Świat bez mężczyzn

Jest wiele motywów w popkulturze, które napędzają akcję, które stają się MacGuffinem. Jednym z tych popularnych jest apokalipsa. Może przybierać różne formy. Powódź, wielki meteoryt uderzający w Ziemię, epidemia czegoś poważniejszego niż zwykły katar, wojna atomowa czy wreszcie inwazja jedzących mózgi zombie. Efektem tej apokalipsy z reguły jest przetrzebienie większości populacji, która teraz musi walczyć o przetrwanie wszelkimi dostępnymi środkami. Niedobitki rzucone w sam środek ekstremalnej sytuacji. Apokalipsa z reguły jest sprawiedliwa. Nie patrzy czy jej celem jest mężczyzna czy kobieta. Umiera ten, kto umrzeć ma i tyle. Jednak jest pewien motyw, który w pewnym sensie wiąże się z apokalipsą i jednocześnie nie jest już tak sprawiedliwy. Chodzi o gendercide, czyli celowe działania, na przykład przemoc, ale wymierzone w konkretną płeć – płciobójstwo? Pojęcie ma już kilkadziesiąt lat, ale w kulturze koncept wyeliminowania lub ograniczenia jednej płci jest starszy.

Nie ma mężczyzn? A dlaczego tu nie ma okien? A dlaczego tu nie ma klamek?

Jako pierwsza terminu gendercide – pozwólcie, że będę posługiwać się angielskim odpowiednikiem – użyła Mary Anne Warren w swojej książce Gendercide: The Implications of Sex Selection. Użyła go w konkretnym celu, a dokładnie do tego, aby opisać zjawiska masowych mordów, ale wymierzonych w konkretną płeć. Choć stwierdzenie o masowych mordach może się to wydawać abstrakcją, to nią nie jest i Warren miała podstawy, aby sformułować taki termin. Spójrzcie choćby na Chiny, w których polityka i tradycja sprawiają, że kobiety często zmuszane są do aborcji w sytuacji, gdy na świat ma przyjść dziewczynka. Tym samym gendercide może dotyczyć:

  • Kobiet – wtedy to femicide lub po polsku kobietobójstwo,
  • Mężczyzn – wtedy to androcide lub po polsku mężczyznobójstwo (to akurat wymyślam, więc nie zdziwię się, jak jednak nie tak można to nazwać).

Jak zapewne zauważyliście tytuł tekstu związany jest bezpośrednio z drugim przykładem i to właśnie wymarciem mężczyzn się zajmiemy.

Motyw braku lub ograniczonego udziału mężczyzn w życiu społecznym wcale nie pojawia się w popkulturze tak rzadko, jak może się na pierwszy rzut oka wydawać. W ogóle motyw gendercideu jest popularny, gdy mówimy o twórczości traktującej o dystopiach czy utopiach. Pierwszym przykładem jaki powinien przyjść Polakowi do głowy, gdy słyszy o świecie bez mężczyzn, jest fantastyczna Seksmisja w reżyserii Juliusza Machulskiego. I będzie to skojarzenie prawidłowe, ale film z 1983 roku nie był pierwszy. Ba, nawet nie bazował na jakimś oryginalnym pomyśle. Wszystko przez to, że analizując fabułę jak na dłoni widać nawiązania do powieści Herland autorstwa Charlotte Perkins. Amerykańska autorka swoją wizję społeczeństwa, w którym kobiety rozmnażają się przez partenogenezę spisała już w 1915 roku. Co się u niej stało z mężczyznami? Wybili się. Najpierw walcząc z wrogiem, a później za sprawą zbuntowanych niewolników. Jest nawet motyw odkrycia tego społeczeństwa przez naukową wyprawę trzech mężczyzn, którym udało się przetrwać w nowej rzeczywistości. Ich przybycie ma oczywiście zwiastować nową erę. Idąc dalej i patrząc nadal na Seksmisję Machulski inspiracje czerpał nie tylko z twórczości Perkins. Krytycy wskazują dalsze podobieństwa m.in. do Matriarchatu Marcina Wolskiego czy książek Janusza Zajdla. W tym drugim wypadku uwagę fanów powinny zwrócić takiego pozycje jak Paradyzja czy Cylinder van Troffa.

Seksmisja
Fot. Kadr z filmu “Seksmisja”

W tym miejscu powinniśmy się na chwilę zatrzymać i zadać sobie fundamentalne pytanie, dlaczego wyginięcie mężczyzn jest powszechne i nie specjalnie kogoś dziwi. Odpowiedź jest bardzo prosta. Mężczyźni uważani są za zbędną płeć. Nie rodzimy dzieci, jesteśmy z natury agresywni i skłonni do konfliktów, a patrząc z punktu widzenia zwykłej sympatii to kobieta prawie zawsze wygra z mężczyzną. Problem ten poruszał na przykład Peter Marin, który opisywał go poprzez zjawisko bezdomności w USA i fakt, że zdecydowana większość bezdomnych to mężczyźni, a jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że kobietom często jest łatwiej choćby uzyskać wsparcie od państwa. Wróćmy jednak do popkultury. Świat bez mężczyzn wykorzystywany jest do tego, aby pokazać konkretne mechanizmy związane z działaniem społeczeństwa przed i po apokalipsie. Często dokonują tego przez bardzo ostry kontrast zestawienia społeczeństwa zdominowanego przez kobiety i tego ostatniego mężczyzny. Tak było w przypadku filmu telewizyjnego The Last Man On Planet Earth z 1999 roku. Pozycji o dość wątpliwej jakości, ale opierającej się na założeniu, że w ostatecznym rozrachunku jesteśmy wobec siebie równi nawet biorąc pod uwagę agresji czy skłonności do autodestrukcji. I tak jak u Perkins agresję przejawiali mężczyźni, co doprowadziło ich do wyginięcia, tak tutaj kobiety mając świat we władaniu okazują się wcale nie lepsze od samców.

Wyginęli? Przecież to nie były mamuty!

Nie muszą zginąć wszyscy. Na przykład w filmie Johna G. Blystone’a z 1924 zatytułowanym The Last Man on Earth plaga dotyka tych, którzy są płodni. Zresztą z tym filmem sytuacja jest o tyle ciekawa, że luźno bazuje na szerzej nieznanej książce matki literatury fantastyczno-naukowej, czyli Mary Shelley. Autorka Frankensteina rozmyślając o ewolucji i o tym dokąd zmierzamy dała światu Ostatniego człowieka. To tam pojawia się plaga trawiąca świat, która choć sprawiedliwa dała początek kolejnym wersjom, które już tak sprawiedliwe pod względem płci nie były. Bo pomysł Shelley ewoluował od momentu publikacji jej dzieła, co nastąpiło pierwszy raz w 1826 roku. Świetnie widać to w przypadku fantastycznego komiksu Briana K. Vaughana i Pii Guerry, czyli Y: Ostatni z mężczyzn. W tej dystopijnej wizji świata nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, na całym świecie umierają wszystkie istoty z chromosomem Y. Przy życiu zostaje tylko Yorick Brown i jego kapucynka imieniem Ampersand. Z jednej strony mamy tam klasyczną opowieść o końcu świata, a z drugiej całkiem sprawną analizę społeczeństwa i tego, jakie scenariusze nas czekają w przypadku podobnego pandemonium. Zresztą komiks sięgał po motyw gendercide wiele razy. Nawet w przypadku produkcji superbohaterskich czego przykładem może być JLA: Created Equal Fabiana Niciezy – tego samego, który współtworzył postać Deadpoola – gdzie Superman okazuje się ostatnim mężczyzną na Ziemi. Zresztą jednym z podstawowych założeń postaci Wonder Woman jest to, że do mężczyzn podchodzi nieufnie. W końcu wychowała się wśród Amazonek, które pod wieloma względami dominują nad płcią powszechnie uważaną za brzydszą.

Krypta 69
Reklama Krypty 69 wiele mówi

Zresztą komiks nie jest odosobniony, bo i w grach możecie znaleźć przykłady na to, że mężczyzna czasami jest zupełnie zbędny. Kto grał w Fallouta zapewne pamięta schron o numerze 69, w którym był jeden mężczyzna i 999 kobiet. Dla równowagi w tym opatrzonym numerem 68 stosunek płci był odwrotny, a wszystko okazywało się bardzo drastycznym eksperymentem społecznym, którego celem było sprawdzenie jak wiele jest w stanie znieść społeczeństwo przed ostatecznym załamaniem i buntem.  Rok wcześniej pojawiła się strategia o wielce wymownym tytule Gender Wars. Stworzona przez firmę The 8th Day gra zakładała, że po latach międzypłciowej rywalizacji doszło do ostatecznego rozłamu. Kobiety i mężczyźni stworzyli osobne frakcje tocząc regularną wojnę. Opowiadając się po którejś ze stron mogliśmy doprowadzić do wybicia strony przeciwnej. Wojna między płciami toczy się również w anime Vandread. Japońska animacja opowiada bowiem o toczącej się od paru pokoleń wojnie między dwiema planetami. Tarak jest zamieszkiwana przez mężczyzn a druga o nazwie Mejere przez kobiety. Z biegiem czasu obie strony przedstawiają przeciwników w coraz gorszym świetle sprawiając, że ostatecznie obraz obu płci jest tak mocno zafałszowany, że staje się wręcz komiczny. Co ciekawe w przypadku tego motywu często pojawia się nie tyle wymordowanie wszystkich mężczyzn, co przekształcenie ich w niewolników. Na taki koncepcie opierał się choćby film z 1974 roku zatytułowany Planeta Ziemia. Jego bohater budzi się z anabiozy w 22. wieku i odkrywa, że kobiety stoją na szczycie łańcucha pokarmowego, a mężczyźni są tylko ich niewolnikami. Podobnie jest w przypadku jednego z odcinków serialu Rick i Morty, w którym bohaterowie trafiają do świata “sterowanego” przez kobiety. Płeć piękna wykorzystuje bowiem popęd seksualny męskich osobników dostarczając im specjalne roboty rozpłodowe tylko po to, aby oddzielać narodzone dzieci względem płci. Kobieta zostaje w wysokorozwiniętym społeczeństwie, a mężczyzna zostaje wydalony na pustkowia.

Skoro o matriarchalnym społeczeństwie mowa to nie jest to domena tylko dzieł science fiction. W jednym z odcinków serii o najlepszych książkach fantasy przytaczałem sagę Mrocznego Elfa stworzoną przez R. A. Salvatore. W książkach – a w zasadzie w systemie RPG, do którego owe książki nawiązują – społeczeństwo miasta Mrocznych Elfów, czyli Menzoberranzan, zorganizowane jest tak, że realną władzę dzierżą kobiety. Mężczyźni cieszą się niższym statusem często służąc lub będąc narzędziem do prowadzenia wojny – a te wybuchały często głównie między sprawującymi władzę domami. Swoją drogą, jak ktoś chciałby cofnąć się w czasie, to może sięgnąć po całkiem niezłego cRPG-a zatytułowanego Menzoberranzan, za którego odpowiada nieistniejąca już firma DreamForge Intertainment (stworzyli m.in. Anvil of DawnRavenloft: Strahd’s Possession).

Nieźleście nas urządziły, siostry!

Przykłady można oczywiście mnożyć. W zasadzie płynnie przejść od tematu podporządkowania lub wymordowania mężczyzn do bardziej pojemnego motywu walki między płciami w ogóle. To jednak jest temat na inny tekst, który może kiedyś powstanie.

Swoją drogą skoro jeszcze raz pojawił się w Polsce komiks Y: Ostatni z mężczyzn to polecam go gorąco, bo z wszystkich wymienionych tu tytułów to naprawdę przez całą serię trzyma poziom.

* Wszystkie cytaty śródtytułów pochodzą z filmu Seksmisja, wiem, że wiecie, ale muszę to napisać, gdyby ktoś jakimś cudem tego nie wiedział.

Nieprzeczytane.plTekst powstał przy współpracy z księgarnią internetową niePrzeczytane.pl, bo nie chciałem pisać recenzji Y: Ostatniego z mężczyzn, więc uznałem, że taki tekst będzie po prostu ciekawszy. Mam nadzieję, że miałem rację.

  • aHa

    Co ciekawe, taki motyw pojawił się też całkiem niedawno w filmie dla dzieci “Matki w mackach Marsa”, który dziwnym trafem przedwczoraj obejrzałam i nie bardzo wiem co o nim myśleć, poza tym że twarze bohaterów przerażająco zmierzają w stronę Doliny Niesamowitości 😀 No dobrze, tam niby są mężczyźni, ale od razu po urodzeniu trafiają na śmietnik (“świat, w którym nikt nie sprząta”). A kobiety pozbawione tego balastu mogą żyć sobie w posprzątanej rzeczywistości 😉 Niemniej dzięki głównemu bohaterowi wszystko zmierza do ustalenia tradycyjnego modelu rodziny…

    Ciekawe, że w dużej części tego typu dzieł świat bez mężczyzn pokazywany jest jako świat zamknięty (często dosłownie!), świat nie rozwijający się i to niekoniecznie dlatego, że ich autorami są mężczyźni, którzy chcieliby pokazać, co się stanie gdy ich zabraknie 😀 Moim drugim po “Seksmisji” skojarzeniem była “Szczelina” Doris Lessing, z tym że tam nie mamy do czynienia z apokalipsą, a raczej, idąc dalej biblijną terminologią, Genesis, czyli mężczyźni dopiero pojawiają się w świecie, w którym od zawsze były same kobiety. Książka mnie straszliwie wnerwiła, zwłaszcza że wcześniej czytałam że to taki feministyczny manifest noblistki, a nie wiem z której strony. No chyba że uznamy kastrowanie za obowiązkowy element feminizmu 😉 Ale motyw, w którym cudem ocalały i wyjątkowo niewykastrowany mężczyzna opuszcza rodzinną wyspę, bo chce odkrywać świat (bo żadna z kobiet nie ruszyła się stamtąd na krok przez tysiące lat, no nie?), a kobieta czeka na niego i rozpacza, strasznie mnie zdenerwował. Nosz kurde. Skoro nawet noblistka uznaje, że kobity muszo siedzieć w domu, to coś w tym musi być 😉 To pod tym względem te nieszczęsne “Matki w matkach Marsa” są już lepsze, bo mamy tam Marsjankę, która jest zafascynowana ziemskim serialem z lat 70. i w końcu opuszcza planetę 😉 Ale z drugiej strony “zamknięty świat” to tak częsty motyw, że może po prostu nie trafiłam na te nieliczne dzieła, które go nie zawierają 😉

  • O, a myślałam, że będzie o “No Men Beyond This Point” 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=cH2LvXVx7uI