Aplikacja do szybkiego czytania
Spritz

Chcesz czytać bardzo szybko? Wypróbuj Spritz

Na początku tego roku usłyszałem po raz pierwszy o aplikacji Spritz. Jej twórcy chcą, aby w przyszłości – i to tej bliskiej – kilkanaście procent wszystkich tekstów było czytane za jej pomocą. Ambitnie, ale kilka miesięcy temu zainteresowało mnie to dosłownie na chwilę. Kilka uderzeń serca i jedna z kilkunastu otwartych zakładek. Ot, ciekawostka. Wyłączyłem, bo multitasking to wyższa szkoła jazdy i trzeba szybko przyswajać to, co się właśnie ogląda. No właśnie. Szybko.

Szybciej, najszybciej

Jak będziecie mieli pracę, dzieci, kredyt, żonę, a może i psa, i złote rybki, to się dowiecie, że czas nie jest z gumy. Nie jest tą rozciągliwą substancją, która trzyma nasze gacie na miejscu. Jest go zawsze tyle samo, czyli za mało. Jak ktoś kocha czytać książki, to ma w tym momencie przewalone. Ja na przykład mam przewalone, pani ma przewalone i ten pan z tyłu, który udaje, że mnie nie słucha też. No właśnie, ale co zrobić, aby zamiast mieć przewalone znaleźć czas i łyknąć “Wojnę i Pokój” w jeden dzień?

Myślałem, myślałem i sobie przypomniałem. Kiedyś przeczytałem o takiej aplikacji, która pozwala na szybsze czytanie. Nazwy nie pamiętałem. Stiglitz, Stirlitz? Cholera, jak to szło. Z pomocą przyszedł Twitter, a konkretniej Magda. Swoją drogą dajcie jej follow, bo to Szatan, który ma zamiar zawładnąć nami wszystkimi za pomocą armii Hello Kitty. Przypomniała mi, że chodziło o Spritz.

Jak działa Spritz
Czarno na białym. Jest też trochę czerwonego/Fot. Huffington Post

Aplikacja, kiedy się pierwszy raz pojawiła wywołała sporą burzę. W końcu dzięki niej każdy może czytać nawet 500 słów na minutę bez specjalnych kursów. To sporo, biorąc pod uwagę fakt, że przeciętna to 250 słów na minutę. Zapytacie, jak to działa, o co chodzi? Krzykniecie, prowadź wodzu w kierunku lepszego świata, gdzie wszystkie książki o tym młodym czarodzieju ze szramą na czole czytamy jednego dnia. Działanie jest banalnie proste. Kiedy czytacie ten tekst w sposób tradycyjny wasze gałki oczne podążają za tekstem. Na to potrzeba czasu. Spritz sprawia, że tekst pojawia się przed Wami i sam się przesuwa, co eliminuje wspomnianą wcześniej stratę czasu. Pozwoliłem sobie ukraść grafikę z Huffington Post, aby to lepiej pokazać.

Twórcy opracowali coś, co nazywa się “Redicle”. To specjalny wyświetlacz, na którym pojawiają się słowa. Te z kolei skupione są wokół “Optimal Recognition Point” – to możecie zobaczyć na grafice powyżej. Dzięki temu czytacie bardzo szybko. Jak piszę szybko, to mam na myśli naprawdę szybko, bo Spritz pozwala na ustawienie prędkości nawet do 1000 słów na minutę.

Czy ja to rozumiem?

Przyznacie, że to kuszące. Powstaje jednak pytanie, czy korzystając ze Spritza w momencie czytania np. “Władcy Much” docenimy tę genialną książkę – jestem fanbojem wybaczcie – tak, gdybyśmy czytali ją w tradycyjny sposób. W końcu sama aplikacja sprawia, że czytamy wybiórczo. Poznajmy zarys tekstu bez wdawania się w szczegóły. Na tym polega szybkie czytanie.

To jednak nie wszystko. Macie tak, że jak czytacie tekst, to tak jakby słyszycie go w głowie? Na pewno macie. Ja pisząc tak mam. To zjawisko ma swoją nazwę. Chodzi o subwokalizację, czyli wewnętrzne powtarzanie tekstu, który widzimy. Subwokalizacja pojawia się jako efekt sposobu nauki czytania. Pani prosi, aby głośno wypowiadać słowa, które czytamy całej klasie. Wspomaga uczenie, ale przy okazji spowalnia czytanie. Z tego powodu na kursach szybkiego czytania jedną z podstaw jest eliminowanie/tłumienie nawyku subwokalizacji. To z kolei może utrudniać zrozumienie tekstu, który właśnie czytamy.

Zrozumienie to jedno. Inna sprawa, że subwokalizacja wpływa również na to, jak działa nasza wyobraźnia. Ta w końcu jest motorem napędowym tego, dlaczego w ogóle czytamy książki. Przecież o to w tej zabawie chodzi. Czytając musimy sobie to wszystko wyobrazić. Obrazy muszą pojawić się w naszej głowie. Inaczej po cholerę czytać? Jeżeli nie możemy wyobrazić sobie jak wygląda przeciętna ulica w Ankh-Morpork czy jak bryzga krew w horrorze, to nie ma sensu się w to bawić. Z tego powodu Spritz traktuję bardziej jako ciekawostkę a nie coś, co zastąpi mi “tradycyjny” sposób czytania. Chcecie sprawdzić sami, to udajcie się w to miejsce. Testujcie na różnych tekstach i dzielcie się wrażeniami.

Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed
More Stories
Recenzja filmu "Terapia"
“The Treatment” – udana ekranizacja książki Mo Hayder