos Def
Tuomas Vitikainen/ Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported

Dawid: Jestem skrzywiony, ale nie lubię pozytywnej muzyki, lubię za to smuty i depresyjne kawałki, mimo iż sam taki nie jestem. W muzyce liczy się dla mnie przede wszystkim klimat. Wyrosłem na hip-hopie i to z nim wiążą się najsilniejsze sentymenty, do dziś śledzę każdy krok takich geniuszy jak Mos Def, Talib Kweli, The Roots, CunninLynguists, z niecierpliwością czekam na powrót Outkastów. Uwielbiam tego bufona Kanye Westa, który w mediach sprawia wrażenie największego buca i półinteligenta w showbiznesie, a jak wydaje album, padam na kolana – wciąż nie jestem w stanie zrozumieć jak gość to robi. Od niego prosta do droga do Kida Cudi i innych wynalazków, aż do muzyki bardziej elektronicznej, w której zasmakowałem od jakiegoś czas. Z przyjemnością chłonę albumy Broken Bells, The Black Keys, Electric Guest, czasem nawet rzeczy pokroju M83 czy innych radiowych Imagine Dragons. Z polskiego podwórka od zawsze słucham i polecam płyty Łony czy Tego Typa Mesa. Z nowości lubię “Moizm” Makowieckiego.

Jacek: Nie przepadam za muzyką, która jest „pocieszna”. Wolę czuć coś wręcz metaficznego, upodlić się, mieć ciarki na plecach – tak samo przy każdej dziedzinie sztuki, dlatego też komedie nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem filmowym. Oczekuję katharsis! Ogółem ostatnio bardzo dużo piszę i najlepiej tworzy mi się scenariusze do muzyki klasycznej. Czasem przerzucam się na ukochany rock, metal, trochę indie i repertuar radia Złote Przeboje. Tak, to ostatnie w sumie poprawia mi nastrój.

6. Jakie komiksy polecasz?

Asterix i Obelix
Jeden z najlepszych komiksów ever

Dawid: Przede wszystkim Asteriks, bo na tym się wychowałem i nie znam lepszych historii przygodowych z taką dozą ironii i odniesień popkulturowych. Skoro tak lubię przygodówki i superbohaterów, naturalnym jest, że trzymam na półce kilka zeszytów z Hellboyem (“Nasienie zniszczenia”, “Prawa ręka przeznaczenia”, “Obudzić diabła”), lubię też klasyczne Batmany (“Zabójczy żart”, “Powrót Mrocznego Rycerza”, “Rok pierwszy” Millera), uwielbiam Spider-Mana, szczególnie za poczucie humoru, ale nie mam swojego ulubionego komiksu, czytałem ich stosunkowo niewiele. Z ostatnich nabytków bardzo polecam komiksowy spin-off głośnego cyklu Stephena Kinga pt. “Mroczna wieża”. Czytałem na razie trzy tomy, fabuła pokrywa się z tym, co mogliśmy przeczytać w “Czarnoksiężniku i krysztale”, ale warstwa wizualna trafia idealnie w moje gusta – jest specyficzna, niepokojąca, urozmaica i rozbudowuje wizję książkową. Polecam wszystkim fanom S. Kinga.

Jacek: Może gdybym urodził się 5 lat wcześniej, byłbym fanem komiksów. Nie jestem, bo nie czytałem. Co jakiś czas jednak dopada mnie myśl, że poznałbym akiegoś klasyka. Wiesz, co później mi się przypomina? Że muszę nadgonić repertuar dziesiątek wybitnych reżyserów kina. Sad but true.

1. Książka, która strasznie Cię zawiodła?

Dawid: “Mila księżycowego światła” Dennisa Lehane’a. Byłem przekonany, że dostanę świetny kryminał kontynuujący wątki z “Gdzie jesteś, Amando?”, a tymczasem to takie popłuczyny po tamtej mocnej historii. Bohaterowie ci sami, jest humor, jest śledztwo, ale wszystko rozwiązuje się tak samo z siebie, czuć zmęczenie materiału. Leżałem wtedy w szpitalu i to była moja jedyna książka… Było mi przykro, no.

Jacek: Nie mam czasu na słabe książki. Abstrahując od literatury stricte – jestem takim gościem, który nie zagląda tam, gdzie nie powinien. Ludzie mówią, że często krytykuję na łamach Sfilmowanych. Jak mam tego nie robić, jeżeli chodzę do kina na wszystko: od „Wkręconych” i „Kamieni na szaniec”, po „Transcendencję” i nowych „Transformers”. Zawsze szukam rady u osób, które mają dla mnie jakikolwiek autorytet. Dlatego też rzadko oglądam słabe filmy w zaciszu domowym, a oglądam ich wiele. To samo z książkami, choć czytam mniej, niż oglądam.

2. Serial, którego nie polecasz?

Dawid: Z takich seriali, które odniosły jakiś sukces, a nie rozumiem ich fenomenu, to na pewno “Episodes” z Mattem LeBlanciem. Wymuszony, nieśmieszny, bazujący na kultowej postaci i nic ponad to. A tak to klasycznie: Graczykowie, Buła i spóła, Daleko od noszy i wiele wiele innych perełek polskiej telewizji.

Jacek: Nie potrafię odpowiedzieć, ale jeżeli sprawdzę reżysera, obsadę i usłyszę negatywne opinie osób, którym ufam – z chęcią jakiś odradzę. (Taki żarcik.)

3. Najsłabszy film, jaki widziałeś?

Dawid: “Spadająca gwiazda” na 14. MFF Nowe Horyzonty. Tak teatralnego (w negatywnym sensie) gniota w życiu nie widziałem. W dodatku jesteśmy raczeni sceną posuwania melona na ekranie, oczywiście z wszystkimi niezbędnymi szczegółami, a potem przy stole wcinają ten melon… Ogółem chujowo. Na drugim miejscu jest “Ciacho” i wybitna rola Małaszyńskiego, a potem “Wielkie kino”. Matko, co za syf. Ciarki żenady były grane.

Jacek: Na myśl przyszła mi “1920: Bitwa Warszawska”, którą wyparłem z pamięci, a jedyne skojarzenie, to koszmarna scena rodem z „Jakiej to melodii” w wykonaniu Nataszy Urbańskiej. „Ciacho” też było dziadowskie, ale na szczęście jeszcze mniej z niego pamiętam.

4. Gra, na którą naprawdę nie warto tracić czasu?

Dawid: Nigdy nie rozumiałem fenomenu Borderlands, ale brat się zachwyca, więc niech będzie, że to dobra gra.

Jacek: Nigdy nie byłem fanem Simsów. Jakby się tak zastanowić, czy na gry w ogóle warto tracić czas, to odpowiem, że warto. Choć z umiarem oczywiście.

5. Płyta, która bardzo Cię zawiodła?

Dawid: “Chinese Democracy” czyli długo wyczekiwany powrót Guns n’ Roses.

Jacek: Dawno żadna płyta mnie nie zawiodła. Parę dni po premierze ostatniego albumu Pearl Jam (“Lightning bolt”) czułem się rozczarowany, ale kilka dni jej słuchałem i zdanie samo się zmieniło. To nie jest ich najlepsza plyta, ale naprawdę daje rade! Więcej grzechów nie pamiętam.

6. Komiks, którego nie warto sprawdzać?

Dawid: Ja tam wszystkie lubię.

Jacek: Takie, który nie oferuje nic “więcej”.

1. Ile wydajesz na kulturę w miesiącu/roku?

Dawid: Ostatnio stosunkowo niewiele, bo jednak przy współpracy z różnymi obiektami kulturalnymi mam ten luksus, że nie płacę. Na więcej zwyczajnie nie mam czasu, więc to idealny układ. W szczytowym okresie, gdy jeszcze wiele rzeczy kupowałem (kilka filmów na DVD w miesiącu, czasopisma kulturalne, ksiązki itd.) myślę, że było tego spokojnie 300-400 zł miesięcznie.

Jacek: Kupuję bardzo dużo książek. Bilety do kina stety/niestety mam darmowe, wiec miesięcznie maksimum 200 zł. Jeżeli podepnę pod kulturę relacje międzyludzkie, to inwestuję dużo więcej – z największą przyjemnością!

2. Z jakich legalnych źródeł kultury korzystasz (stream muzyki, filmów etc.)

Dawid: Czasem obejrzę coś na VOD (są dwa sezony Gliny i Pitbulla!), nie dorobiłem się jeszcze Kindle, ale cały czas się przymierzam, a tak na co dzień to pewnie Spotify. Pierwszego dnia, gdy weszło do Polski, zarwałem noc buszując w ich bazie muzycznej. Od tamtego czasu już chyba nie odczułem tak ogromnej euforii związanej z muzyką.

Jacek: Marzę o streamie filmowym. Oszczędzałbym, żeby zawsze mieć dostep do szerokiej bazy filmow. Przykładowo kanały na youtubie studiów filmowych KADRTOR są przeze mnie często odwiedzane, bo to szybki, legalny sposób na stare, polskie kino, które jest jednym z moich ulubionych nurtów.  W przypadku muzyki korzystam ze spotify, i kiedy moja sytuacja finansowa się poprawi, to wykupię premium. Na razie reklamy tak bardzo mi nie przeszkadzają, a ja jestem biednym studentem.

3. Twój sposób na piractwo

Dawid: Ja myślę, że w miarę bogacenia się społeczeństwa, piractwo samo wymiera. Patrzę na swoją półkę z filmami, swój czyściutki dysk twardy wolny od pirackich mp3 i… popijam kradzioną wódką.

Jacek: Zgadzam się z Dawidem.

Jeżeli miałbyś zostać jednym z superbohaterów to byłby to…

Dawid: Lobo. Bo jest koksem. I słucha wciąż tego samego numeru – też tak mam.

Lobo - DC Comics
Taki z niego przyjemniaczek

Jacek: Parę miesięcy temu widziałem nowych X-menów i jestem zauroczony Quicksilverem, czyli gościem, dla którego nie ma granic prędkości. Obezwładnia wrogów w ułamku sekund i takie tam. Ja osobiście przeznaczyłbym ten czas na czytanie paru książek na minutę i podróże po świecie z tzw. “buta”. Marzenie.

To by było na tyle. Kolejne Rekulturatory już wkrótce.

PS. Jak macie propozycje osób, które chcielibyście zobaczyć w serii, to piszcie w komentarzach.

  • Poznałem Sfilmowanych dzięki Twojemu poleceniu i nie żałowałem nawet przez chwilę. Teraz jeszcze Dekultulator z nimi w roli głównej. Nienawidzę Cię.
    (bo chętnie poczytałbym “Kroniki Buntowników” w momencie, kiedy wrzucasz ciekawy post) 🙂

  • Kasia Koczułap

    Aww, super sprawa 🙂 Super “wywiad” i cykl jest super, zaraz lecę nadrabiać i poczytać o innych! Graty, naprawdę fajna rzecz 🙂

    Aj, z Dawidem to bym się dogadała jeśli chodzi o “Przyjaciół”, a Jacek czyta książki psychologiczne! Czego to się można o tych Sfilmowanych dowiedzieć.

    Btw, chyba Ci nie mówiłam, ale wygląd Twojego bloga i cały interfejs to po prostu cud i miód. Uwielbiam tu wchodzić tak po prostu, bo szalenie mi się podoba. Merytoryka zawsze jest wyjątkowa, ale cóż, na wygląd też się reaguje. 😀 A Twój przyciąga!

    • Bardzo dziękuję 🙂 Design to zasługa twórców tej zacnej skórki do Wordpressa + własne drobne modyfikacje w kodzie – no właśnie nie myślałaś o tym, aby przejść z blogspota na WP?

      A co do chłopaków, to cieszę się, że sprawnie i szybko odpowiedzieli na pytania. Kolejne Dekulturatory już w drodze. Zastanawiałem się czy to w ogóle dobry pomysł pytać wszystkich o to samo, ale do momentu, gdy nie mam czasu na normalne wywiady stwierdziłem, że taki formularz będzie idealny, a dodatkowo można dowiedzieć się np., co ciekawego warto przeczytać, zobaczyć. W końcu wszyscy lubimy rozmawiać o gustach – a nasze blogi to tego efekt 🙂

      • Kasia Koczułap

        Ja póki co jestem na etapie sprawdzania, czy blog mi się nie znudzi, czy będę miała motywację, etc, a potem zobaczymy 🙂

        To jest bardzo dobry pomysł, ponieważ to jest wtedy prawdziwym cyklem 🙂 Poza tym to są fajne, kulturalne pytania! Popieram, rób tego więcej 😉

  • Wielki plus za muzykę. Niemalże jak soul mate #nohomo 😀