Legimi i Amazon Kindle
library_mistress/Flickr.com

Spotify z książkami? Shut up and take my money

Możecie mnie uznać za człowieka o opóźnionym zapłonie, ale dopiero przy okazji informacji o tym, że Amazon wprowadził usługę Kindle Unlimited zacząłem się interesować tematem dostępu do książek po odpowiedniej opłacie.

Tak trafiłem na Legimi. Nie jest to wynalazek prosto z USA, a nasza polska strona, która oferuje stały dostęp do swojej biblioteki. Jak to działa? Bardzo prosto, bo na zasadzie znanej na przykład z Netflixa. Płacicie miesięczny abonament i czytacie. Przygotowane są cztery różne pakiety, które można dostosować do swoich potrzeb. W trzech z nich funkcjonuje limit stron do przeczytania, a w najdroższej go nie ma, więc spokojnie możecie czytać tyle, ile tylko chcecie.

Dostępny jest trwający siedem dni okres testowy, więc możecie sami sprawdzić, czy to w ogóle Wam odpowiada. Ja jestem zachwycony, że ktoś wpadł na taki w sumie banalny pomysł. Wpis nie jest w żadnym wypadku sponsorowany, uznałem po prostu, że warto napisać o tej aplikacji, bo dzięki temu nie będziecie błądzić i się zastanawiać, czy coś takie w ogóle istnieje. Mało tego, to jest zdecydowanie lepsza oferta niż Kindle Unlimited. Należąca do molocha usługa wcale nie oferuje samych wielkich hitów. Więcej książek naprawdę rewelacyjnych pisarzy znajdziecie na Legimi.

Piszę o tym jeszcze z jednego powodu. Jestem wielkim fanem szukania nowych sposobów legalnej dystrybucji dóbr kultury. Regularnie korzystam ze Spotify, a abonament premium opłacam chyba już ponad 1,5 roku. Ten mityczny Netflix, który tak często pojawia się wielu publikacjach na temat VOD w Polsce czy Hulu dla fanów seriali też są warte tego, aby za nie płacić – no może Netflix trochę bardziej niż Hulu. Naiwnie wierzę w to, że takie inicjatywy mogą sprawić, że ludzie zaczną płacić za legalny dostęp np. do seriali czy właśnie do książek. Wierzę też, że mogą na tym skorzystać sami twórcy choć biorę pod uwagę fakt, że nie jest to takie proste jak może cię niektórym wydawać. Ale hej, przecież to nie oznacza, że nie można usprawnić dystrybucji pieniędzy do samych twórców, dlatego liczę na to, że z czasem będzie coraz lepiej. Kolejni artyści będą przekonywać się do Spotify, Deezera czy WiMP-a. Pisarze coraz częściej zaczną wpadać do Legimi, a seriale będziemy oglądać streamując je legalnie przez sieć.

Bo znowu naiwnie wierzę, że ludzie są gotowi płacić, ale trzeba im dać jakiś sensowny model i dobrą ofertę, która nie zabije ich portfeli. Jesteśmy z natury leniwi, więc skoro zamiast bawić się w ściąganie filmu można dwoma kliknięciami uruchomić go na ekranie swojego komputera w ramach miesięcznej opłaty za dostęp do całej bazy to chyba nie ma sensu się męczyć? Właśnie przyszło mi do głowy to, że chętnie znalazłbym podobną usługę, ale związaną z komiksami. Sam żadnej nie znam, ale może ktoś z Was wie, czy coś takiego w ogóle istnieje? Za pomoc odwdzięczę się uśmiechem odciśniętym w betonie. Zbrojonym.

Jestem ciekawy Waszego zdania. Czy korzystacie z podobnych rozwiązań? Czy płacicie i czy uważacie, że taki sposób dystrybucji ma sens?

Fot. tytułowe – library_mistress/Flickr.com

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
Wiedźmin - chronologia
Jak czytać Wiedźmina? Chronologia wydarzeń oraz kolejność książek i opowiadań